piątek, 19 sierpnia 2016

(Podobno) najlepsze pączki w Warszawie w Kolonii Wawelberga/(Supposedly) the best donuts in Wasaw in Wawelberg Settlement



Jest takie miejsce na Woli, gdzie przed południem zawsze stoi kolejka. Może być ona większa lub mniejsza, ale zawsze jest. Jeśli jej tam nie ma, znaczy się, że nieczynne. Co tam sprzedają? Podobno jedne z najlepszych pączków w Warszawie, a na pewno jedne z obecnie najbardziej znanych i mocno wylansowanych w ciągu ostatnich kilku lat. Pracownia Cukiernicza Zagoździński przy Górczewskiej w Kolonii Wawelberga.
There is such a place in Wola district in Warsaw where there is always a queue standing. It may be shorter or loger but there is always. If there happen not to be a queue, it means that it is closed. What do they sell there? Donuts. Supposedly one of the best in Warsaw and for sure one of the best known and very trendy in the last couple of years. It is Zagozdziński Pastry Shop in Wawelberg Settlement at Górczewska Street.

Firma istnieje od 1925 roku, początkowo jednak znajdowała się w o wiele większym lokalu przy ul. Wolskiej, miała też różnorodny asortyment. Podobno sam Piłsudski zamawiał tu pączki. Obecnie do wyboru są tylko pączki - tradycyjne duże i małe na wagę, przy czym nadzienie pozostaje jednakowe.

The pastry shop was opened in 1925 but it was located in a bigger shop at Wolska Street. They selled a big selection of sweets. Nowadays you can choose between traditional bigger donuts and smaller ones with the same filling.



Punkt jest otwarty do ostatniego kupującego, zwykle do wczesnego popołudnia. Oprócz kolejki, jeśli jest otwarte, na zewnątrz stoi taki zdezelowany stołeczek.

It is opened until they sell out all donuts, usually until early afternnoon. If it is opened you can see also an old stool outside.

Pączki są naprawdę dobre, ale mnie do ich zakupu skutecznie zniechęca wieczna kolejka, co jeszcze mogę zrozumieć, ale tylko w Tłusty Czwartek. Swoje odstałam, ale tylko z poczucia blogowego obowiązku:)
The donuts are really good but I am disheartened with the queue, which I can understand but only from time to time. I bought the dontuts standing there like 15 minutes but only because I wanted to share it on the blog.


Jeden pączek kosztuje obecnie 2,20 zł i na taki luksus możemy sobie pozwolić. O kaloriach pisać nie będę:)
One donutscosts app. EUR 0.5 and this is an affordable luxury. I will not write about calories:)


Przy okazji, jak już tam zawitacie, przyjrzyjcie się koniecznie samej kamiennicy. Jest to tzw. Kolonia Wawelberga.
If you happen to be there, have a look at the settlement itslelf. It is so called Wawelberg Settlement.


Jak można przeczytać w Wikipedii: budynki powstały w latach 1898-1900 dzięki darowiźnie Hipolita i Ludwiki Wawelbergów z okazji 50-lecia istnienia Domu Bankowego Hipolit Wawelberg w Warszawie. Darowizna wynosiła 300 tys. rubli. Projektantem kompleksu był Edward Goldberg, a sama kolonia była jednym z pierwszych tanich osiedli robotniczych w Polsce.
As you can find in Wikipedia: the builings were construed in 1898 - 1900 due to the dontation of Hipolit and Ludwika Wawelberg, bankers. The architect was Edward Goldberg and the settlement was one of the first in Poland planned to be cheap housing for workers.


Dla mieszkańców innych miast może to nie być wielka gratka, ale zapewniam, że na wypalonej i zrównanej z ziemią Woli podczas Powstania Warszawskiego, to miejsce wyjątkowe, bo się zachowało mimo wojennej pożogi.
For foreigners it may be nothing special, but remember that this part of Warsaw was practically burned out during the Warsaw Uprising in 1944 by Germans. This place survived.



Kamienice przechodzą obecnie lifting, oby jednak zachowały swój klimat, gdyż Wola powoli staje się nowym Mordorem - rośnie nam biurowiec na biurowcu, czego przykładem jest chociażby Warsaw Spire (klik) no i niestety niezbyt piękne, pogrodzone płotami apartamentowce. Coraz rzadziej słychać wolski akcent, za to lubelskiego nie brakuje (bez urazy;-) Miejce traci więc swój specyficzny charaker, a raczej charakterek.
The buildings are under renovation now but I hope this place stays as it is as this district seems to be under a big expansion of developers now - you can have a look here for example (click). The original citizens are now in a minority.


Śmiało wejdźcie przez bramę, przez podwórka, to już nie te czasy, żeby coś się miało stać, przynajmniej w biały dzień:)
Do not be afraid to enter the yards, at least during the day:)


Wybieracie się na pączka z nami?:)
Are you planning to have a donut with us?:)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Gdzie na obiad pod Warszawą nad wodą?/Where to have dinner nearby Warsaw by a pond



Kolejny post z cyklu "lato w mieście". Zdaję sobie sprawę, iż dzisiejsza propozycja spędzenia czasu pod Warszawą, może zainteresować bardziej Warszawiaków niż gości w naszym pięknym mieście, ale inspiracji podobno nigdy dość.
This is my second post about summer in the city. I realize that today's post about spending time nearby Warsaw may be more interesting for inhabitants of this beautiful city and not our wellcomed tourists, but they say it's never enough of good inspirations.



Chodzi o restaurację Łowisko w Piorunowie koło Błonia. Dystans akurat taki, że jak komuś się chce wyjść z domu i odpalić samochód, to na obiad w weekend jak znalazł.
It is a restaurant in Piorunowo, nearby Blonie (one of the small satellites of Warsaw) - at a distance that can be easily reached by a car which makes it perfect for a weekend dinner or lunch.



Co mnie urzekło w tym miejscu? Kuchnia nie jest zbyt równa. Łowisko to łowisko - nazwa zdaje się, że powinna zobowiązywać, niestety ryby, przynajmniej smażone, o czym za chwilę, nie do końca przypadły nam do gustu. Za to z czystym sumieniem mogę Wam polecić zupę rybną. Cen nie będę podawać, jeśli ktoś jej zainteresowany, z łatwością odnajdzie je na stronie restauracji.

What is so particular in this place? Unfortunatelly not fish although it should be perfect ('lowisko' means in Polish 'fishery'). Well, I can recomand fish soup.



Smażone ryby w Łowisku niestety, przynajmniej my mieliśmy takie wrażenie, składają się głównie z panierki. Za to obfitość i smakowitość sałatek i surówek oraz rozmiar porcji może niejako rekompensować ten minus.
Fried fish in Lowisko, at least we had such impression, is about a thick coating. But the abundance of salads and size of portions may recompence this minus.



Za to jakie okoliczności przyrody! Wjeżdżacie w kępę drzew, by Waszym oczom ukazał się drewniany budynek nad stawem, obok duży plac zabaw, więc macie z głowy większe pociechy na czas obiadu. Siedzicie albo w budynku, albo tuż nad samym stawem na drewnianym pomoście - my oczywiście wybraliśmy tą drugą wersję - z widokiem na wodę, gdzie można wykupić sobie prawo do łowienia ryb, a zatem osoby szczególnie chętne na świeżą rybkę, nie muszą zdawać się w tej materii na kucharza z Łowiska.

The big advanatge of this place is the naure. You drive into a kind of little forest and you spend time in a wooden building just by a pond. There is also a playgound nearby so if you want to get rid of older kids - it is a good option. You can sit or in the buiilding of by the pond - of course we chose the second option. You can also buy a right for fishing which is a good choice if you do not want to depend on the cook with respect to fthe reshness of the fish.




Interesujące dla mnie było to, że choć właśnie można z pomostu podziwiać m.in. teraz takie kwiaty, to znaczna część ludzi wybiera pobyt w budynku i miejsc nad wodą nie brakuje.
It was kind of interesting for me that despite the beatiful option to sit by the water, many poeple prefered just to stay in the building so there were always free tables by the pond.



Ok, starczy zdjęć z kwiatkami, wracamy do menu.
Ok, it's enough of flowers shots, let's come back to the menu.



Ale jeszcze trochę prywaty i zdjęcia z moimi chłopakami:)
But some more private issues and picrures of my boys:)



Ci z Was, którzy śledzą mój profil na Instagramie, najpewniej część z tych zdjęć znają, gdyż malowniczość tego zakątka skłoniła mnie do cykania zdjęć na lewo i na prawo.

Those of you who follow me on Instagram, know probably some of these pictures but this place is so colorful that I was taking pictures of practically everything.



Jak ktoś nie ma ochoty na rybę, zawsze może wpaść tu na pizzę z pieca.
If someone does not feel like eating fish, may always take a pizza from the owen.



Pizza poprawna, ciasto smaczne, mąż narzekał jednak na nadmierną ilość dodatków, ale wiadomo, że powód do narzekania zawsze się znajdzie:)
Pizza was ok, my husband said it had too many ingredients but of course there will always be a reason for complaining:)



Sami oceńcie, wg mnie wygląda całkiem apetycznie.
Decide yourself, for me it looks tasty.



Dla mnie najważniejsze było to, że po godzinnym obiedzie tam, czułam się, jakbym zaliczyła kilkudniowy wypoczynek na świeżym powietrzu.
For me the most important was that after an hour spent there I felt like I had a few days holiday.

środa, 20 lipca 2016

Warsaw Spire & Plac Europejski - nowe miejsca w Warszawie - czy warto i czy można zwiedzać? Warsaw Spire & European Square - new places - are they worth seeing?


Przepraszam, za znaczne opóźnienie w realizacji cyklu o Warszawie, ale muszę Wam powiedzieć, że mam z nim chyba wyjątkowego pecha, ile razy nie obmyślę sobie temat, to coś staje na przeszkodzie.
Miałam napisać o kultowej pączkarni - zamknięta w lipcu, miałam napisać o swojej siłowni - a to nie mam czasu iść na basen, a to nie mogę, a to zjazd NATO i zdjęć "nielzja". Nad zamówionym postem, gdzie zdrowo zjeść w Warszawie męczę się i męczę, bo najzdrowiej można tu niestety zjeść we własnym domu:( No ale trenuję różne miejsca dla Was, choć na razie zarekomendować z czystym sumieniem nic nie mogę.

I must apologize for a delay in first post about Warsaw but when I started to collect materals I have been facing all the time some troubles. I wanted to write about my favorite gym - I could not take pictures at the swimming pool because of the NATO summit or I simply could not go. I wanted to make a post about my favorite donuts - again, closed in July. I wanted to prepare a requested post about healthy food in Warsaw but honestly I have been trying different places but I can say if you want to eat healthy here-eat at home.



Ale wreszcie się stało i zebrałam materiał na pierwszy post. Dla mnie dość nietypowe miejsce, bo nie lubię jakoś zbytnio nowoczesnej architektury, ale ten obiekt wyjątkowo przypadł mi do gustu. Choć pewnie, gdyby nie obietnica złożona tu na blogu, to bym tam nie trafiła, choć przechodzę obok praktycznie codziennie.

But finally I maneged to prepare this first post. It is a not very typical place for me as I do not like so much modern architecture but this object is an exception. As a metter of fact I would probably not go there if not this idea about blogging about Warsaw, eventhough I happen to pass it by almost every day.



Witamy w Warsaw Spire, najwyższym warszawskim wieżowcu i jednym z najwyższych, jak się okazuje w Europie (z iglicami 220 m). Jeśli wybieracie się do Muzeum Powstania Warszawskiego, to jest on dosłownie obok, wystarczy przejść na drugą stronę przez ul. Okopową. Na pewno go nie przegapicie:)

Welcome in Warsaw Spire, the highest scyscraper in Warsaw and one of the highest in Europe (the total height is 220 metres). If you are planning to visit Wasraw Uprising Museum, it is located literally nearby, you just have to cross the street (Okopowa). Surely you will not miss it:)



Mi się osobiście spodobał, na tle innych architektonicznych nowoczesnych koszmarków, ma w sobie pewną klasę i styl. Podoba mi się jego wąska talia:)
Personally I like it, comparing to some modern nightmares, it has its own style. I like its slim waistline:)



Tak naprawdę jest to kompleks kilku budynków, zjednoczonych w środku nowym placem na mapie Warszawy - Placem Europejskim. Jakiś czas temu zapytała mnie o jego lokalizację jakaś osoba na przystanku, a ja, urodzona tutaj, stwierdziłam, że takiego placu nie ma:) Teraz sprawdziłam, już wiem, można mnie pytać, gdzie to:) Także przechodniu - śmiało:)

As a matter of fact this is a complex of buildings, united in the middle with a new square on the map of Warsaw called European Square. Until now I even did not know such a place exist.



 Chwała developerowi za to, że nie zabudował każdego wolnego metra a zechciał stworzyć przestrzeń publiczną wokół - ów plac właśnie. Architektura miejsca, nie wiem czy słusznie czy nie, skojarzyła mi się z futurystyczną wersją parku Gaudiego w Barcelonie. W oko wpadły mi zwłaszcza drzewa nasadzone w okręgach w fontannie.

Thanks to the developer that the place is not built totally, there is also some city space. It resambles, I do not know if I am right or wrong, Gaudi's Park in Barcelona in a futuristic vision. I especially liked trees growing in special circles in a fountain.



Wejście do budynku też futurystyczne, ale jakoś mnie nie zachwyciło, skojarzyło mi się z ogromnym pająkiem.
The entrance is also futuristic but somehow I do not like it, it's a bit like a huge spider.



Plac jest jeszcze w budowie, na przykład nie mam pojęcia co to będzie:
The square is still under construction, for example I do not know what it will be:



Tuż przy placu ostała się jedna przedwojenna mocno zdewastowana kamienica, która przetrwała Powstanie.
Nearby there is one old devasted house which survived Warsaw Uprising.



  Próbowano ją trochę przesłonić i zamaskować, ale nadal doskonale ją widać. Ciekawe czy się ostanie, bo jak najbardziej jest zamieszkała. Taki warszawski mix nowego i starego:)

They tried to hide it a bit but it is still well visible. I wonder if it will stay here as it is still inhabited. This is a Warsaw mix of old and new:)


Na Placu byliśmy późnym sobotnim popołudniem, kręciło się dość dużo zwiedzających.
We were there late Saturday afternoon and there were many people visiting it.



Mimo, że biura w Warsaw Spire raczej są wówczas nie czynne, do wieżowca można wejść i zobaczyć parter i półpiętro, gdyż działa tam kawiarnia, sieciówka, ale z fajnie zaprojektowaną ścianą z zieleni.
Despite that the offices there are rather closed on weekends, you can enter the skyscraper and see the ground floor and a balcony over it as there is a cafe inside with a nice plant wall.



Można też usiąść w tych fotelach w lobby.
You can also just seat in this modern chairs in the lobby.



I jeszcze rzut oka na sufit.
And a glance at the ceiling.



A to kawiarnia widoczna z półpiętra. Nie jestem pewna, czy można tam wchodzić, ale pan ochroniarz nie interweniował:)
And here is the cafe from the balcony. I am not sure if you are allowed to enter it but the guard did not say anything.



Jeśli chodzi o samą kawiarnię, miejsce jest fajne ale, moje wrażenie, z niewykorzystanym potencjałem. W sobotnie popołudnie, gdy kręciło się dość dużo osób, w witrynach straszyły, moim zdaniem, wczorajsze ciasta.
When it comes to the cafe the place is ok but my feeling was that it has untapped potential. In the Saturday afternoon when many people decided to visit Warsaw Spire, they had, I guess, only yesterday's cakes.



W takim miejscu chciałoby się zamówić brownie, albo jakiś sernik amerykański i poczuć się światowo:)
In such a place I would love to eat fresh brownie or some kind of American cheesecake.




 Tymczasem, ja, osoba niezwykle łasa na słodycze, musiałam się ograniczyć do bezpiecznego shake i ciasteczek owsianych.
Due to that unpleasent circumstances I had to limit myself to a safe shake and oatmeals cookies.





Przez okno widok na Hilton 5*. Plus za świeże kwiaty na stolikach i za ciekawe oświetlenie.
You can see Warsaw Hilton 5* throuhout the window. A big plus for fresh flowers on the tables and interesting lightening.



Jeśli macie zatem ochotę na jakąś odmianę niż standardowe bieganie po Starówce i Łazienkach, albo jak pisałam, zwiedzacie Muzeum Powstania Warszawskiego, warto tu zajrzeć. Powiem jeszcze, że jest fajna długa sztuczna rzeka, a dla miłośników sztuki - wystawa w witrynach w ogrodzeniu.

If you feel that you need some new ideas in visiting plans regarding Warsaw, this place is worth seeing, especially as the Museum of Warsaw Uprising is just so close. I will also add that there is a long artificial river and for art. lovers - art. exhibition in some kind of a fence there. 

piątek, 1 lipca 2016

Lato w mieście by daleka_droga/Summer in the city by daleka_droga



Ostatnio złapałam się na narzekaniu, że w to lato na wyjazd szans nie mam... Zamiast tego postanowiłam wykorzystać lato, jakie mi zostało dane, takie jakie jest w moim mieście. Zapraszam Was zatem na subiektywny wybór najlepszych wg mnie miejsc, do których latem (i nie tylko) warto wpaść, zobaczyć, a może i zostać na dłużej. Nie będzie to przewodnik po zabytkach Warszawy, ale liczę, że będzie dla Was w jakiś sposób inspirujący! Zachęcam zatem do częstych wizyt:-)
Jeśli chcielibyście się czegoś dowiedzieć w temacie miejsc w Warszawie wartych zobaczenia, proszę zostawiajcie pytania, z chęcią przećwiczę na sobie, jeśli dotychczas tam nie byłam.

Lately I caught myself that I keep on compaining that I would spend summer in the city... Instead of this I decided to have fun as it is. I cannot change it but I can take the best of it. I would like to invite you to the most interesting places in my city. It is going to be a very subjective selection so do not treat it as a guide but I will be really pleased if I inspire someone. So, please feel free to visit me, soon first post.
If you like to find out something specific, please let me know.

wtorek, 21 czerwca 2016

Sezon na truskawki:-)/Srawberries time;-)


Czas rzeczywiście pędzi i nie wiadomo kiedy minęły 3 pierwsze miesiące z naszym Młodziakiem. Artur jest bardzo spokojny, wesoły, nie miał żadnych kolek (cud prawdziwy, bo po Olku miałam dość). W nocy budzi się od drugiego miesiąca raz, nie wymaga usypiania, nie wymaga ciągłego noszenia na rączkach. Myślę, że przez to, że nie miał kolek, zaczął się szybciej rozwijać również intelektualnie. Od drugiego miesiąca uśmiecha się, interesuje zabawkami. Na spacerach generalnie nie płacze (Olek  robił to non stop, czasem wstydziłam się iść po ulicy, bo wyglądało jakbym była porywaczką własnego dziecka). Słowem, jest naszym małym skarbem:) No i czy potwierdziła się teoria, że drugie dziecko jest zawsze spokojniejsze, czy po prostu my już wiemy jak się nim zajmować?
Time is flying and Arthur is already more than 3 months with us. He is very calm, happy, he did not have any colic (this is a miracle, with Alexander I had enough). He wakes up in the night once since he was 1 month old, he does not require any putting to sleep or non stop attention. In my opinion, because he did not suffer colic he started to develop intelectually faster. He started to smile and play when he was just 2 months. He does not cry as a rule when we walk with him (Alexander was doing this non stop, sometimes I felt like a kidnapper of my own child). Briefly speaking, he is such a cutie. The question is whether the theory that the second child is calmer is confirmed once again or maybe we simply know better how to deal with him?

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Pod błękitnym greckim niebem - recenzja/Falling in Honey - review



W którym kraju ‘wpadanie w miód’ oznacza zakochiwanie się? Oczywiście w Grecji. Idą wakacje, które zapewne tym razem spędzę w Polsce (z trzymiesięcznym dzieckiem ciężko snuć plany na wypad dalej niż 20 km od Warszawy), a do Grecji ciągnie i ciągnie. Czuję już ten zew odzywający się we mnie, przemożną potrzebę spakowania walizki i wyjazdu gdzieś gdzie będzie cudownie pachnieć rozgrzana ziemia, woda w morzu będzie zdatna do kąpieli, a jej kolor będzie śnił mi się po nocach. Jako namiastkę tych przyjemności z zapałem rzucam się na każdą książkę o tej części Europy.

Tym razem wpadła w moje ręce powieść Jennifer Barclay „Pod błękitnym greckim niebem”. Autorka, nota bene aktywna bloggerka (kliknij tu) opisuje nam swoją drogę do zamieszkania na Tilos. Początkowo nawet nie wiedziałam, gdzie Tilos jest, a okazało się, że byłam całkiem całkiem blisko będąc na Rodos czy Nissiros. Tilos to mała wyspa, w zasadzie niezbyt turystyczna, gdzie pogoń za turystą nie powoduje jeszcze większych zmian społecznych. Autorka trafnie pokazuje kontrast z bardzo turystycznym Rodos, gdzie na porządku dziennym są namolni naganiacze do restauracji i tego typu przyjemności (mimo tego Rodos pozostaje moją ulubioną wyspą, pierwszą na której byłam). Jak w każdej szanującej się książce tego typu, na kartach przewija się motyw zakupu domu, tym razem oszczędzono nam opisu zmagań z miejscową administracją i robotnikami budowlanymi (najpewniej z Albanii), gdyż do zakupu domu nie dochodzi. Co różni tą książkę od podobnych pozycji na rynku? Bohaterka jest trzydziesto paro letnią singielką, a główny wątek powieści koncentruje się na kolejnych nieudanych związkach. Może niezbyt mnie by to zainteresowało, gdyby nie wspaniałe tło greckiej wyspy i niuanse i greckie smaczki, które bardzo mnie wciągały. Na koniec dostajemy jeszcze garstkę greckich przepisów, które spowodowały, że udałam się do pewnego sklepu sieciowego po zakup ośmiornicy (choć autorka akurat takowej receptury nie podaje). Książka nie kończy się jakimś szczególnym happy endem (książka kończy się wg mojego wyliczenia w 2011 roku – w gazetach pojawia się wątek afery obyczajowej z Dominique Strauss – Kahnem w roli głównej), ale autorka obiecuje napisać jak wszystko potoczyło się dalej na stronie swojego bloga. Ponieważ bloga zaczęłam czytać od najnowszych czerwcowych wpisów, na razie jeszcze nic Wam powiedzieć nie mogę.

Oceniam książkę jako świetną lekturę na wakacje, nawet jeśli spędzacie je w betonowej dżungli, a może właśnie w szczególności w takim przypadku. 
Jakie macie plany książkowe na lato?
Przy okazji zapraszam na mój profil na Instagramie @daleka_droga_ola gdzie bywam częściej niż tu:)



Can you guess in which country ‘falling in honey’ means falling in love? Of course, in Greece. The holidays are coming and this year I will stay most probably home in Warsaw (travelling with 3 month son may be problematic) despite the fact I would rather traditionally visit Greece. I would pack my suitcase and fly somewhere where is this beautiful smell of warm earth, blue sea etc. As a substitute of such pleasures I am reading every book about this part of Europe.

This time I read ‘Falling in Honey’ by Jennifer Barclay. The author, nota bene active blogger (click here) describes her way to live on Tilos. At the beginning I was not sure at all where Tilos is but it appeared I was quite close visiting Rodos or Nissiros. Tilos is a small island, as a matter of fact not very much tourism – oriented. The author shows the difference with Rodos which is much bigger and tourism has made there already cultural and social changes like very importunate waiters expecting you to visit their restaurants. This is true and I cannot deny it even though Rodos is sill my favourite island, the first one I have ever visited. 

As in each such books here we also find a plot about buying a house but this time we will not read about problems with local administration or with construction workers (most probably from Albany) because the acquisition will not happen. What is different about this book? The author is thirty something single and the main plot is about several not very happy ending relations se had. Maybe I would not have been interested at all but the Greek background was fascinating. At the end we get also some Greek recipes that caused I went immediately to a market to buy myself a frozen octopus. The book has no any happy end (it ends in 2011 as I guess from the plot about Dominique Strauss-Kahn information in the newspapers) but she promised to give further details on her blog. As I have started to read the blog from the newest June posts I cannot say anything more.

This is a perfect book for holidays even if you spend yours (like me) in the city. 
What about your book plans for this summer?
By the way - I would like to invite you to my Instagram profile @daleka_droga_ola when you can follow me on more often basis 

piątek, 13 maja 2016

Spacer górą miasta Poros - cz. III/Walking uphill Poros town part III


W poprzednim moim poście (kliknij tu), obiecałam Was zabrać w najbardziej charakterystyczne miejsce na Poros.
In my last post (click here) I promissed to take you to the most characteristic place on Poros island.


Po pierwszym zdjęciu można się już domyśleć, że jest to wieża zegarowa:)
You can guess by the first picture that it is a clock tower:)


Położona w górnej części miasta, podobno w najwyższym miejscu na wyspie, króluje nad stolicą, stanowiąc punkt orientacyjny, punkt widokowy i atrakcję dla turystów.
Located in the upper part of the town, supposedly in the highest point on the island, it is a landmark, view point and a tourist attraction.


Wieża została wybudowana w 1927 roku.
The tower was built in 1927.


Muszę przyznać, że wygląda o niebo lepiej z daleka, niż z bliska, snieżna biel ustępuje widocznym bazgrołom na ścianach.
I must admit it looks better from a distance, white color gives place to not very nice graffiti. 


Pofatygujmy się jednak pod wieżę nie tylko by zrobić obowiązkowe zdjęcie na jej tle, ale także dla widoku z góry na przesymyk z Peloponezem.
Let's climb there not only to make an obligatory shot with the tower but to see the most amazing view on the isthmus with Peloponnese.


O Boże, z chęcią bym teraz tam stała i patrzyła się na morze...
OMG, I would love to be there and just stare at the sea...


To mi przypomina o smutnej prawdzie, że najpewniej w tym roku wakacje spędzę w domu, a precyzując, w pracy:( A jak to mówią, lepiej mieć paszport pełen stempli niż dom pełen gratów...
This reminds me about a sad truth that this summer most probably I will spend home, and more precisely working:( And as they say it's better to have a passport full of stamps than a house full of stuff...