wtorek, 27 kwietnia 2010

Wizyta w Muzeum Archeologicznym w Atenach-cz.IV/Visit in the Archeological Museum in Athens - part IV


Nad niektórymi rzeźbami warto pochylić się bardziej niż nad innymi. Przed nami tzw. Dżokej, znaleziony w 1928 roku na przylądku Artemizjon. Nie trzeba być zbyt spostrzegawczym, by zauważyć, że dżokej pogania konia, jest zmęczony, dobiegają do linii mety. Chłopak rozgląda się, poszukując wzrokiem konkurencji. Mnie najbardziej zadziwia wiek chłopaka – chyba jest za młody by być zawodowym dżokejem.

Some of the sculptures are worth looking closer at. Here it is, so called Jockey, found in 1928 on the Artemision cape. You do not have to be very observant to see that the jockey is urging the horse, he is tired, they are almost crossing the finishing line. The boy is looking round where are the competitors. The most surprising for me is the age of the jockey – he is much to young to do it as a professional.


780 to tzw. Efeb z Anthykytery. Odnaleziony został przez przypadek – 2 statki schroniły się przed sztormem w zatoce, tam załoga wypatrzyła na dnie morza zatopiony statek, w którego wraku znaleziono między innymi właśnie tego chłopca. Trudno w to uwierzyć, ale ostateczna hipoteza archelogów odnośnie zatoniętego statku jest prosta – Rzymianie wywozili po prostu na handel w imperium greckie antyki. A podejrzewano nawet Anglików, wywożących greckie skarby w XIX wieku.




Ephebus from Anthykytera. It was found by accident – 2 ships sheltered themselves from storm in a bay, there the crew spotted on the bottom of the sea a ship, and in the wreck this sculpture was also found. Hard to believe but the final hypothesis of the archeologist is very simple – the Romans exported for sale the antiques on the markets of the Empire. And the Englishmen were suspected, who were taking away Greek treasures in XIX century.


788/789 Grupa Afrodyta, Eros i Pan, znalezieni na Delos (byłam tam 2 razy, raz z okazji wizyty na Mykonos, raz z wycieczką z Tinos). Afrodyta odgania Pana sandałem! A Eros odpycha go za róg.


Aphrodite, Eros and Pan group, found on Delos Island (I was there twice – once when I was visiting Mykonos, once when I was on a trip to Tinos). Aphrodite is driving away Pan with her sandal and Eros is pushing away his horn.

środa, 21 kwietnia 2010

Kuchnia dobra na wszystko/Cooking good for everything


W ten weekend nie za bardzo wypadało oddawać się rozrywkom i relaksowi. Dodatkowo Jacek leżał chory i nawet nie sposób było wybrać się na dłuższy spacer. Nawet jeśli pominąć wydarzenia polityczne i towarzyszące im religijne, dodatkowo wisiała nad nami chmura z pyłami wulkanicznymi, grożąc, że w każdej chwili opadnie nam na głowę (pewnie równie prawdopodobne jak epidemia świńskiej grypy). Pozostało mi siedzieć w domu, nadrabiając lekturę, oglądać transmisje telewizyjne i gotować na nadchodzący tydzień, a szkoda, bo pogoda była już iście majowa. Na zdjęciach zajmuję się przygotowaniem biszkopta z tej strony: http://kuchniaaleex.blogspot.com/2010/04/biszkopt-z-kremem-smietanowym.html . Wyszedł dobry, choć miał na tyle delikatną strukturę, że wszelkie próby estetycznego nałożenia na talerz, były nadaremne. Ale warto go było zrobić, bo w niedzielę było już tylko pól blachy:-)

This weekend was not proper for entertainment and relax. Additionally my husband was ill and we did not even have a possibility to have a walk together. Even forgetting from political events and accompanying religious ceremonies, additionally a cloud of volcanic ashes was hanging above us, threatening that it would fall on our heads (possibly as probable as the epidemic we were threaten with last winter). I had to stay at home, read, watch TV and cook for the whole week. It is a pity as the weather was already like in May. On the pictures I am preparing this cake http://kuchniaaleex.blogspot.com/2010/04/biszkopt-z-kremem-smietanowym.html . It was good but its structure was so delicate that that it was not possible to put on the plate esthetically. But it was worth making as on Sunday a half was only left;-)
Drugie danie to kurczak z wysp Fidżi. Przepis wzięłam z małej książeczki wydawnictwa Liliput pt. Potrawy z kurczaka. Pewnie z Fidżi ma nie za wiele wspólnego, ale mimo tego zasługuje na wypróbowanie, zwłaszcza, że robi się go szybko, a smakuje doskonale. Filety z kurczaka obsypuje się pieprzem, solą oraz obtacza w mące, a następnie smaży na oliwie. Następnie jedną łyżkę mąki kukurydzianej, 400 ml mleczka kokosowego, posiekaną cebulę, sól, pieprz i chili podgrzewa się tak, aby nie zaczęło wrzeć przez około 3 minuty. Następnie polewa się tym kurczaka i piecze 20 – 30 minut w temperaturze 180 stopni. I gotowe, wystarczy podać z ryżem i…cieszyć się życiem:)

Dodatkowo muszę się pochwalić, iż dostałam pierwszą w życiu nagrodę blogową od Sac: http://sak-lilbitofeverything.blogspot.com/2010/04/i-got-this.html . Bardzo dziękuję. Wkrótce zamierzam dopełnić regulaminu tej nagrody!

A second dish was a chicken from Fiji islands. It has probably nothing in common with Fiji islands but it is worth trying, especially as it preparation is very quick and it tastes delicious. You sprinkle chicken filets with salt, pepper and flour and fry them on the olive oil. Than one spoon of cornflour, 400 ml of coco milk, chopped onion, salt, pepper and chili for about 3 minutes and bake for about 20 – 30 minutes in 180 degrees. And it is ready, you serve it with rice and …. Enjoy!


Additionally I have to boast that I got a first blog award from Sac: http://sak-lilbitofeverything.blogspot.com/2010/04/i-got-this.html . Thank you. Soon I am going to fulfill conditions of this award!

wtorek, 20 kwietnia 2010

Samo centrum/City centre


Tak wyglądał ołtarz/This is how the altar looked like in Warsaw

Zmiana warty pod Grobem Nieznanego Żołnierza/Change of the guard in front of the Tomb of the Unknown Soldier

Życie toczy się dalej, coraz wyraźniej panoszy się wiosna. W centrum wciąż jednak słychać samochodny na sygnale, przetaczają się parady i kondukty, co i raz wstrzymywany jest ruch pojazdów - w końcu przed nami jeszcze 80 pogrzebów.

Żeby jednak nie było tak ponuro, zdjecia naszych żołnierzy, wszysycy z kampanii reprezentacyjnej, specjalnie dla oglądających bloga Pań:)

Life goes on and spring is more and more visible. In the center there is still a lot of parades and funeral processions - no wonder as there is still 80 other funerals.

To avoid cheerless atmosphere on the blog, I added some pictures of our soldiers, especially for ladies visiting this blog:)

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Niedzielny poranek/Sunday morning


Trumny Prezydenckie opuszczają Warszawę – w drodze na lotnisko Okęcie, niedziela, parę chwil po 7 z rana. Niezależnie od moich ocen politycznych, zwłaszcza polityki zagranicznej, ceremonia pogrzebowa była wzruszającym wydarzeniem.




Presidential coffins leaving Warsaw – on the way to Okecie airport, Sunday, a few minutes after 7 in the morning. Regardless of my political opinion, especially foreign policy, the whole burial service was moving.

Krótka aktualizacja, przed chwilą w przerwie na lunch, minął mnie kondukt z Prezydentem Kaczorowskim. Warszawa jest pełna konduktów, pogrzebów i kondolencji.

A short update, just a minute ago, I met the funeral procession of the President Mr. Kaczorowski. Warsaw is now full of processions, funeral and condolences.



środa, 14 kwietnia 2010

Warszawa wczoraj/Warsaw yesterday

Krakowskie Przedmieście/Street leading to Presidential Palace


Pałac Prezydencki/Presidential Palace

Grób Nieznanego Żołnierza/The Tomb of the Unknown Soldier


Pałac Prezydencki/Presidential Palace

piątek, 9 kwietnia 2010

Życie jest piękne/Life is beautiful


Robię się nieco monotematyczna, ale Kampinos na wiosnę mnie zachwyca. Może to po tej męczącej zimie? Wszystko było albo białe albo szare…Bez alternatywy.


I am a little bit boring but I am delighted in the Kampinos Forrest close to Warsaw. Maybe because the winter was so tiring? Everything was or white or gray. No alternatives.

środa, 7 kwietnia 2010

Fascynacja Egiptem/Fascination with Egypt



Wczoraj rozpisałam się o przygotowaniach kulinarnych do Świąt Wielkanocnych, do których tematyki jeszcze z pewnością wrócę. Na chwile jednak chciałabym wrócić do kolejnej wizyty w Muzeum Narodowym w Atenach. Tym razem wspaniałe zbiory sztuki egipskiej. Nie jest to oczywiście Muzeum w Kairze, ale i tak kolekcja jest zachwycająca. Starożytny Egipt fascynuje, przynajmniej mnie. Niektóre z tych figur, na przykład na zdjęciu trzecim, mogłyby uchodzić za rzeźbę nowoczesną. Od razu przypomina mi się „Faraon” Prusa albo chociaż i „Egipcjanin Sinhua” czy jak się go pisało, albo „Śmierć na Nilu” Christie. Szkoda, że obecnie wyjazd do Egiptu naraża na namolne zaczepki, choć tak pewnie było i za czasów Christie, no być może zaczepki nie dotyczyły tematyki takiej, jak obecnie.




Yesterday I wrote a lot about culinary preparation to Easter. I will return to this subject probably once more. For now I would like to return however to another visit to National Museum in Athens. This time a great collection of Egyptian art. It is not of course the Cairo Museum but still, the exhibition is impressive. The ancient Egypt is fascinating, at least for me. Some of the figures could be treated as modern art, for example the one on the picture number 3. The art reminds me about different books, like for example “Pharaoh” by Prus, “Xinhua Egyptian” (or whatever the spelling was) or the “Death on the Nile” by Christie. What a pity that nowadays a trip to Egypt is always connected with persistent provocations but probably it was the same during the times of Agatha Christie, maybe only the subject of the importuning was a little bit different.