sobota, 4 marca 2017

Najlepsze w lutym 2017(kobiecy kącik)/The best in February 2017 (women's corner)


W grudniu i w styczniu nie pojawił się post o moich inspiracjach z dwóch przyczyn - jednej przyjemnej - święta, różne okazje, moje urodziny, itd. Drugi niestety nieprzyjemny - nieprzerwane pasmo przeziębień dzieci. Ale w lutym się zebrałam i postanowiłam przedstawić swoich "ulubieńców". Zaczynamy od książki o Grecji:)

"Grecja po mojemu"
Marcin Pietrzyk

Choć na Grecji wciąż jeszcze zębów nie zjadłam, znacie moje upodobanie do obowiązkowych letnich wakacji w tym kierunku, których jednak nie było dane mi zaznać w zeszłym roku. Mam jednak wielkie nadzieję, że nadrobię to w nadchodzące lato:) Czytam więc wszystko, co mi wpadnie w ręce w tej tematyce. Miło jest wiedzieć, że są osoby równie lub bardziej zakręcone na tym punkcie. Pan Pietrzyk jest licencjonowanym przewodnikiem po Grecji, pisze ciekawie i z pasją, niekiedy nawet z egzaltacją niespotykaną u mężczyzn:) Dowiedziałam się wiele ciekawego, choć miejscami nieco po łebkach. Dla kogo zatem jest ta książka? Na pewno jeśli spędziliście udane wakacje w Grecji i chcecie jeszcze - to lektura warta rzucenia okiem. Jeśli czegoś nie podzielam w zachwytach autora, to zamiłowanie do Wysp Jońskich, ale to zupełnie inna historia...

In December and in January I did not manage to post about my favorites - there were 2 reasons of this - one pleasent - Holidays and different social occations, and the second one not so nice - my kids were ill practically all the time. But in February I managed to collect pictures and prepare this post. I hope you will enjoy it.
We are begining with a book about Greece:) I am afraid both books are in Polish only so it does not make sense to go into details like in Polish reviews. Just my few general impressions.

'Greece my way'
Marcin Pietrzyk

You know how I like Greece and miss my Greece holidays. Last year it was not possible as Arthur was newly born. This year I am keeping my fingers crossed. Hopefully it will happen.



"Pistacja w krainie smoków. Chiny inaczej"
Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak

Dopiero na koniec książki, dowiedziałam się, że ma ona współautora. Narratorem bowiem jest pani, która spędziła znaczną część swojego młodego w sumie żywota w Chinach jako tłumacz. Nie wiem dlaczego, bo nigdy nie byłam i zapewne nie będę, bardzo lubię czytać o tym jak w Chinach jest. Ta książka to kopalnia ciekawostek, począwszy od spluwania przez Chińczyków nawet w miejskich basenach, przez smog, przedziwne i niejadalne niekiedy dla Europejczyka potrawy, kucane toalety, skończywszy na zalotach i randkach po chińsku (w zasadzie zawsze z zamiarem zawarcia małżeństwa). Mnie ta książka bardzo się spodobała i jeśli wpadnie Wam kiedyś w ręce, to gorąco rekomenduję.

'Pistachio in the Country of Dragons. China in a different way'
Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak
I have never been to China and probably I will never be but I love reading about this country, especially books which are, like this one, full of interesting, unusual facts which are totally different from the lifestyle of an average European (like spliting into swiming pools).


Koreańskie jedzenie w Miss Kimchi - też w pełni godne rekomendacji. Więcej w poście tu.
Korean food in Miss Kimchi Bar - worth recomendation. You can read more here.


W domowych wypiekach królowała babka cytrynowa. Prosty przepis na nią tu.
In the cathegory home baking this lemon bundt cake won. A simple recipe here.


Na koniec kosmetyki. 2 bardzo tanie, jeden średnio.
Zaczynamy od tanich - balsam do ust Bell (cena poniżej 7 zł). Fajnie natłuszcza, a przy tym nie zbiera się w kącikach ust, co w przypadku wielu takich kosmetyków jest ogromną wadą. No i nie wysusza, co też dla wielu balsamów jest swoistym paradoksem (np. Nivea).
Następnie czarny lakier Wibo - zawsze coś tej firmy musi być, powinni mnie dosłownie sponsorować:) Kupiłam go za mniej niż 10 zł... gdyż potrzebowałam zamalować zdartą skórę na obcasie włoskich butów, które lata temu kupiłam w Wenecji. Polski szewc odmówił naprawy, gdyż nie mamy takich materiałów:) Lakier na bucie trzyma się rewelacyjnie i nic nie widać, ale przecież nie o tym. Nigdy wcześniej nie malowałam paznokci na czarno, ale jak się kupiło, to trzeba wykorzystać:) Na stopach trzyma się świetnie, do 2 tygodni. Na rękach, póki co, się nie skusiłam, to jednak nie moja bajka.
Wreszcie krem Nuxe Creme Prodigieuse nuit.Tu można poczuć różnicę między tanim kremem, a kremem droższym. Ma aksamitną, bogatą konsystencję i czuje się dosłownie, że odżywia skórę. Przynajmniej na początku dla mnie to był efekt wow, potem zdążyłam się przyzwyczaić. Moim zdaniem ideał dla osób 30+, oczywiście, jeśli nie ma się większych problemów ze skórą.
At the end 2 cosmetics - 2 very cheap and one more expensive.
Let's start from very cheap - Bell lip balm (less than 2 Euro). It's realy of a good quality. It greases your lips, stays where it should stay and does not make your lips dry like many lip balms do paradoxically (like in my case Nivea balms do),
Black Wibo nail polish. Again Wibo, they should sponsor me. I bough it...to repair my Italian shoes, bought some time ago in Venice. Polish shoe repairer refused the repair claiming he does not have such materials:) So I painted the heel with this nail polish and it is not visible and stays! But of course it was not made for this purpose. I am not so brave to wear black on my hands but on feet, why not. It stays about 2 weeks, I cannot say anything bad about it.
Finally Nuxe Nuxe Creme Prodigieuse nuit. You can feel the difference between cheap cream and a more expensive one. It literally noutrishes your skin, especially at the beginning it was like 'wow' effect. Than I got used to. But still it is a good choice for skin 30+ as long as you do not have serious skin problems.

A co Wam wpadło ostatnimi czasy szczególnie w oko?
And what cauthgt your attention lately?



sobota, 25 lutego 2017

Ulice Warszawy - Chłodna cz. 2/Warsaw Streets - Chlodna Part II



Poprzednio zostawiłam Was na spacerze pod kamienicą Partowicza i od widoku na nią zaczynamy dalszą część spaceru po ulicy Chłodnej. Teraz jednak chcę zwrócić Waszą uwagę nie na kamienicę, choć nadal twierdzę, że jest piękna, ani na górującą w lewej części zdjęcia Warsaw Trade Tower, ale na pomnik, a raczej na instalację upamiętniającą granicę getta, znaną pod nazwą "kładka pamięci". W nocy instalacja jest podświetlana, ale że spacer był za dnia, osoby ciekawe mogą zobaczyć same na żywo lub klikając przykładowo tu.

Lately I left you near the Partowicza house and we start this part of the walk from the view over this house. This time I want to draw your attention not to the house or to the Warsaw Trade Tower in the left corner of the photo but to the monument, or rather an instalation Ghetto Footbridge Commemoration. In the evenings this is illuminated but we walked during the day so if you are interested you can see it live or by clicking here.



Inną ciekawostką jest ten niezwykle wąski dom zbudowany pomiędzy blokami dla Izraelskiego pisarza Kereta.
Another oddity to be seen on Chlodna Street is this narrow house built for Israeli writers Keret between two appartment blocks.


Szczelina, w której dom został zbudowany mierzy zaledwie ok półtora metra. Dom ma 3 poziomy.
The aperturę, in which the house is built, it has app. 1.5 meter. The house has 3 floors.



Kolejny charakterystyczny budynek dla ulicy Chłodnej, to Kamienica pod zegarem. Secesyjny, pięknie zdobiony budynek, z lat 1912-1913. Nie zachował się w całości w Powstaniu Warszawskim, ale i tak jest to unikatowy na skalę Warszawy secesyjny zabytek.
Another characteristic building at Chlodna it's a House under the Clock. It is art.-nouveau beautifully decorated building from 1912-1913. It was partly destroyed in the Warsaw Uprising bt it is still unique monument of Warsaw secession.



Oj, miło by tu zamieszkać, obawiam się jednak, że cena przeciętnego niewielkiego w sumie mieszkanka kształtuje się w okolicach 3 mln... Chyba zakochałam się skrycie w tej kamienicy:)
Oh, it would be nice to live there but the prices for the appartments are rather inflated... I am probably in love with this house:)



Piękny balkon, choć chyba niezbyt szeroki...
Beatiful balcony, well maybe not too wide...




Sławetny zegar, od którego wzięła się nazwa kamienicy.
A famous clock from which the house is named.



Chłodna stała się też modnym centrum restauracyjnym.
Chłodna became a trendy restaurant center.



Koniec Chłodnej wieńczy Kościół Św. Boromeusza. Niestety też nie przetrwał Powstania Warszawskiego, został odbudowany w 1956 roku.
At the end of Chlodna Street is the Church dedicated to Carlo Borromeo. It did not survive the Warsaw Uprising and was reconstrued in 1956.



Moje chłopaki na spacerze:)
My boys walking:)



XIX wieczna figura Marki Boskiej Łaskawej.
19th Century Figure of Gratious Mother of God.


Czy macie ochotę bym oprowadziła Was po jakieś innej ulicy Warszawy?
Would you like to go for another walk in Warsaw with me?

sobota, 4 lutego 2017

Ulice Warszawy - Chłodna-cz. I/Streets of Warsaw - Chlodna part 1



Zapraszam dziś na spacer po ulicy Chłodnej w Warszawie, na Woli. Będzie mix nowoczesności i zabytków, bo taka jest właśnie ta dzielnica, która chyba najbardziej ucierpiała podczas Powstania Warszawskiego - została niemal doszczętnie wypalona i wyburzona (skorygujcie mnie, jeśli się mylę). Wcześniej zaś Niemcy wypalili Getto znajdujące się w znacznej mierze właśnie na Woli, które sami zresztą dla Żydów stworzyli podczas okupacji. W Warszawie getta jako takiego nigdy nie było, Żydzi mieszkali i mogli mieszkać gdzie chcieli, np. ze wspomnień rodzinnych wiem, że zamieszkiwali zwłaszcza na Muranowie, Starym Mieście i Pl. Gzybowskim - tu kwitł handel. Moi dziadkowie przed wojną wynajmowali właśnie od Żydów mieszkanie na Starówce, a ponieważ nie wytrzymali podwyżki czynszów, musieli przenieść się na Pragę i zapewne dzięki temu zawdzięczali w znacznej mierze, że przeżyli.

Let's join me on a walk on one on the Waraw streets - Chlodna in district Wola. It will be a mix of modern and old as this is the character of this district which was almost totatly destroyed during the Warsaw Uprising. Earlier the Germans burnt down Ghetto which they created during the occupation and which was located mostly in Wola district. In Warsaw there was earlier no such a district as ghetto, Jewish people could live whereever they wanted and I know from my family's memories that they chose mostly Muranów, the Old Town and Grzybowski Square - the latter for their shops. My grandparents rented a flat from Jews in the Old Town before the War and could not financially bear up with the increasing rent so they had to move to Praga which is another Warsaw district which was untouched during the War so probably they survived thanks to that.



Po tym przydługim wprowadzeniu zapraszam na sam spacer. Zaczynamy od Warsaw Trade Tower, niezbyt chyba piękna realizacja z 1999 roku, na rogu z ulicą Okopową. Budynek ma 202 metry i należy do grupy najwyższych w Warszawie.
After this way too long introduction, let's start sightseeing. We are  begining from Warsaw Trade Tower, not so beatiful construction dating from 1999, on the corner with Okopowa Street. The builing is 202 metres heigh and is among the highest in Warsaw.



No i mamy sławetny mix starego i nowego - ulica zachowała, jako jedna z nielicznych w Warszawie, bruk i przedwojenne torowisko tramwajowe.
And here is the mix of old & new - the street preserved its pre-war original paving. Not many remained in Warsaw and additionally pre-war tram tracks.



Jedno z wielu miejsc pamięci o rozstrzelaniach i masowych mordach przez Niemców.
One of many memorial sites of mass murder and executions by Germans.



Ocalała kamiennica czynszowa.
A remained tenement house.



Ponieważ Getto, jak wspominałam, zostało wypalone w czasie powstania w Gettcie, miejsce jego granic jest upamiętnione w ten sposób na chodnikach. Tak naprawdę mur w znacznej mierze stanowiły zaślepione graniczne kamienice.
As Ghetto, which I mentioned earlier, was burned up during the Ghetto uprising, its borders were memorialized in such a manner on the pavements (it says Ghetto wall 1940-1943). As a matter of fact the wall constituted town houses with blinded windows.




Przedwojenny dom jednopiętrowy, niedawno wreszcie odnowiony - Chłodna 27 (Kamienica Markowskiego).
The pre-war one - story house, finally renovated lately - Chłodna 27.



Poniżej piękna kamienica o modernistycznych kształtach, w czasie wojny mieścił się tu posterunek niemieckiej żandarmerii Nordwache, zdobyty podczas Powstania. Jak Internet twierdzi: modernistyczna kamienica "Ignacego Partowicza z 1938 r., projektu architekta Edwarda Hersteina. Po zniszczeniach wojennych została odbudowana w 1959 r. pod nadzorem prof. Stanisława Marzyńskiego."
Underneath a beatiful house with modernistic shapes. During the Second World War there was a German military police checkpoint, which was taken over by the insurgents. This is Ignacy Partowicz town house built in 1938 and designed by Edwarda Herstein. It was reconstrued in 1959.



Co by się w niej nie mieściło, to moja ulubiona kamienica na Chłodnej:)
Whatever it used to be located here this is my favorite Chlodna Street house:)




Wkrótce zapraszam na dalszą część spaceru, mam nadzieję, że Wam się podobało.
Soon next part of the walk, I hope you have enjoyed it.


piątek, 20 stycznia 2017

Odrobina Korei w Warszawie - Miss Kimchi - miejsce do wypróbowania/A bit of Korea in Warsaw - Miss Kimchi - a place to give a try


Kuchnia koreańska, w przeciwieństwie do chińskiej i tajskiej czy japońskiej to swego rodzaju nowość dla nas w Polsce. Chińszczyznę znamy od dawna (przynajmniej w nadwiślańskim wydaniu), choć ostatnio nawet zaczęliśmy odróżniać chińszczyznę od wietnamszczyzny. Kuchnia tajska, owszem, była nowością, ale dekadę wstecz, japońska też ma swoich wyznawców, aczkolwiek dla mnie brakuje w niej efektu 'wow'. Dlatego kiedy natknęłam się w Instagramie na zdjęcia z Miss Kimchi z Żelaznej w Warszawie, wiedziałam, że będę koniecznie chciała wypróbować to miejsce. Namówiłam jeszcze dwie osoby i w paskudne styczniowe roztopy pobrnęłam przez resztki śniegu do innego świata smaków.

Korean cooking, in comparsion with Chiese or Thai or Japanese is rather something new in Poland. We are familiar with Chinese food for a long time (or rather Vietnamese, as many cooks come from Vietnam). Thai food was new but a decade ago, Japanese food also have its fans although for me I never felt this 'wow' effect. Therefore when I discovered in Instagram that a Korean bar was opened in Warsaw under the name 'Miss Kimchi' I knew I would like to give a try. I persuaded two more people and on a terribly gloomy day of January I went trghough the meldting snow to the world of different flavors.

Z ważnych rzeczy o kuchni koreańskiej należy wiedzieć, że jada się tam kimchi - rodzaj kiszonej kapusty, ale nie za wiele mającej wspólnego z naszą. Dodaje się bowiem do niej czosnek, chili i imbir, w smaku jest zatem dość ostra i wyrazista. Oprócz tego w menu możecie natknąć się na potrawę o ciekawie brzmiącej nazwie "bibimbap" - co oznacza potrawę mięsną z ryżem, warzywami oraz surowym jajkiem z dodatkiem ostrej pasty z chili (jadłam tą potrawę i akurat surowego jajka w niej nie wyczuwałam, no ale może...). Uzbrojeni w tą wiedzę już możemy ruszać na podbój kuchni koreańskiej w Miss Kimchi.

From important things you should know about Korean cooking is that they eat 'kimchi' which is a kind of Sauerkraut but with chili, garlic, ginger so it is rather spicy. You can also find in the menu a dish called 'bibimbap' which means meat dish served with rice, vegetabbles and uncooked egg served with spicy chili sauce (I tried thus dish but I did not notice any uncooked eggs but well, maybe...). Having such a knowledge, you are prepared to visit Miss Kimchi.

Wystrój miejsca nie powala na kolana, na pewno nie jest to elegancka restauracja, raczej typ "dziupli" barowej do wpadnięcia na lunch. Ale w sumie nie po to tu przyszliśmy, by zastanawiać się nad dekoracją. Sprawdźmy, czy jest smacznie i czy ceny są adekwatne do ilości i jakości.
The interiors are not delightsome, for sure it is not an elegant restaurant, rather a type of a bar to have a quick lunch. But finally we did not visit this place to see good deisgn but to try good food. Let's see whether it was really tasty and not expensive.


Menu macie wywieszone na ścianie. Potrawy są serwowane w zestawach - bierzesz np. wołowinę i dobierasz do niej dodatki. Wszystko jest serwowane w takich tacko-szufladkach, pewnie ma to jakąś swoją nazwę, ale nie znam. Możesz wybrać pałeczki lub standardowe sztućce. W Korei używa się pałeczek głównie metalowych i takie też można wybrać sobie w lokalu. Ja bezpiecznie pozostałam przy sztućcach, natomiast mój przedszkolak dzielnie zajadał pałeczkami (standardowymi jednorazowymi drewnianymi).
The menu is hanging on the wall. The dishes are served in sets - you decide for example for beef and select among side dishes. Everything is served in a kind of  tray - drawers, probably it has its name but I do not know it. You can choose between chopsticks and standard cutlery. In Korea they use mostly metal chopsticks and you can find such here. I decided for a fork and a knife but my son was brave enough to eat with chopsticks (standard wooden throaway chopsticks).


Do potraw wypróbowaliśmy koerańską oranżadę - super! Zawiera naprawdę dużo kawałków prawdziwej pomarańczy, przy czym nie jest za słodka.
We had Korean orangeade - it was great! It contains a lot of orange pieces and it is not too sweet.


Na zdjęciu na górze widzicie właśnie gotowy zestaw. Zamówiałam wołowinę bibimbap i nie żałowałam. Obowiązkowym dodatkiem był ryż z czarnym sezamem. Z dodatków wybrałam wodorosty (te średnio przypadły mi do gustu, kojarzyły mi się z morską kapustą z puszek, którą dość często jadłam w późnych latach 80tych i wczesnych 90tych na Ukrainie). Pyszne i konieczne do wypróbowania są placuszki kimchi - to naprawdę warto wybrać. Ciekawy jest też makaron i oczywiście sama wołowina - choć akurat w smaku wg mnie nie bardzo różniła się od analogicznych dań kuchni chińskiej. Wszystko dość ostre ale w normie, daleko od ostrości kuchni tajskiej. Poniżej wołowina bulgogi - marynowana w sosie sojowym na ostro, cienko pokrojona i grillowana.
You can see abouve a ready set. I chose bibimbap beef and I did not regret it. The obligatory side-dish was rice with black seasamy seeds. I additionally ordered seaweed (I was not so pleased with them, reminded me of sea cabbage which I often tried canned in Ukraine in late 80's or early 90's. They serve a real must to try out - kimchi pancakes. The noodles and of course the beef is also worth trying but to be honest I did not see a difference with Chinese flavors. Everything was spicy but not too spicy like it sometimes happens with Thai food. Underneath you can see bulgogi beef - marinated in spicy soya sauce, cut into very thin slices and grilled.


Czy warto wybrać się do Miss Kimchi? Nie trują, jedzenie jest smaczne, na standardy warszawskie nie za drogie (co nie znaczy, że tanie) - za mój zestaw z oranżadą zapłaciłam 36 zł. Wielkich odkryć smakowych nie przeżyłam i oczywiście zaczęłam się zastanawiać jak dania serwowane w Miss Kimchi mają się do kuchni dostępnej w Korei. Pozostaje mi wierzyć, że są bliskie kuchni oryginalnej, a że odkrywcze dla mnie nie było, wynika z tego, że dużo jem i sama przygotowuję dań z kuchni chińskiej i wietnamskiej.

Próbowaliście kiedyś kuchni koreańskiej? Jakie wrażenia?

Is it worth to visit Miss Kimchi? Well, you do not get poisoned, the food is good, and for Warsaw not expensive - I paid like 10 Euro for my set with the soft drink. I did not experienced big culinary discoveries and I started to wonder how the Miss Kimchi dishes would look like in comparsion with what you can try in Korea. I must trust that they are at least similiar and that it was not so cutting-edge beacuse I cook a lot of Chinese and Vietnamese dishes home.

Have you ever tried Korean cooking? What were your impressions?

piątek, 13 stycznia 2017

Francuzki -3 nowe książki/French women-3 new books

Od dawna już planowałam napisać kilka słów o nowych nabytkach do mojej 'francuskiej' kolekcji inspirujących książek. Wreszcie zdjęcia zostały skompletowane, więc przystępuję do dzieła. Same zdecydujcie, czy któraś z Was (bo nie sądzę przecież by panowie byli zainteresowani taką lekturą) sięgnie po opisane przeze mnie książki. A może już je czytałyście?

Zaczynamy zatem od:

Francuski szyk na obcasach!
Wszystko o butach
autorstwa: Thomas Isabelle, Veysset Frederique
Wydawnictwo Literackie

Zachęcona, a nawet bardzo zachęcona poprzednim wydawnictwem pod tytułem "Francuski szyk", którego lektura odcisnęła się na pewno na reformie mojej garderoby, sięgnęłam po drugą część, tym razem o butach. Niestety nie dowiedziałam się z niej za wiele pożytecznych dla mnie rzeczy. To już jest do pewnego stopnia bardzo specjalistyczna lektura - dla osób bardzo zainteresowanych, nawet nie tyle modą, co raczej historią obuwnictwa. Część ogólna, dla zwykłych śmiertelników, jest dość oczywista - co nosić, czego nie nosić (np. crocsów), część bardziej szczegółowa - np. wywiady z rzemieślnikami produkującymi buty - jak dla mnie - średnio ciekawa. Czy warto? Książkę ratują na pewno fantastyczne zdjęcia pięknych Francuzek w ich wspaniałych butach - ale czy to wystarczy w dobie powszechnie dostępnego Instagramu? Nie wiem, chyba polowałabym raczej na tą pozycję w bibliotece tudzież pożyczyłabym od wspaniałomyślnej koleżanki.

Finally I managed to collect all the pictures and prepare a post about my new books in my little 'French' collection. I hope you will like it and find something ineresting for you. Let me know if you read any of them.

So let's start from:

'So Shoes!'
authors: Thomas Isabelle, Veysset Frédérique

As I enjoyed the firts book by these authors 'You are so French!' which caused major reform of my waredrobe, I decided to read its second part about shoes. Unfortunatelly I did not discover anything usueful for me. This is rather a book for shoes specialists or at least for people really interested in fashion or rather in the history of shoes. The general part of the book is quite obvious and can be limited to the level like: do not wear crocks (this is rather obvious for me, they are terrible, sorry) but the more detailed part like intreviews with shoe makers - as for me - was not so interesting. Is it at all worth reading? Well, there are amazing pictures of beatiful French women in their amazing shoes - but is it enough to buy a book if you can find a similiar content, let's say in Instagram? I do not know, I guess it is better to borrow it from a library or from your good friend.


"Szkoła wdzięku Madame Chic"
Jennifer L. Scott
Wydawnictwo Literackie

Jeśli przeżyłam rozczarowanie przy opisywanych tu lekturach, to na pewno największe przy "Szkole wdzięku". Czytałam poprzednie książki z serii Madame Chic, i o ile pierwszą określiłabym jako kultową, drugą "W domu Madame Chic" jako dość inspirującą, to przy "Szkole wdzięku" mamy już niestety do czynienia z popłuczynami po pierwowzorze. A może się po prostu uprzedziłam? Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że książka będzie bardziej dotyczyć tematyki, skąd się bierze wdzięk Francuzek słynny na cały świat:) Tymczasem jest to książka o dobrym wychowaniu. I to o zupełnych podstawach dobrego wychowania, np. że należy mówić "dzień dobry". Trochę chyba autorce już wyczerpała się tematyka i jedzie już tylko na oparach natchnienia. Z drugiej strony jednak może takie pozycje są potrzebne - coraz mniej osób uważa za stosowne ukłonić się wchodząc do pomieszczenia, generalnie udajemy, że się nie zauważamy itd. Może przypomnienie takich podstaw ma jednak swoje uzasadnienie? 

'Polish your Poise with Madame Chic: Lessons in Everyday Elegance'
author: Jennifer L. Scott

This was the most disappointing book presented in this post. I read first two books from the series about Madame Chic and I would describe the first one as a 'cult' book, the second about stylish housekeeping as quite inspiring but the third one was just 'slops' of the first one. Or maybe I was just prejudiced? I do not know why but I somehow imagined myself that it would be a book why the French women are so enchanting:) But this is just a book about good manners. And to be more precise, about very basic and obvious rules of good behaviour, like for example about saying 'Good Morning'. I guess the inspiration is used up by the author. On the other hand maybe such books are still needed - more and more people seem like they forgot good manners and try to follow rude celebrities. Maybe remiding about such basis has its justification?

Francuzki nie potrzebują liftingu
Sekrety piękna i radości życia w każdym wieku
Mirelle Guiliano
Wydawnictwo Znak

Niestety to też dość słaba pozycja. Tak czasem bywa, jeśli pierwsza książka jest petardą, tak jak była "Dlaczego Francuzki nie tyją?" i  równie ciekawa "Francuzki na każdy sezon". Niestety zupełnie nie powaliły mnie na kolana i książka kucharska (same przepisy, bo część narracyjna była ciekawa) i poradnik jak pracować i robić karierę w wydaniu p. Guliano. Nie wiem dlaczego sądziłam, że kolejne dzieło nadrobi mankamenty poprzednich. Niestety zaczyna się od przygnębiającego nieco cytatu z Chanelle, że żadna kobieta po 40-tce nie jest już młoda. A gdzie lansowana prawda, że czterdziestka jest nowa trzydziestką?! Potem jest jeszcze gorzej - nitkuj zęby, bo ci wypadną, smaruj się olejkiem arganowym (ok, to jestem w stanie czynić z przyjemnością), poddaj się kuracji hormonalnej itp. itd. Albo to jednak nie moja grupa wiekowa (jeszcze), albo czytałam bardziej lekko i inspirująco wydaną książkę w tej tematyce, a mianowicie "Szczęście na dzień dobry" Callan Cat Jamie - wolę jednak książkę jak starzejąc się pozostać inspiracją dla młodszych osób, niż książkę o technikach zapobiegających starzeniu. Ale prawdę mówiąc, pozycja Pani Guiliano jest i tak najbardziej dopracowaną ze wszystkich zrecenzowanych w dzisiejszym poście, choć zdjęciami oczywiście wygrywa "Francuski szyk na obcasach":).

Czytaliście którąś z tych książek? Planujecie przeczytać?

'French Women Don't Get Facelifts'
author: Mirelle Guiliano

Unfortunatelly this is another poor book in this collection. Such shit, sorry, happens, if a first book was like a revelation ('French Women don't get fat') and the second one was also good ("Reench Women for All Seasons'). Unfortunatelly I was dissapointed by the cook book (well, the recipes to be more precise) and especially about the book about career by Mrs. Guliano. The books begins from a depressing quote from Chanel saying that a women after 40 cannot be young. And what about '40 is the new 30'?! Leter on it is even worse - we read about threading teeth, otherwise they would fell off, using argan oil (ok, I can do it with pleasure), undertaking hormonal cure etc. Maybe it is not my age level (yet) or I read more inspiring and nicely written book about getting old by Callan Cat Jamie 'Bonjour Happiness!' I much prefer a book how to be an inspiration for younger if you are getting old than about methods of preventing aging. But to be honest, the book by Guiliano seems to be the most elaborated out of this three presented here but of coourse, if you take into consideration the pictures, the first one is the winner;-).

What about you? Did you read any of them? Are you planning to read them?


wtorek, 27 grudnia 2016

Na koniec roku spacerkiem po błękitnej Grecji/A walk in the blue Greece for the end of the year


Na koniec roku, gdy za oknami szaleje nam podobno orkan i najprzyjemniej po prostu siedzieć w domu, miło będzie mi Was zabrać na spacer po niezawodnej, jeśli chodzi o widoki, błękitnej Grecji.

At the end of the year, when we ar having a huge storm outside the windows and the most pleasant option is just to sit at home, I would like to take you for a walk in the blue Greece which views are always breathtaking.


Jednocześnie z końcem roku będzie to także miłe zakończenie cyklu o Poros.
At the same time with the end of the year it will be also a nice end of the posts about Poros Island.


Na początku roku wrócę za to do Was z cyklem o nowej wyspie greckiej, na której byłam w 2015 roku, a o której jeszcze tu nie pisałam.
At the beginning of the year I will come back to you with posts about a new Greek Island which I visited in 2015 and have not posted about it yet here.


Podążamy zatem za moim synkiem na wschodni kres stolicy Poros.
Let's follow my son to the Eastern end of the Poros capital.


O rany, jak mi się marzą takie kolory teraz!
Oh My God, how I am missing such colors right now!


A po tym zdjęciu nie mogę się nadziwić, jak Olek urósł od tego czasu - teraz przecież to już poważny przedszkolak!
And I cannot stop marveling seeing the picture underneath how much Olek has grown since that time - now he is a serious kindergarden member!


O Boże, a jak tu pięknie, jak przyjemnie byłoby się rozsiąść na takim krzesełku z widokiem na przesmyk...
Oh God, and here is also so beatiful, it would ne so nice to sit here on such a chair and stare at the channel...


...i oglądać sobie łodzie w porcie.
...and observe boats in the port.


Albo wypić sobie mrożoną kawę w kawiarence na nabrzeżu.
Or to have ice coffee in this cafe at the seaside.


Z takimi widokami...
With such views...


Tęsknicie już a latem?
Are you missing already summer?

piątek, 23 grudnia 2016

Szykujemy się do Świąt/We are getting ready for Christmas



Choinka już przystrojona, ciasta się upiekły, w tym roku nawet lukrowane pierniczki na choinkę, karp dokonał żywota, zakupy zrobione, śledzie nastawione, worek Świętego Mikołaja czeka. Zostało tylko sprzątanie, barszcz i smażenie ryby, ale to już pikuś. Jak w każdy weekend niemalże. Co roku powtarzam sobie, nigdy więcej, ale jakoś ciągnę:)


Życzę Wam pogody ducha w Święta i nie tylko!


The Christmas tree is already decorated, cakes are baked, even ginger cookies are ready, the carp is ready, shopping is done, well, I mean that Santa Clause did his best:) Only cleaning up and some fish frying is left but it's a piece of cake. I do it every weekend. Each year I am repeating myself - no more Christmas madness but somehow it happens again and again:)

Wishing you all the best for Christmas!