wtorek, 29 czerwca 2010

Wielki błękit/Big blue

Pozostałości mostu łączącego Zegrze Południowe z Północnym.
Remains of a bridge connecting South Zegrze with North Zegrze.


Dziś o bezczynności czyli o słodkim relaksie. Prawie w ogóle bez zwiedzania;-) Zalew Zegrzyński pod Warszawą. Do nicnierobienia skłoniła nas wreszcie letnia pogoda (choć jak dla mnie, mogłoby być jeszcze cieplej). Życzę wszystkim miłego tygodnia pracy a potem znów pięknego słonecznego weekendu!


Today about doing nothing – which means just relaxing and almost no sightseeing;-) Zegrzynski bay close to Warsaw. We chose inactivity this time as finally we have summer here, although I would prefer that it could be a bit hotter. I wish to everybody a nice weekdays and a sunny weekend again!

 

Zapora w Dębe – wygląda trochę jak bułgarski ośrodek wypoczynkowy w czasach komuny i nawet sam Kraśko nie dodałby jej dramatyzmu w newsach;-)
A water dam in Dębe – looks a little bit like a communist – style holiday center;-)

Panie pozują do zdjęć/Ladies are posing for the pictures

Niektórzy pracują/Some of us are working

Niektórzy o mały włos nie wypadli za burtę;)
Some of us almost fell overboard:)

czwartek, 24 czerwca 2010

Opole - miasto pionów/Opole - vertical city

Opole – miasto, w którym byłam kiedyś tylko przejazdem, tym razem udało mi się trochę zwiedzić. Sypnęło jakoś wyjazdami służbowymi, na razie jeszcze nie narzekam, ale pewnie wkrótce mogę mieć dość;-)


Opole (south – west of Poland) – a city that I have already passed through once, this time I have managed to visit. I have a lot of business trips lately, for now I am not complaining but I am wondering when I will be sick of them;-)



Kolejna rzeźba koszmarek - postanowiłam zacząć fotografować/Another terrible sculpture, I have decided to make photos of them



A te całkiem ładne/And those are quite pretty
Do miasta dotarłam wieczorem i udałam się prosto na Starówkę – ładną, zadbaną i żywą. W kawiarnianych ogródkach panował ruch, było bezpiecznie i sympatycznie.


I got to the city in the evening and I went directly to the Old Town – which was well – cared - for , vivid and pretty. There was a lot of people in the open-air cafés and I felt safe and relaxed.



Atrakcją miasta są wg mnie, poza oczywiście wspomnianą Starówką, 2 wieże – jedna hydrologiczna oraz wieża piastowska, zburzona przez Niemców przed wojną, ale odbudowana. Ta ostatnia jednak jest dosłownie wciśnięta między urząd miasta a parking, co oszpeca widoki.

A tourist attraction of the city are 2 towers – one is hydrological (on the first picture) and the second one is of the Piast Dynasty – unfortunately it was pulled down by Germans before the and rebuilt in a very unfortunate way – it is laterally squeezed between the city hall and a parking space which is spoiling the whole effect.



Piastowskie sarkofagi/the Piasts' sarcophagus

piątek, 18 czerwca 2010

Trafiony wyjazd/Lucky trip

Sprawy służbowe zagnały mnie do Konina, a że kierowca ze mnie nienajlepszy, Jacek zgodził się mi potowarzyszyć. Kiedy już udało nam się dostać do miasta – ponad 3 godziny z Warszawy wśród wszystkich możliwych rodzajów samochodów transportowych - i załatwić sprawy służbowe, udaliśmy się na obchód tego nieznanego nam ośrodka. Konin jest całkiem malowniczy ze swoja Starówką, choć bardzo ciężko w nim gdziekolwiek bliżej centrum zaparkować, czego w ogóle się nie spodziewałam. Pierwszą budowlą, która ukazała naszym oczom był całkiem ładny kościół św. Bartłomieja, sięgający czasów Średniowiecza.

 
Business matters drove us to a Polish city called Konin, and because I am not the best driver, I must admit, Jacek agreed to accompany me in this trip. When we finally reached the city – more than 3 hours driving in very heavy traffic with a lot of trucks - and managed to fix the business issues, we went for a walk to familiarize with the unknown city. Konin is quite picturesque with its Old Town. The first building that we saw was a pretty church of St. Barlomiej, deriving from the Middle Ages.

Następnie wchodzi się już na właściwą Starówkę, z całkiem sympatycznym ratuszem. Miasto wydaje się być w miarę świeżo wyremontowane, jeśli chodzi o niektóre przynajmniej budynki. Rynek szpeci jednak okropna rzeźba konia, którą miastu zgotowała niejaka firma Konimpex.

The Old Town is quite nice with an interesting city hall. The town seems to be lately renovated, at least some of the buildings. The main square is however marred with a terrible sculpture of a horse, a gift for the city from some of the local companies.

Okropieństwo/Terrible

Konin to też świetna cukiernia przy uliczce nieopodal wzmiankowanego kościoła. Taka Batida, tylko w o wiele przystępniejszych cenach.


Konin has also a great confectionery on the street close to the church.




Dalszym etapem podróży był zamek Boruty w Łęczycy. Raz już kiedyś tam zawędrowaliśmy, wracając ze ślubu znajomych w Poznaniu. Byliśmy wówczas w środku w bardzo sympatycznej pizzerii. Teraz wpadliśmy tylko na chwilę, bo jakoś nie za wiele zapadło mi w pamięć z tej wizyty. Miasto na pewno rozkwitło od ostatniego pobytu. Było jakoś ogólnie ładniej i bardziej kolorowo.



The next stage of our trip was a castle of Boruta (local devil) in Leczyca. We have already been there once when we were travelling to a matrimonial ceremony to our friends in Poznan. We were in a cozy pizzeria there. Now we dropped only for a while as we have not remembered much from the last trip. The city is surely blooming now. It was much more pretty and colorful.



Czarna dama/Black lady:)


I wreszcie kościół w Tumie. Też kiedyś już tam zawitaliśmy, ale było mało:)


And finally a church in Tum in which we also been there once but one visit was surely not enough.



Ogromny budynek/Huge builidng


Kto korzystał z tych drzwi? Who used those doors?

poniedziałek, 14 czerwca 2010

Sezon wodny/Water season

Ostatnie poprawki/Last improvements

Ostatnio pisałam o rozpoczęciu sezonu truskawkowego, dziś obwieszczam, że wreszcie można rozpocząć sezon wodniacki, bez ryzykowania odmrożenia & tym podobnych przypadłości;-) Choć sądząc po poniedziałkowej pogodzie, może moja radość była przedwczesna...


Last time I wrote about the strawberries season and today I would like to announce that finally we can open water season without risking frostbites and similar ailments;-) But when I see today’s rain, maybe my joy was too soon...






Widoki na Narwi iście impresjonistyczne/Impressionist views on the Narew river 


Kuchnia podała makaron ze szpinakiem/Pasta with spinach was served

czwartek, 10 czerwca 2010

Sezon na truskawki/Strawberries season


Ciasto należy podawać na tematycznym obrusie-haft autorstwa mojej utalentowanej siostry:-)/The cake should be served on an appropriate tablecloth-embroidery by my talented sister:-)


Żegnamy wiosnę, a wraz z nią bez i konwalie, a witamy wczesne lato wraz z otwarciem sezonu truskawkowego. Wiosna i lato zawsze zasypuje nas swoimi darami naraz, trudno wybrać między truskawkami, rabarbarem, szparagami, młodym szpinakiem. Trzeba więc korzystać, póki jest na to czas. Wiosną i latem najbardziej smakują mi biszkopty z galaretką i owocami. Na marginesie, takie ciasta smakują mi przez okrągły rok, co bywa trudne do pogodzenia z miłością Jacka do ciasta drożdżowego;-) Proponuję biszkoptowy truskawkowiec. Przepis zaczerpnęłam z niezawodnego „Przyślij przepis” z czerwca. Trzeba przygotować 3 jajka, 6 łyżek cukru, 6 łyżek oleju, 6 łyżek mąki oraz płaską łyżeczkę proszku do pieczenia. Zaczynamy od przygotowania ciasta biszkoptowego – ubijając białka, dodając cukier i powoli pozostałe składniki. Pieczemy 30 minut w temperaturze 170 stopni. Następnie odcinamy wierzch i nasączamy np. herbatą z cukrem. 65 dag truskawek (uwielbiam te miary w przepisach, jakby ktokolwiek kupował 65 dag truskawek) miksujemy z 2 serkami homogenizowanymi waniliowymi, 3 łyżkami cukru pudru, 20 dag jogurtu (ja daję bałkański), dwie galaretki rozpuszczamy w 300 ml wody i dodajemy do kremu, by stężał. Po wylaniu na ciasto chłodzimy w lodówce. Na masie kładziemy truskawki i zalewamy 3 galaretką. Ambrozja!


Time to say good bye to spring, to lilies of the valley and lilac and to say welcome to summer and open the strawberries season. Spring and summer always shower us on gifts at the same time, so it is hard to choose among strawberries, rhubarb, asparagus and young spinach. So we should enjoy them when the season allows us to do so. During spring and summer I prefer sponge cakes with jelly and fruits. As a master of fact, I love them all year long which is sometimes hard to make up with Jacek’s love to yeast cakes. I am offering you a recipe for sponge cake with strawberries. You need to prepare 3 eggs, 6 spoons of sugar, 6 spoons of oil, 6 spoons of flour and a flat teaspoon of backing powder. We begin from preparing the cake. We begin from preparation of sponge cake by adding sugar and slowly the remaining components. We bake it 30 minutes in 170 degrees. We cut the top and we saturate the cake with for example tea with sugar. 650 grams of strawberries (I love those measures – who buys such amounts?) should be mixed with 2 vanilla homogenized cheese, 3 spoons of icing sugar and 200 grams of yoghurt. We melt 2 jellies in water and we add it to the cream so the cream begins to harden. We pour the cream on the cake and put everything to the refrigerator. Finally we decorate it with strawberries and the third jelly. Delicious!

poniedziałek, 7 czerwca 2010

Wizyta w Muzeum Archeologicznym w Atenach cz.V/Visit in the Archeological Museum in Athens - part V


Maska Agamemnona – pierwsze skojarzenie – lektura w LO – „Kiedy słońce było bogiem”. Jeszcze wówczas nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Odnaleziona przez archeologa Schliemanna w 1876 roku, dzięki wskazówkom, jakie odczytał w tekście Homera, przy rozkopywaniu grobowce w Mykenach. Obecnie naukowcy uważają, że z Agamemnonem, bohaterem Homera, maska nie ma nic wspólnego. Mnie wydała się przede wszystkim dość mała i krucha, moje wyobrażenia o niej były jednak bardziej monumentalne. Oprócz tej maski w grobowcach odnaleziona jeszcze inne, z których 2 wyobrażają mężczyzn o bardziej okrągłych twarzach.


Agamemnon mask – first association – compulsory reading in the secondary school – ‘When the Sun was a god’. At that time I did not realize what it is about. Found by the archeologist - Schliemann in 1876, thanks to instructions that he read in Homer’s text, when he was digging in the tombs in Mycenae. Nowadays the scientists think that the mask has nothing in common with Agamemnon – the hero of Homer. In my view it looked rather small and fragile, my imaginations about it were much more monumental. Apart from that particular mask some other were found, 2 of them representing male round faces.