niedziela, 24 kwietnia 2016

Look deep into the April face...


Look deep into the April face



A change is clearly taking place


Looking for the summer


The eyes take on a certain gaze


And leave behind the springtime days
 

Go looking for the summer


The time has come and they must go
 

To play the passion out that haunts you so
 

Looking for the summer
 

Remember love how it was the same
We scratched and hurt each others' growing pains
We were looking for the summer


And still I stand this very day
With a burning wish to fly away
I'm still looking, looking for the summer

Zdjęcia z naszego poprzedniego weekendu (Port Nieporęt i Port Pilanwa nad Zalewem Zegrzyńskim), gdzie w powietrzu czuć było nie tyle wiosnę, co już lato. Szkoda, że na razie nie można tego powiedzieć o dzisiejszej niedzieli. W tle moja ulubiona piosenka Chrisa Rea.

Pictures taken last weekend (Zegrzynski Lake nearby Warsaw, Port Nieporet & Port Pilawa) when there was not even spring but summer in the air. Pity that you cannot say so about this Sunday. Text of my favourite Chris Rea's song.


środa, 20 kwietnia 2016

Spacer po górze miasta Poros cz. II/Walking uphills Poros Town - part II


Druga część spaceru po górze miasta Poros (pierwszą znajdziecie tu).
The second part of the walk uphills Poros Town (firts one can be found here).

Tak jak wspominałam, jeśli szukacie prawdziwego życia mieszkańców wyspy, nie ograniczajcie się do wędrówki głównym deptakiem nadmorskim.
As I have mentioned before, if you are looking for real life of the citizens, do not limit yourself to walking on the main street alongside the sea.


Nawet tawerny na górze miasta wydają się bardziej stylowe niż te z pierwszej linii.
Even taverns uphills seem to be more stylish than the ones in the first line from the sea.


Nigdy nie byłam na Kubie, ale niektóre klimaty tak mi się właśnie skojarzyły.
I have never been to Cuba but some climates seem to be in common.


Białe elewacje i niebieskie okiennice przypominają, że jesteśy w Grecji.
White walls and blue windows remind that we are in Greece.



No i właśnie dla takich widoków warto pofatygować się pod górę...
And for such views the whole walk is worth effords...


Najpiękniejsze światło po południu.
The most beatiful light in the afternoon.


I powoli dochodzimy do celu naszej wycieczki.
And slowly we are approaching the purpose of our trip.


Ale o tym już w następnym poście:)
But I will write about it in my next post:)

Mam nadzieję, że spodobała Wam się ta krótka wycieczka i dołączycie do kolejnej części spaceru, w której dojdziemy do najbardziej znanego symbolu wyspy.
I hope you enjoyed this short trip and you will join me next time when we will approach the most famous symbol of the island.

środa, 6 kwietnia 2016

Jak przygotować się do podróży samolotem? How to prepare for a flight?


Ostatnio otrzymałam od Wydawnictwa Literackiego do zrecenzowania książkę Fleur de Force „Jak być glam”. Na moim blogu o profilu podróżniczym nie będę pisać o tym, że książka zawiera wiele porad typu beauty & fashion, choć na wiosnę Paniom ta wiadomość może być bardzo przydatna:) Uwagi odnośnie zdrowej diety zawarłam w tym poście (kliknij tu). Ponieważ jednak książka kompleksowo traktuje o stylowym życiu, przyjrzyjmy się bliżej poradom pani de Force odnośnie podróżowania z klasą. Głównie dotyczyć to będzie korzystania z podróży samolotowych, ale część porad, np. odnośnie pakowania się, przyda się z pewnością w każdej podróży.

Today a post about how to prepare to a fligh. This is inspired by a book by Fleur de Force 'The Glam Guide' which I happened to read and review lately. Please see her advice and my comments plus some more tips. 


1) Sprawdź ograniczenia dotyczące bagażu – kup jak najlżejszą walizkę i waż bagaż w domu.

Mój komentarz: prawda, czasem wręcz warto kupić dodatkowy bagaż przy nabywaniu biletu, np. jeśli planujecie duże zakupy w miejscu docelowym, wykupcie opcję dodatkowego bagażu. Z reguły opłaca się to bardziej niż dopłacanie za każdy kilogram nadbagażu na lotnisku. Warto również zabrać takie rzeczy, które wyrzucicie po pobycie, np. nie za ciekawy już ręcznik – dużo waży, a zabierać go z powrotem do domu już nie warto. Może nie będzie to stylowe, ale praktyczne. To samo dotyczy kosmetyków typu szampon, bierzcie taki, żeby zużyć go na miejscu i ew. nadprogramową ilość zostawić w hotelu. Nie ma nic gorszego niż rozlane kosmetyki w walizce (sama doświadczyłam intensywnej lawendy z żelu pod prysznić na wszystkim;)

1) Check the luggage restrictions - buy the lightest luggage and weight it at home. 

My comment: it's truth, sometimes it is even worth to buy an additional luggage ticket instead of paying for over-luggage on the airport. It is also good to pack things that you may throw away after using - for example big old towel which weights a lot and it is no sense to take it back home. The same rule applies to cosmetics such as shampoo, take such that you would use and it will be no sorrow to throw the remains. It's really nothing nice to have a shampoo poured in a suitcase. 



2) Zaplanuj, co zamierzasz ze sobą zabrać – zrób listę, a nawet dwie, druga będzie zawierała rzeczy do dopakowania w ostatniej chwili, np. szczoteczkę do zębów. Jeśli chodzi o ubrania, drogie Panie, wyjmijcie je np. na kanapę i sprawdźcie, czy oby na pewno wieziecie ze sobą rzeczy, które da się połączyć w zestawy. 

 Mój komentarz: robię dokładnie tak od pewnego czasu, dawniej moją bolączką było zabieranie rzeczy od Sasa do Lasa, które kompletnie nie chciały sie ze sobą zestawić. Ostatnio też na wyjazdach korzystam z pralni. Jeśli jadę na 3 tygodnie warto wydać te 5 Euro za wsad i mieć pachnące i czyste ubrania, czasem nawet wyprasowane, a po co dźwigać ze sobą 7 takich samych białych koszulek…

2) Plan what you want to pack - make a list and even two lists (on the latter one you will name the things which you will pack the last minute, like a toothbrush). If it comes to clothes - dear Ladies, put everything on a sofa and check if they match with each other.

My comment: This is exactly what I do, I used to suffer during holidays from the lacks of clothes that I could match. The other tip I would like to share is to use public laundries. If you intend to stay longer, do not pack 7 the same t-shirts. Spend 5 Euro and have nicely smelling clean clothes.




3) Pakowanie – tu p. de Force daje konkretne przykłady, co rolować czego nie, co położyć na dno walizki itd. Najważniejsze, by z głową spakować rzeczy do bagażu podręcznego – tu powinny trafić rzeczy wartościowe, ale też trzeba pamiętać o restrykcjach linii lotniczych. Co ciekawe, do podręcznego bagażu mamy limity wielkości kosmetyków (do 100 ml), a możemy wziąć podobno ze sobą gaz pieprzowy.

3)  Packing - here de Force gives very precise examples what you can or cannot roll, what to put on the bottom of the suitcase or what to pack to the hand - luggage - here you should pack valuable things but remember also on the flight restrictions. For example there are limitation as to the volume of cosmetics (up to 100 ml) and you can take with yourself a pepper gas (I heard about it lately). 

4) Jeśli chcesz zabezpieczyć walizkę kłódką, upewnij się, że jest to dopuszczalne w kraju docelowym, inaczej przetną kłódkę i zrewidują Ci bagaż.
4) If you wish to protect your luggage with a padlock, make sure it is allowed in the destination country, otherwise your baggage will be checked. 



5) Weź ze sobą jak największą chustę i okulary przeciwsłoneczne.

Mój komentarz: nawet jeśli lecisz do Egiptu w środku lata, w samolocie po włączeniu klimatyzacji zrobi się na pewno zimno, zwłaszcza nocą. A okulary po wyjściu przesłonią cienie pod oczami… W każdym razie chusta nieraz przydała mi się na miejscu, np. gdy zasłaniałam wózek z dzieckiem przed słońcem.

5) Take the biggest scarf you have and sunglasses. 
My comment: even if you happen to fly to Egypt in the middle of summer, when the air-conditioning will be turned on in the craft, it will become cold, especially at nights. The scarf is also necessary for example to protect kid's trolley from the sun.


6) Zainwestuj w dobrej jakości walizkę.
Mój komentarz: I tu się pierwszy raz nie zgadzam, chyba, że ktoś naprawdę chce wyglądać super stylowo. Brzydkiej, pokracznej walizki rodem z supermarketu nikt Ci raczej nie ukradnie, a jeśli rozpadnie Ci się po kilku użyciach, to i tak to lepsze niż Twoja stylowa super wytrzymała walizka z firmowego sklepu w rękach złodzieja. Ponieważ jednak marketowa walizka może się rozpaść w każdej chwili, miej ze sobą np. taśmę pozwalającą na prowizoryczną naprawę.

6) Invest in a good quality suitcase.
My comment: This is the first time I disagree unless you really want to look stylish. The ugly suitcase from a hypermarket will rather not be stolen and if destroyed after several uses it is still better than your fashionable and valuable suitcase in hands of a thief. As long as the hypermarket luggage can fall apart any time, take with yourself adhesive tape for provisional repair..
Książka zawiera jeszcze wiele stylowych porad dotyczących podróżowania. Czy wiedzieliście na przykład, że istnieje coś takiego jak moda lotniskowa? Jeśli chcecie coś zmienić w swoim życiu, książka na pewno Wam się przyda. Jest to bowiem typowa literatura dla tzw. aspirujących, piękna młoda autorka, sielankowe zdjęcia, słowem życie idealne. Polecałabym ją też na prezent dla Pań, np. jak znalazł dla młodszej siostry czy koleżanki, część porad jest dla mnie dość oczywista, ale część mnie zaskoczyła i zamierzam stopniowo wprowadzić je w życie.

Czy dodalibyście jeszcze jakieś rady od siebie odnośnie poróżowania samolotem?
Would you also add some advises with respect to craft flights?

Some pictures taken from Google, please let me know if it infringes your IP rights and I will remove it.

niedziela, 27 marca 2016

Wesołych Świąt/Happy Easter!


Serdeczne życzenia Wielkanocne dla Was i Waszych bliskich!
Happy Easter to you all!

piątek, 11 marca 2016

Nasz drugi Syn/Our second Son


Chciałabym Wam przedstawić naszego drugiego Synka, urodzonego 5 marca - Artura:) Tu w dniu przywiezienia ze szpitala. Mam nadzieję, że wkrótce zostanie kolejnym podróżnikiem:)
I would like to introduce you our second Son, born on March 5th, named Arthur:)  Here on the day of bringing him home from the hospital. I hope that soon he will become a new traveler:)

czwartek, 3 marca 2016

Czy warto jechać na Eubeę (Evię) w Grecji?/Is it worth to visit Eubea (Evia) in Greece?


Mój poprzedni post zainspirował mnie do dzisiejszej publikacji, czy warto jechać na Eubeę, czy ma jakieś walory turystyczne i czy jedyną jej zaletą jest bliskość Aten? To będą moje subiektywne przemyślenia, plus dodatkowo proszę wziąć poprawkę na to, że byłam tam w 2008 roku i tylko przez tydzień, a w dodatku na wycieczce z biurem turystycznym (tanie loty były jeszcze wówczas w przewijakach) no i dodatkowo, co też pewnie ma niemałe znaczenie, było już poza sezonem (wrzesień i to chyba dość późny), i jeszcze zaczynał się odpływ turystów z Grecji w związku z początkiem nagłaśniania wówczas sławetnego kryzysu.
My last post inspired me to this publication - is it worth to visit Eubea (in Greek Evia), does it have any attractions for tourists or its only advantage is the nearness to Athens? These are going to be my subjective thoughts and please also take into consideration that I was there in 2008 and only for a week, additionally it was a trip with travel office (cheap flights were not that popular in Poland these days) and it was low season (late September) plus the begining of Greek crisis which caused that many tourists resigned from Greek holidays.


Miejscowością, pod którą byłyśmy zakwaterowane, była Eretria, chyba najpopularniejsza miejscowość turystyczna na wyspie, dodatkowo mieszcząca największe wyspiarskie wykopaliska. Będąc szczerym, nie za wiele z tych wykopalisk pozostało, więc miejsce można określić wybitnie jako koneserskie:)
The town where we lived nearby was Eretria, probably the most popular tourist resort on the island and a place of the biggest local archeological site. To be honest, not much from the site is left so the place should be treated as for those who are really keen on archeology. 

 Sama Eretria była też dość wyludniona, tawerny pozamykane, działał jeden punkt z gyrosami. Nie bardzo nawet to nam przeszkadzało, bo akurat wyżywienie w hotelu miałyśmy fantastyczne.
The Eretria itself was also abandoned, the taverns were closed and only one gyros place was working. We did not bother about it as far as food was really good in our hotel.


Oprócz nadmorskiej promenady i ogólnie dostępnych wykopalisk, w miejscowości działa też malutkie muzeum archeologiczne. 
Apart of the seaside promenade and publicly accesible archeological sites, a small archeological museum operates in the town. 


Słabością a zarazem zaletą Eretrii jest też komunikacja publiczna. Z jednej strony jest świetnie skomunikowana ze stolicą wyspy Chalkidią (którą bym określiła jako dość wielkomiejską, ale wartą jednodniowego wypadu) i z Atenami (poranne autobusy pozwalają przez cały dzień zwiedzać Ateny a późnym wieczorem znaleźć się znów w leniwym klimacie wysypy), ale za to podróż w przeciwną stronę autobusem - wgłąb wyspy - może szykować nam przykre niespodzianki w postaci braku autobusu powrotnego.
An advantage but on the other hand also a potential problem may be public communication. Eretria has a good connection with Chalkida (capital town, of purely urban character but still worth visiting), wonderful connection with Athens (by an early bus you reach Athens in the morning, spend there the whole day and return in the late evening to a lazy island climate) but the opposite direction may be problematic, as there may happen a situation where there is no return bus at all.


Przyznam, że ze względu na krótki pobyt oraz wypad do Aten, wyspy nie mam aż tak dobrze rozpoznanej, głównie jednak ograniczałam się do bliższych i dalszych okolic Eretrii i odpoczynku na plaży (fajnej). Zresztą po minięciu Eretrii wjeżdżało się w dość zindustrializowany teren, zwłaszcza miejscowość Aliveri.
I must admit that due to the relatively short stay and a trip to Athens, we did not manage to explore the island very well. We mostly visited places nearby Eretria and spend some time on the beach (nice one). Additionally if you pass by Eretria the area becomes a bit industrial, esp. Aliveri.


Nie ma co jednak się zrażać, na malownicze zaułki czy miejsca można natknąć się nawet w stolicy wyspy.
But of course beatiful lanes or places you can find even in the capital of the island. 


Żałuję, że zabrakło czasu na wypożyczenie samochodu i zwiedzenie interioru, bowiem to, co udało nam się odwiedzić wyglądało zachęcająco i mało turystycznie.
I regret not having leased a car and not seeing the island interior as the places we managed to see looked nice and were not explored with tourists.


Bo dużą zaletą Eubei, przynajmniej jak dla mnie, jest stosunkowo mała liczba turystów. Przeważa ruch lokalny, wypoczywają tu głównie Ateńczycy.
For me an advanatge of Eubea is the small number of tourists. Mostly you will meet here locals and people from Athens relaxing there.   


Podsumowując, jedźcie na Eubeę, jeśli nie jest potrzeba Wam turystyczna otoczka lub chcecie mieć spokojną bazę wypadową do zwiedzania Aten!
To summarize, go to Eubea if you do not need tourist attractions or you need a peaceful base to visit Athens! 

poniedziałek, 15 lutego 2016

Moja wielka grecka przygoda – książka na deszczowy luty/It’s all Greek to me! – a book for rainy February


Dziś o książce, która umili Wam z pewnością deszczowy luty. Żadna to nowość, ale zawsze warto sięgnąć po naturalne środki odstresowujące. John Mole, autor „Mojej wielkiej greckiej przygody” przenosi nas na Eubeę - grecką wyspę tuż koło Aten - wczesnych lat 80 – tych (tak się spodziewam, sądząc po realiach politycznych (junta wojskowa już się skończyła, Grecja jest w UE – co nastąpiło w 1981, a Wielkiej Brytanii rządzi Margaret Thatcher). To  moje domysły typu plus minus. 

Jeśli jednak zniechęceni jesteście do kolejnej powieści typu kupiłem sobie dom na końcu świata i teraz użeram się z jego remontowaniem, to nie wiem czy powinniście czytać dalej. Na pewno dużym plusem tej książki, przynajmniej jak dla mnie, jest brak afektacji, jaka cechuje wiele tego typu pozycji, zwłaszcza o Prowansji czy Toskanii (pewnie wiecie, o czym mówię). Książka jest przepełniona humorem, pisana z punktu widzenia mężczyzny, więc nie ma zachwytów nad każdym powiewem firanek w oknie, ani zjedzoną potrawą. Po drugie naprawdę ciekawie było cofnąć się do Grecji tych lat. Co nie co pamiętam z dzieciństwa, kiedy z rodzicami spędziliśmy nasze wielkie greckie wakacje gdzieś na kontynencie. Z punktu widzenia siermiężnego PRL-u Grecja wydawała mi się wówczas państwem zachodnim, pełnym dóbr wszelakich, a przede wszystkim Coli i 7up w puszkach (kto przeżył tamte czasy, to wie, o czym mówię i że mogło to wzbudzać dreszczyk emocji!). Po trzecie wreszcie sama kiedyś spędziłam tydzień na Eubei, już w latach 2000-ych i miałam porównanie, jak to wszystko się zmieniło. Wyspa się zindustrializowała, napływ niemieckich turystów też z pewnością zmienił jej oblicze. Nikt już raczej nie kojarzy małżeństw, rzadko kiedy spotkać można starszych ludzi ubranych na czarno (owszem, są, ale już raczej sporadycznie), sam autor wspomina, że Grecy prace, które jeszcze jedno pokolenie wykonywaliby sami, obecnie zlecają Albańczykom i innym nielegalnym emigrantom ze wschodu. Mój przyjaciel, który ma tysiące kóz na górskich halach, nie może znaleźć greckich pasterzy do pracy, więc zatrudnia Hindusów. Budują w greckim krajobrazie ołtarzyki dla Ganeszy, bóstwa z głową słonia, a w górach rozbrzmiewają ich nawoływania w języku pendżabskim. Co prawda takich ołtarzyków jeszcze nie widziałam, ale nie jednego Albańczyka, a i owszem. 

Warto sięgnąć po książkę też dla samego autora – Mole, dziennikarz i recenzent, ma naprawdę ciekawe życie, przedstawię go tylko wybiórczo. W latach 90-tych próbował swoich sił w wielu przedsięwzięciach biznesowych, w tym starał się w Moskwie otworzyć sieć restauracji z pieczonymi ziemniakami, co spowodowało konieczność zapoznania się z tamtejszą strukturą mafijną. Od 1995 zajmuje się zaś monitorowaniem populacji hiacynta na Jeziorze Wiktorii. 

Macie jeszcze ochotę na kolejną książkę o przeprowadzce do innego kraju i zaczynaniu życia na nowo? Czy raczej uważacie temat już za wyeksploatowany?


Widok na stolicę Eubei z naszej podróży sprzed lat
View for the capital of Eubea island from our trip

Today a few words about a book which may while away a rainy February. This is not new at all but it’s always good to use some natural methods for relax. John Mole, author of ‘It’s all Greek to me!’ brings us to Eubea of the early 80s (this is my calculation, judging by the political circumstances - the military junta is over, Greece is in UE – which took place in 1981 and Margaret Thatcher is a prime minister in GB). But it’s only my supposition, the exact date is not mentioned. 

If you already feel tired with all the books about buying a house in the middle of nowhere and now it has to be repaired, I am not sure if this book is for you. A big plus of this book, at least for me, it’s a lack of affectation, which is characteristic for many such books, especially about Province and Tuscany (I am sure you know what I mean). The novel is full of humour, written from male point of view so there is no fascination about a move of a curtain in an open window in the morning and each particular dish eaten. Secondly it was really interesting to move back to Greece of these times. I remember a little bit of such Greece from my childhood, gloomy communist time in Poland, and we managed to get for holidays in Greece. Everything was so fascinating! They even had Coca Cola and 7up in cans (totally unavailable in Poland during communism). Thirdly I had a chance to visit Eubea in this century and a chance to compare how everything had changed. The island is industrialized, flow of German tourists and nowadays their ebb changed the touristic image of the island. Nobody serves as a matchmaker, you can rarely meet elder people wearing black (well, from time to time maybe yes but not as a rule), nobody has golden teeth. Many works, that the earlier generations done themselves, now need to be done by Albanians and even Indians. 

The author himself is an interesting person – Mole, journalist and reviewer, has really a fascinating life, I will share only some chosen details. In the 90s he tried many businesses – for example he wanted to open a chain of restaurants serving British baked potatoes in Moscow, which caused that he met Russian mafia. From 1995 he is monitoring the population of water hyacinths on the Victoria’s Lake. 

Do you still like books about moving to a new country and starting your life from beginning? Or do you feel that this is rather a worked out subject?