piątek, 20 stycznia 2017

Odrobina Korei w Warszawie - Miss Kimchi - miejsce do wypróbowania/A bit of Korea in Warsaw - Miss Kimchi - a place to give a try


Kuchnia koreańska, w przeciwieństwie do chińskiej i tajskiej czy japońskiej to swego rodzaju nowość dla nas w Polsce. Chińszczyznę znamy od dawna (przynajmniej w nadwiślańskim wydaniu), choć ostatnio nawet zaczęliśmy odróżniać chińszczyznę od wietnamszczyzny. Kuchnia tajska, owszem, była nowością, ale dekadę wstecz, japońska też ma swoich wyznawców, aczkolwiek dla mnie brakuje w niej efektu 'wow'. Dlatego kiedy natknęłam się w Instagramie na zdjęcia z Miss Kimchi z Żelaznej w Warszawie, wiedziałam, że będę koniecznie chciała wypróbować to miejsce. Namówiłam jeszcze dwie osoby i w paskudne styczniowe roztopy pobrnęłam przez resztki śniegu do innego świata smaków.

Korean cooking, in comparsion with Chiese or Thai or Japanese is rather something new in Poland. We are familiar with Chinese food for a long time (or rather Vietnamese, as many cooks come from Vietnam). Thai food was new but a decade ago, Japanese food also have its fans although for me I never felt this 'wow' effect. Therefore when I discovered in Instagram that a Korean bar was opened in Warsaw under the name 'Miss Kimchi' I knew I would like to give a try. I persuaded two more people and on a terribly gloomy day of January I went trghough the meldting snow to the world of different flavors.

Z ważnych rzeczy o kuchni koreańskiej należy wiedzieć, że jada się tam kimchi - rodzaj kiszonej kapusty, ale nie za wiele mającej wspólnego z naszą. Dodaje się bowiem do niej czosnek, chili i imbir, w smaku jest zatem dość ostra i wyrazista. Oprócz tego w menu możecie natknąć się na potrawę o ciekawie brzmiącej nazwie "bibimbap" - co oznacza potrawę mięsną z ryżem, warzywami oraz surowym jajkiem z dodatkiem ostrej pasty z chili (jadłam tą potrawę i akurat surowego jajka w niej nie wyczuwałam, no ale może...). Uzbrojeni w tą wiedzę już możemy ruszać na podbój kuchni koreańskiej w Miss Kimchi.

From important things you should know about Korean cooking is that they eat 'kimchi' which is a kind of Sauerkraut but with chili, garlic, ginger so it is rather spicy. You can also find in the menu a dish called 'bibimbap' which means meat dish served with rice, vegetabbles and uncooked egg served with spicy chili sauce (I tried thus dish but I did not notice any uncooked eggs but well, maybe...). Having such a knowledge, you are prepared to visit Miss Kimchi.

Wystrój miejsca nie powala na kolana, na pewno nie jest to elegancka restauracja, raczej typ "dziupli" barowej do wpadnięcia na lunch. Ale w sumie nie po to tu przyszliśmy, by zastanawiać się nad dekoracją. Sprawdźmy, czy jest smacznie i czy ceny są adekwatne do ilości i jakości.
The interiors are not delightsome, for sure it is not an elegant restaurant, rather a type of a bar to have a quick lunch. But finally we did not visit this place to see good deisgn but to try good food. Let's see whether it was really tasty and not expensive.


Menu macie wywieszone na ścianie. Potrawy są serwowane w zestawach - bierzesz np. wołowinę i dobierasz do niej dodatki. Wszystko jest serwowane w takich tacko-szufladkach, pewnie ma to jakąś swoją nazwę, ale nie znam. Możesz wybrać pałeczki lub standardowe sztućce. W Korei używa się pałeczek głównie metalowych i takie też można wybrać sobie w lokalu. Ja bezpiecznie pozostałam przy sztućcach, natomiast mój przedszkolak dzielnie zajadał pałeczkami (standardowymi jednorazowymi drewnianymi).
The menu is hanging on the wall. The dishes are served in sets - you decide for example for beef and select among side dishes. Everything is served in a kind of  tray - drawers, probably it has its name but I do not know it. You can choose between chopsticks and standard cutlery. In Korea they use mostly metal chopsticks and you can find such here. I decided for a fork and a knife but my son was brave enough to eat with chopsticks (standard wooden throaway chopsticks).


Do potraw wypróbowaliśmy koerańską oranżadę - super! Zawiera naprawdę dużo kawałków prawdziwej pomarańczy, przy czym nie jest za słodka.
We had Korean orangeade - it was great! It contains a lot of orange pieces and it is not too sweet.


Na zdjęciu na górze widzicie właśnie gotowy zestaw. Zamówiałam wołowinę bibimbap i nie żałowałam. Obowiązkowym dodatkiem był ryż z czarnym sezamem. Z dodatków wybrałam wodorosty (te średnio przypadły mi do gustu, kojarzyły mi się z morską kapustą z puszek, którą dość często jadłam w późnych latach 80tych i wczesnych 90tych na Ukrainie). Pyszne i konieczne do wypróbowania są placuszki kimchi - to naprawdę warto wybrać. Ciekawy jest też makaron i oczywiście sama wołowina - choć akurat w smaku wg mnie nie bardzo różniła się od analogicznych dań kuchni chińskiej. Wszystko dość ostre ale w normie, daleko od ostrości kuchni tajskiej. Poniżej wołowina bulgogi - marynowana w sosie sojowym na ostro, cienko pokrojona i grillowana.
You can see abouve a ready set. I chose bibimbap beef and I did not regret it. The obligatory side-dish was rice with black seasamy seeds. I additionally ordered seaweed (I was not so pleased with them, reminded me of sea cabbage which I often tried canned in Ukraine in late 80's or early 90's. They serve a real must to try out - kimchi pancakes. The noodles and of course the beef is also worth trying but to be honest I did not see a difference with Chinese flavors. Everything was spicy but not too spicy like it sometimes happens with Thai food. Underneath you can see bulgogi beef - marinated in spicy soya sauce, cut into very thin slices and grilled.


Czy warto wybrać się do Miss Kimchi? Nie trują, jedzenie jest smaczne, na standardy warszawskie nie za drogie (co nie znaczy, że tanie) - za mój zestaw z oranżadą zapłaciłam 36 zł. Wielkich odkryć smakowych nie przeżyłam i oczywiście zaczęłam się zastanawiać jak dania serwowane w Miss Kimchi mają się do kuchni dostępnej w Korei. Pozostaje mi wierzyć, że są bliskie kuchni oryginalnej, a że odkrywcze dla mnie nie było, wynika z tego, że dużo jem i sama przygotowuję dań z kuchni chińskiej i wietnamskiej.

Próbowaliście kiedyś kuchni koreańskiej? Jakie wrażenia?

Is it worth to visit Miss Kimchi? Well, you do not get poisoned, the food is good, and for Warsaw not expensive - I paid like 10 Euro for my set with the soft drink. I did not experienced big culinary discoveries and I started to wonder how the Miss Kimchi dishes would look like in comparsion with what you can try in Korea. I must trust that they are at least similiar and that it was not so cutting-edge beacuse I cook a lot of Chinese and Vietnamese dishes home.

Have you ever tried Korean cooking? What were your impressions?

piątek, 13 stycznia 2017

Francuzki -3 nowe książki/French women-3 new books

Od dawna już planowałam napisać kilka słów o nowych nabytkach do mojej 'francuskiej' kolekcji inspirujących książek. Wreszcie zdjęcia zostały skompletowane, więc przystępuję do dzieła. Same zdecydujcie, czy któraś z Was (bo nie sądzę przecież by panowie byli zainteresowani taką lekturą) sięgnie po opisane przeze mnie książki. A może już je czytałyście?

Zaczynamy zatem od:

Francuski szyk na obcasach!
Wszystko o butach
autorstwa: Thomas Isabelle, Veysset Frederique
Wydawnictwo Literackie

Zachęcona, a nawet bardzo zachęcona poprzednim wydawnictwem pod tytułem "Francuski szyk", którego lektura odcisnęła się na pewno na reformie mojej garderoby, sięgnęłam po drugą część, tym razem o butach. Niestety nie dowiedziałam się z niej za wiele pożytecznych dla mnie rzeczy. To już jest do pewnego stopnia bardzo specjalistyczna lektura - dla osób bardzo zainteresowanych, nawet nie tyle modą, co raczej historią obuwnictwa. Część ogólna, dla zwykłych śmiertelników, jest dość oczywista - co nosić, czego nie nosić (np. crocsów), część bardziej szczegółowa - np. wywiady z rzemieślnikami produkującymi buty - jak dla mnie - średnio ciekawa. Czy warto? Książkę ratują na pewno fantastyczne zdjęcia pięknych Francuzek w ich wspaniałych butach - ale czy to wystarczy w dobie powszechnie dostępnego Instagramu? Nie wiem, chyba polowałabym raczej na tą pozycję w bibliotece tudzież pożyczyłabym od wspaniałomyślnej koleżanki.

Finally I managed to collect all the pictures and prepare a post about my new books in my little 'French' collection. I hope you will like it and find something ineresting for you. Let me know if you read any of them.

So let's start from:

'So Shoes!'
authors: Thomas Isabelle, Veysset Frédérique

As I enjoyed the firts book by these authors 'You are so French!' which caused major reform of my waredrobe, I decided to read its second part about shoes. Unfortunatelly I did not discover anything usueful for me. This is rather a book for shoes specialists or at least for people really interested in fashion or rather in the history of shoes. The general part of the book is quite obvious and can be limited to the level like: do not wear crocks (this is rather obvious for me, they are terrible, sorry) but the more detailed part like intreviews with shoe makers - as for me - was not so interesting. Is it at all worth reading? Well, there are amazing pictures of beatiful French women in their amazing shoes - but is it enough to buy a book if you can find a similiar content, let's say in Instagram? I do not know, I guess it is better to borrow it from a library or from your good friend.


"Szkoła wdzięku Madame Chic"
Jennifer L. Scott
Wydawnictwo Literackie

Jeśli przeżyłam rozczarowanie przy opisywanych tu lekturach, to na pewno największe przy "Szkole wdzięku". Czytałam poprzednie książki z serii Madame Chic, i o ile pierwszą określiłabym jako kultową, drugą "W domu Madame Chic" jako dość inspirującą, to przy "Szkole wdzięku" mamy już niestety do czynienia z popłuczynami po pierwowzorze. A może się po prostu uprzedziłam? Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że książka będzie bardziej dotyczyć tematyki, skąd się bierze wdzięk Francuzek słynny na cały świat:) Tymczasem jest to książka o dobrym wychowaniu. I to o zupełnych podstawach dobrego wychowania, np. że należy mówić "dzień dobry". Trochę chyba autorce już wyczerpała się tematyka i jedzie już tylko na oparach natchnienia. Z drugiej strony jednak może takie pozycje są potrzebne - coraz mniej osób uważa za stosowne ukłonić się wchodząc do pomieszczenia, generalnie udajemy, że się nie zauważamy itd. Może przypomnienie takich podstaw ma jednak swoje uzasadnienie? 

'Polish your Poise with Madame Chic: Lessons in Everyday Elegance'
author: Jennifer L. Scott

This was the most disappointing book presented in this post. I read first two books from the series about Madame Chic and I would describe the first one as a 'cult' book, the second about stylish housekeeping as quite inspiring but the third one was just 'slops' of the first one. Or maybe I was just prejudiced? I do not know why but I somehow imagined myself that it would be a book why the French women are so enchanting:) But this is just a book about good manners. And to be more precise, about very basic and obvious rules of good behaviour, like for example about saying 'Good Morning'. I guess the inspiration is used up by the author. On the other hand maybe such books are still needed - more and more people seem like they forgot good manners and try to follow rude celebrities. Maybe remiding about such basis has its justification?

Francuzki nie potrzebują liftingu
Sekrety piękna i radości życia w każdym wieku
Mirelle Guiliano
Wydawnictwo Znak

Niestety to też dość słaba pozycja. Tak czasem bywa, jeśli pierwsza książka jest petardą, tak jak była "Dlaczego Francuzki nie tyją?" i  równie ciekawa "Francuzki na każdy sezon". Niestety zupełnie nie powaliły mnie na kolana i książka kucharska (same przepisy, bo część narracyjna była ciekawa) i poradnik jak pracować i robić karierę w wydaniu p. Guliano. Nie wiem dlaczego sądziłam, że kolejne dzieło nadrobi mankamenty poprzednich. Niestety zaczyna się od przygnębiającego nieco cytatu z Chanelle, że żadna kobieta po 40-tce nie jest już młoda. A gdzie lansowana prawda, że czterdziestka jest nowa trzydziestką?! Potem jest jeszcze gorzej - nitkuj zęby, bo ci wypadną, smaruj się olejkiem arganowym (ok, to jestem w stanie czynić z przyjemnością), poddaj się kuracji hormonalnej itp. itd. Albo to jednak nie moja grupa wiekowa (jeszcze), albo czytałam bardziej lekko i inspirująco wydaną książkę w tej tematyce, a mianowicie "Szczęście na dzień dobry" Callan Cat Jamie - wolę jednak książkę jak starzejąc się pozostać inspiracją dla młodszych osób, niż książkę o technikach zapobiegających starzeniu. Ale prawdę mówiąc, pozycja Pani Guiliano jest i tak najbardziej dopracowaną ze wszystkich zrecenzowanych w dzisiejszym poście, choć zdjęciami oczywiście wygrywa "Francuski szyk na obcasach":).

Czytaliście którąś z tych książek? Planujecie przeczytać?

'French Women Don't Get Facelifts'
author: Mirelle Guiliano

Unfortunatelly this is another poor book in this collection. Such shit, sorry, happens, if a first book was like a revelation ('French Women don't get fat') and the second one was also good ("Reench Women for All Seasons'). Unfortunatelly I was dissapointed by the cook book (well, the recipes to be more precise) and especially about the book about career by Mrs. Guliano. The books begins from a depressing quote from Chanel saying that a women after 40 cannot be young. And what about '40 is the new 30'?! Leter on it is even worse - we read about threading teeth, otherwise they would fell off, using argan oil (ok, I can do it with pleasure), undertaking hormonal cure etc. Maybe it is not my age level (yet) or I read more inspiring and nicely written book about getting old by Callan Cat Jamie 'Bonjour Happiness!' I much prefer a book how to be an inspiration for younger if you are getting old than about methods of preventing aging. But to be honest, the book by Guiliano seems to be the most elaborated out of this three presented here but of coourse, if you take into consideration the pictures, the first one is the winner;-).

What about you? Did you read any of them? Are you planning to read them?