wtorek, 21 czerwca 2016

Sezon na truskawki:-)/Srawberries time;-)


Czas rzeczywiście pędzi i nie wiadomo kiedy minęły 3 pierwsze miesiące z naszym Młodziakiem. Artur jest bardzo spokojny, wesoły, nie miał żadnych kolek (cud prawdziwy, bo po Olku miałam dość). W nocy budzi się od drugiego miesiąca raz, nie wymaga usypiania, nie wymaga ciągłego noszenia na rączkach. Myślę, że przez to, że nie miał kolek, zaczął się szybciej rozwijać również intelektualnie. Od drugiego miesiąca uśmiecha się, interesuje zabawkami. Na spacerach generalnie nie płacze (Olek  robił to non stop, czasem wstydziłam się iść po ulicy, bo wyglądało jakbym była porywaczką własnego dziecka). Słowem, jest naszym małym skarbem:) No i czy potwierdziła się teoria, że drugie dziecko jest zawsze spokojniejsze, czy po prostu my już wiemy jak się nim zajmować?
Time is flying and Arthur is already more than 3 months with us. He is very calm, happy, he did not have any colic (this is a miracle, with Alexander I had enough). He wakes up in the night once since he was 1 month old, he does not require any putting to sleep or non stop attention. In my opinion, because he did not suffer colic he started to develop intelectually faster. He started to smile and play when he was just 2 months. He does not cry as a rule when we walk with him (Alexander was doing this non stop, sometimes I felt like a kidnapper of my own child). Briefly speaking, he is such a cutie. The question is whether the theory that the second child is calmer is confirmed once again or maybe we simply know better how to deal with him?

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Pod błękitnym greckim niebem - recenzja/Falling in Honey - review



W którym kraju ‘wpadanie w miód’ oznacza zakochiwanie się? Oczywiście w Grecji. Idą wakacje, które zapewne tym razem spędzę w Polsce (z trzymiesięcznym dzieckiem ciężko snuć plany na wypad dalej niż 20 km od Warszawy), a do Grecji ciągnie i ciągnie. Czuję już ten zew odzywający się we mnie, przemożną potrzebę spakowania walizki i wyjazdu gdzieś gdzie będzie cudownie pachnieć rozgrzana ziemia, woda w morzu będzie zdatna do kąpieli, a jej kolor będzie śnił mi się po nocach. Jako namiastkę tych przyjemności z zapałem rzucam się na każdą książkę o tej części Europy.

Tym razem wpadła w moje ręce powieść Jennifer Barclay „Pod błękitnym greckim niebem”. Autorka, nota bene aktywna bloggerka (kliknij tu) opisuje nam swoją drogę do zamieszkania na Tilos. Początkowo nawet nie wiedziałam, gdzie Tilos jest, a okazało się, że byłam całkiem całkiem blisko będąc na Rodos czy Nissiros. Tilos to mała wyspa, w zasadzie niezbyt turystyczna, gdzie pogoń za turystą nie powoduje jeszcze większych zmian społecznych. Autorka trafnie pokazuje kontrast z bardzo turystycznym Rodos, gdzie na porządku dziennym są namolni naganiacze do restauracji i tego typu przyjemności (mimo tego Rodos pozostaje moją ulubioną wyspą, pierwszą na której byłam). Jak w każdej szanującej się książce tego typu, na kartach przewija się motyw zakupu domu, tym razem oszczędzono nam opisu zmagań z miejscową administracją i robotnikami budowlanymi (najpewniej z Albanii), gdyż do zakupu domu nie dochodzi. Co różni tą książkę od podobnych pozycji na rynku? Bohaterka jest trzydziesto paro letnią singielką, a główny wątek powieści koncentruje się na kolejnych nieudanych związkach. Może niezbyt mnie by to zainteresowało, gdyby nie wspaniałe tło greckiej wyspy i niuanse i greckie smaczki, które bardzo mnie wciągały. Na koniec dostajemy jeszcze garstkę greckich przepisów, które spowodowały, że udałam się do pewnego sklepu sieciowego po zakup ośmiornicy (choć autorka akurat takowej receptury nie podaje). Książka nie kończy się jakimś szczególnym happy endem (książka kończy się wg mojego wyliczenia w 2011 roku – w gazetach pojawia się wątek afery obyczajowej z Dominique Strauss – Kahnem w roli głównej), ale autorka obiecuje napisać jak wszystko potoczyło się dalej na stronie swojego bloga. Ponieważ bloga zaczęłam czytać od najnowszych czerwcowych wpisów, na razie jeszcze nic Wam powiedzieć nie mogę.

Oceniam książkę jako świetną lekturę na wakacje, nawet jeśli spędzacie je w betonowej dżungli, a może właśnie w szczególności w takim przypadku. 
Jakie macie plany książkowe na lato?
Przy okazji zapraszam na mój profil na Instagramie @daleka_droga_ola gdzie bywam częściej niż tu:)



Can you guess in which country ‘falling in honey’ means falling in love? Of course, in Greece. The holidays are coming and this year I will stay most probably home in Warsaw (travelling with 3 month son may be problematic) despite the fact I would rather traditionally visit Greece. I would pack my suitcase and fly somewhere where is this beautiful smell of warm earth, blue sea etc. As a substitute of such pleasures I am reading every book about this part of Europe.

This time I read ‘Falling in Honey’ by Jennifer Barclay. The author, nota bene active blogger (click here) describes her way to live on Tilos. At the beginning I was not sure at all where Tilos is but it appeared I was quite close visiting Rodos or Nissiros. Tilos is a small island, as a matter of fact not very much tourism – oriented. The author shows the difference with Rodos which is much bigger and tourism has made there already cultural and social changes like very importunate waiters expecting you to visit their restaurants. This is true and I cannot deny it even though Rodos is sill my favourite island, the first one I have ever visited. 

As in each such books here we also find a plot about buying a house but this time we will not read about problems with local administration or with construction workers (most probably from Albany) because the acquisition will not happen. What is different about this book? The author is thirty something single and the main plot is about several not very happy ending relations se had. Maybe I would not have been interested at all but the Greek background was fascinating. At the end we get also some Greek recipes that caused I went immediately to a market to buy myself a frozen octopus. The book has no any happy end (it ends in 2011 as I guess from the plot about Dominique Strauss-Kahn information in the newspapers) but she promised to give further details on her blog. As I have started to read the blog from the newest June posts I cannot say anything more.

This is a perfect book for holidays even if you spend yours (like me) in the city. 
What about your book plans for this summer?
By the way - I would like to invite you to my Instagram profile @daleka_droga_ola when you can follow me on more often basis