sobota, 25 grudnia 2010

Wesołych Świąt!/Merry Christmas!


Wesołych Świąt i do zobaczenia!
Merry Christmas and see you all!

niedziela, 19 grudnia 2010

O innych Świętach/About different Holidays


Za oknem zimno i ciemno, na szczęście siedzę w ciepłej kuchni, a w piecyku dopieka się ciasto. Dzisiejszy dzień mam w nogach – cały poranek na zakupach w kolejnych sklepach, sprzątanie, gotowanie i tego typu weekendowe przyjemności:)

It is dark and cold outside, thanks God I am sitting now in my warm kitchen and a cake is almost ready in my oven. I spent all the morning shopping, cooking and cleaning up – weekend woman’s pleasures:)


 

Z przyjemnością więc wspominam kolejny dzień pobytu na ciepłej Teneryfie. Udało nam się posmakować miejscowego kolorytu – byliśmy na fieście Corazones de Tejinia – Święcie św. Bartłomieja (Fiesta de San Bartolome), patrona miasta.

I am reminding myself with a pleasure another day of stay on the Tenerife. We managed to participate in a local fiesta – Corazones de Tejinia – a fiesta of Saint Bartolommeo.


 Gwar, szum, uroczystość niczym nie przypomina świąt obchodzonych w Polsce, bo jesteśmy za to za smutni i za poważni, musimy zawsze poobnosić się przy każdej okazji z odrobiną martyrologii na co dzień i od święta.

A lot of noise, movement, celebration does not remind at all similar religious celebrations n Poland – we are too sad and serious.


Ludzie tłoczą się na ulicach, śpiewają, współuczestniczą w konkursie na najpiękniejsze kwiatowo –owocowe serca.

Crowds on the streets, singing, participating in a competition for the best hearts made of fruits and flowers.

Wokół porozkładały się jarmarczne kramy, wesołe miasteczko z karuzelą i plastikowym bykiem do ujeżdżania, masa straganów sprzedających piwo.

Around a lot of market stalls, funfair with a merry – go – round and a plastic bull, a lot of small shops selling beer.



Bardziej to festyn niż kościelne święto, choć element celebracji na pewno jest, gdy z kościoła wynoszona jest figura.

It is more a fest than a church celebration but an element of religion is also present when a figure is taken out from the church.

Znaczenie ma też, które serca zostaną jako pierwsze ustawione przed kościołem.
It is also important whose hearts will be located as first in front of the church.


Podobają mi się te kwiatowe dekoracje, a jeszcze bardziej wspaniałe owoce.
I like those fruit decorations but even more those great fruits.


Dźwiganiem serc zajmują się wyłącznie mężczyźni.
Only men are lifting the hearts.

Wolałam stać nie pod samą drabiną:)
I preferred to stay away from the ladder:)


I już prawie w pionie:)
And almost vertical:)


Na koniec serca ozdabiane są flagami
At the end the hearts are decorated with flags.


Zbliżenie na owocowe motywy
Closer look at the fruits


Na sercach były też wypiekane figurki.
There were also some bread decorations.

I gotowe!
And this one was ready!

Miłych przygotowań do Świąt!
Have nice preparations for Christmas!

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Wigilia w miejskiej rodzinie/Christmas party with my urban family;)


Ciekawe czy macie jakieś, że tak powiem, świeckie zwyczaje okołoświąteczne? Ja przyznaję się bez bicia, że mam. Raz do roku z tej okazji musimy, ale to po prostu musimy, spotkać się w gronie znajomych na tzw. Wigilii kolegiatkowej:) Proszę nie pytać się, skąd ta dziwaczna nazwa, w każdym razie obyczaj trwa i może się walić i palić, a Wigilia kolegiatkowa musi odbyć:)

W tym roku ja wybierałam lokal i nie było to chyba wielką niespodzianką, że bez większego zastanawiania się wybrałam El Greco, którym zachwycałam się już dawno temu tu: http://daleka-droga.blogspot.com/2010/05/najlepsza-grecka-tavernathe-best-greek.html. Atmosfera panowała iście nieświąteczna i mało podniosła, gdyż lokal jest nowoczesny i próżno w nim szukać choinki czy babcinych haftowanych obrusików, ale myślę, że była to miła odmiana po wieloletnim wycieraniu kurzu we włoskim Bacio z okazji Świąt. Poza tym choinkę i karpia mieć będziemy wszyscy w domu.

I wonder if you have any, let me call it this way, secular habits connected with Christmas. I admit, that I have. Once a year, I have to meet with my friends. This is absolutely obligatory and no explanations are accepted;)

This time it was mine choice of a place and it wasn’t a surprise that I chose without bigger hesitations, El Greco, which filled me with enthusiasm some time ago here: http://daleka-droga.blogspot.com/2010/05/najlepsza-grecka-tavernathe-best-greek.html . The atmosphere had nothing in common with Christmas and it was not at all momentous as the place is modern and you will not find here a Christmas tree or embroidered tablecloths but I think it was a nice change. Besides we will all have a Christmas tree and carp at home.


Osobiście zdecydowałam się tym razem na owoce morza i byłam z nich zadowolona – najbardziej w owocach morza obawiam się zbytniej gumowatości, te jednak były przygotowane bardzo dobrze, nawet odnóże, czy jak to fachowo nazwać, ośmiornicy, dawało się skonsumować z prawdziwą przyjemnością.

Personally this time I chose frutti di mare and I was glad about this choice – I am always afraid that they will be like a rubber but they were prepared well, even the octopus leg, or however it is called, was really well done.


Na idealnym obrazie El Greco pojawił się mały zgrzyt w postaci wyjątkowo powolnej obsługi, ale jakoś można to było przeboleć, w końcu nie przyszliśmy do knajpy szybko się najeść tylko trochę posiedzieć. Lecz nawet będąc tolerancyjnie nastawionym do świata, było to trochę za długo.

 
Anyway an ideal picture of El Greco was a little bit spoiled by an exceptionally slow service this time but I could stand it, at least we didn’t came here for a fast-food but even being very tolerant, it was a little bit too slowly.

El Greco to królestwo deserów.
El Greco is a kingdom of desserts.

Trylogia – ciasto o trzech warstwach czekolady.
Trilogy – a cake with 3 chocolate layers.


Baklava – smaczny klasyk.
Baclava – a tastefull classic.


Pyszny sernik z wiśniami.
Wonderful cheesecake with cherries.

Moja "miejska rodzina";-)
My "urban family";-)

środa, 8 grudnia 2010

Baśnie Andresena/Andersen's Fairy Tales


Pozazdrościłam blogowiczom z zagranicy ich świątecznych kiermaszy i piękny dekoracji domowych;-) Dziś więc znów nie o zwiedzaniu, a z własnego „podwórka”. Ok-wiem, że to komercja, ale jakoś i tak mi się podoba:)


When I saw so many beautiful Christmas decorations and Christmas markets on foreign blogs, I got jealous;-) Therefore I will not be witting today about travelling but I want to show you how it looks here;-) Ok, I know it is just marketing but somehow I still like it;-)


Co prawda nie wyciągnęłam jeszcze świątecznych ozdób, ale w weekend testowałam już jeden z przepisów, które chciałbym wykorzystać na Święta. Tort makowy – przepis z Elle sprzed wielu wielu lat, oznaczony kategorią „łatwe” dostarczył nam roboty w niedzielny poranek na kilka ładnych godzin. No może przesadzam, choć efekt warty był włożonego wysiłku. Dla chętnych przepis poniżej.

Admittedly, I have not taken out Christmas decorations from cupboards but during last weekend I was testing a recipe which I want to use for Christmas. A poppy seed cake – a recipe that I found many many years ago in Elle, marked as “easy” – made us busy on Sunday morning for a few hours. Maybe I am exaggerating but the effect was worth our efforts. If someone wants to try – the recipe is underneath.



Ponieważ piekarnik był zajęty, nie zrobiłam niedzielnej kaczki na obiad, co zmusiło nas do opuszczenia (w miarę) ciepłego mieszkania i udania się w celu konsumpcji na Starówkę.


As the oven was busy with the cake, I couldn’t prepare a duck for dinner which forced us to leave (rather) warm apartment and go out for a dinner to the Old Town.

Przyznam, że niespecjalnie podobała mi się nasza największa stoliczna choinka, ale cóż, czasy kryzysu – ciekawe czy trzymali ją przez rok w jakimś magazynie, bo mam wrażenie, że w zeszłym roku była dokładnie taka sama:)

I must admit I was not impressed with the biggest Christmas tree in Warsaw, but well, it’s crisis – maybe they kept it the whole year in a store because I have an impression that last year it was exactly the same;)



Wiał zimny, przenikający wiatr i przy każdym kroku ryzykowało się złamanie nogi na nieodśnieżonych chodnikach. Mimo niesprzyjającej aury, po mieście kręciło się wielu spacerowiczów, może zachęconych pierwszym, po wielu dniach śnieżyć, słońcem.


It was windy and you risked breaking a leg with every step as the streets were not cleared from snow. Despite those whether conditions, there were many strollers, maybe encouraged with first sun after many days without.




No i doczekałam się! Zaliczyłam pierwszy świąteczny kiermasz na świeżym powietrzu:) To nie jest raczej polska tradycja, ale dla zabawy można skorzystać.
 
And finally! First Christmas market:) This is rather not a Polish tradition, but for fun I took advantage of it.
 
 
 

Ładniejsza choinka była na rynku
A more pretty tree was on the Old Town Square


Świąteczna aura, świąteczną aurą, ale pragmatyczna informacja też musi być:)
Holidays are holidays but practical information is also necessary:)


Nie tylko my zamarzaliśmy
Not only we were freezing

A oto przepis/And here is the recipe:

30 dag 3 razy zmielonego maku, ugotowanego uprzednio w mleku/300 grams of minced poppy seeds

1 kostka masła/1 butter

9 jaj/9 eggs

2 szklanki cukru pudru/2 glasses of icing sugar

60 dag jabłek renet/600 grams of sour apples

6 czubatych łyżek kaszy manny/6 spoons of manna

2,5 łyżeczki proszku do pieczenia/2,5 teaspoon of banking powder

 
Polewa/Icing:


½ kostki/masła ½ butter

2 łyżki kakao/2 spoons of cacao

½ szklanki cukru/ ½ glass of sugar

3 łyżki mleka/3 spoons of milk



1) Piekarnik nagrzać do 170 stopni.

2) Masło utrzeć z cukrem (to zajmuje najdłużej i w tym momencie z reguły zaczynam przeklinać moment, w którym wpadłam na pomysł robienia ciasta:-)

3) Na przemian dodawać 1 łyżkę maku i jedno żółtko, ucierając dalej ciasto.

4) Obrane jabłka zetrzeć na tarce o grubych otworach, dodać co ciasta, dosypać proszek do pieczenia i kaszę manną.

5) Dodać ubite białka

6) Upiec ciasto ok. 1 godz. i 10 minut w formie wyłożonej papierem.

7) Wszystkie składniki polewy gotować na wolnym ogniu przez 3 minuty, polać ciasto.

Warte 2 godzin weekendu!

1) The oven should be warmed up to 170 degrees.

2) Mash the butter with sugar (it takes some time and then I usually start regretting).

3) You add step by step one spoon of poppy seeds and one yolk, mashing the cake.

4) You grind the apples, add to the cake, add baking powder and manna.

5) You add whisked whites.

6) Bake the cake for app. 1 hour and 10 minutes.

7) You cook all ingredients of the icing for about 3 minutes and than decorate the cake.

Worth working!

środa, 1 grudnia 2010

Pierwszy śnieg w Warszawie/First snow in Warsaw


Zapadało nam całą Warszawę – z trudem można upchnąć się w środki komunikacji miejskiej, ludzie, jak oszalali, pędzą gdzieś przez środek ulicy albo wydeptanymi ścieżkami wśród zasp śnieżnych. W pracy niewiele się dzieje – wydaje się, jakby wszyscy zapadli w zimowy sen. Świat po raz kolejny zwariował, zaskoczony opadem śniegu, jakby pora roku w ogóle nie wskazywała, że coś tak „nadzwyczajnego” może mieć miejsce;-)


It is a lot of snow in Warsaw – I can hardly get into any public mean of transport, people, like crazy, cross the streets whenever they are or rush somewhere going exactly in the middle of the pavement along snowdrifts. Not much to do at work – it seems like everybody fell asleep. The world again has gone crazy, surprised by the snow, just like the snow would be something exceptional, bearing in mind that it is December;-)



Ostatni weekend upłynął nam pod znakiem wypraw po Warszawie. Najpierw chciałabym napisać parę słów o wizycie na Powązkach Wojskowych, w celu obejrzenia kontrowersyjnego pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej. Zamysł autora wydaje się być dość jasny – wielki blok pęknięty na pół, jak rozpadający się samolot, wokół niego identyczne nagrobki, symbolizujące fragmenty całości. W polskich, a może i nie tylko w polskich warunkach, taki pomysł jest jednak z góry obarczony zasadniczą wadą – ile rodzin, tyle kocepcji na pochówek i koncepcji nagrobka, w sumie trudno odmówić im do tego prawa, czego ryzyko chyba powinno się uwzględnić od samego początku. Pomysł zatem był szczytny, ale wykonanie w praktyce pozostawia wiele do życzenia.


Last weekend we were doing many things in Warsaw. First I would like to write a few words about our visit at Powązki Army Cemetery – we wanted to see a controversial monument commemorating the plane crash this year, in which our President, his Wife and many other dignitaries and army leaders died on April. The idea about this monument seems to be clear - a big stone splitting into halves, like the plane and similar tombs of the victims, being like parts of the plane. In Poland or maybe also in other countries, such an idea could simply not be implemented – each family wants their own project of a tomb, which is, as a matter of fact, their right and which should have be taken in consideration before the project was made. The idea was good but the implementation was not successful.



Zmieniając temat, byłam także na pokazie gotowania przez Pascala. Książka Pascala była jedną z tych książek, z jakich korzystałam, stawiając pierwsze kroki w kuchni, więc mimo wszystkich opowieści o „kostkach Knorra” mam do Jego przepisów duży sentyment. Obecnie zresztą chyba nie ma już kontraktu więc nie musi zajmować się dość nachalną reklamą, a sam w sobie wydał się naprawdę sympatyczny.

Changing the subject, I was also at the Pascal’s cooking show – he is quite famous in Poland due to his culinary programms on TV. His books were among the first I used learning how to cook so I am still sentimental about him despite that he used to advertise some broth cubes and staff like this.


Tak powstawała zupa krem z borowików/Here is how a cream cep soup was cooked 



Na koniec jeszcze parę słów odnośnie wyprawy do restauracji Portucale. Obecnie panuje moda na wyjazdy do Portugalii – na większości blogów podróżniczych, które śledzę, pojawia się portugalskich wątek;-) Ponieważ jeszcze nie jestem w 100 % przekonana, a na pierwszym miejscu celu moich wyjazdów pozostaje Grecja, postanowiłam się zapoznać z Portugalią od kuchni.


At the end I would like to write a few words about our visit in the restaurant called Portucale. I am observing some sort of fashion on blogs about visiting Portugal;-) Because I am still not 100% persuaded and Greece is still my top destination, I decided to explore Portugal from the kitchen.



Restauracja mieści się na Mokotowie, w okolicach Warszawianki i założona jest przez Portugalczyków zamieszkałych w Polsce. Wnętrze ma nowoczesne z nienachalnymi elementami folklorystycznymi, co się ceni. Podobały mi się kafelki na ścianach.


The restaurant is located in Mokotów District, close to Warszawianka - big swimming pools - and is maintained by Portuguese living in Poland. The interiors are modern and have subtle folkloric decorations, which I personally like. I liked also tiles on the walls.



Wystrój, jak wspomniałam prosty i bezpretencjonalny, co dla mnie jest zaletą.
Simple decoration of the interiors is an advantage to me.

Zaczęliśmy od zup – ja od pikantnej zupy ogonowej, zaś Jacek od zupy z owocami morza – moja była bezbłędna, sycąca i dobrze doprawiona, Jacka niestety zawierała, co zdarza nam się po raz kolejny, dużą ilość zbędnych „śmieci” np. puste muszle po wygotowanych małżach. Może i wygląda to malowniczo, ale naprawdę trudno taką zupę zjeść w kulturalny sposób.


We started with soups – I from spicy tail soup and Jacek from sea ford soup – mine was perfect, satiating and well – seasoned, Jacek’s soup contained unfortunately, which happens another time to us in restaurants, a lot of useless pieces like mussels from the mules. Maybe it looks picturesque but it is hard to eat when there are so many uneatable items on the plate.


Zamiast zbierać muszle nad morzem, można było "zapolować" na nie na talerzu;-)
Instead of collecting shells in the sea you could find them on the plate:-)


Na drugie tym razem skrajnie mięsny wybór – szaszłyki dla dwojga – gdybym wiedziała jaka jest to porcja, myślę, że pół by wystarczyło. Dobre, ale bez większych zachwytów.

For the second dish we chose meat – shasliks for too – if I had only known how big this portion is, a half would have been enough. Good but without sensation.


Na deser zamówiłam krem śmietanowy z karmelizowanym cukrem i tu duża skucha, cukier na wierzchu był spalony, także wybór Jacka w postaci najzwyczajniejszej w świecie madery, był na pewno bardziej trafiony niż mój wymyślny krem. Ogólne wrażenia pozytywne, restauracja, sądząc po frekwencji, cieszy się powodzeniem, jednak do stałych klientów raczej nie będę się zaliczać.

As a dessert I chose cream mousse with caramelized sugar – unfortunatlly the sugar was simpl burnt, so Jacek choice to drink Madera was much much better. Generally I have a positive opinion, the restaurant, taking into consideration the frequency, enjoys popularity, but I do not think I will be here more often.