wtorek, 22 listopada 2016

Pałac w Jabłonnej - spacer na niedzielę pod Warszawą/Jabłonna palace - a place for a walk nearby Warsaw



W bliskiej odległości od Warszawy, na północny - zachód, po drodze do Nowego Dworu Mazowieckiego, mieści się miejsce warte rodzinnego spaceru (albo romantycznego spaceru we dwoje - wedle preferencji). Jest to park pałacowy w Jabłonnej.

Nearby Warsaw, in the north-west direction, on the way to Nowy Dwór Mazowiecki, there is a nice place for a family walk (or a romantic walk for a couple-as you prefer). This is palace park in Jabłonna.



Pałac należał do biskupów, potem do świeckich, o jego historii można przeczytać bardziej szczegółowo tu.
The palace belonged to bishops, later on to some famous Polish historical persons. 



Smutna prawda jest taka, że pałac spalili Niemcy w 1944 roku i obecnie możemy podziwiać tylko to, co odbudowano po wojnie.
The sad truth is that the Germans burnt the palace in 1944 and now we can admire only the post-war reconstruction.



W środku jest centrum konferencyjne i restauracja (z tej nie korzystaliśmy, gdyż trwało przygotowanie do jakiegoś bankietu, ale sądząc po lekturze menu, ceny są dość wysokie, choć może jakość adekwatna), jeśli ktoś korzystał, proszę o opinię:)
There is inside a conference center and a restaurant (we did not use it as there were some preparations for an event inside, looking into the menu, the prices seem high but maybe they are coherent with the quality, if someone used it, please leave me the opinion:)



Niestety nikt się nie zainteresował nami też w kawiarni pod gołym niebem, a szkoda, bo miałam straszną ochotę na taki beztroski odpoczynek.
Unfortunatlly nobody paid attention on us sitting in the cafe, which was a pity as I terribly wanted to have a coffee there.



 Na zdjęciach pałac wygląda dość okazale, ale bliżej się przyglądając, widać, że i tynk odpada i ostatnie prace renowacyjne były po łebkach albo dawno temu, oranżeria zamknięta na klucz a na podłodze tona zeschniętych liści...
On the pictures the palace looks impressive but if you have a closer look it requires further renovations, orangery is closed and it is visible that for a longer period judging by the huge layer of leafs on the floor.


Jeszcze spojrzenie na tył pałacu.
And another look at the back part of the palace.



Wciąż jest to jednak miejsce warte odwiedzin ze względu na piękny i imponujący drzewostan w parku.
But still this is a place worth visiting due to the beatiful old trees in the park.



Oj jak miło w listopadzie pooglądać sobie takie zdjęcia:)
Oh, how nice is to have a look at such pictures in November:)



Byliście w Jabłonnie? Jeśli tak, jakie są Wasze wrażenia?
Have you been to Jabłonna? What are your impressions abut this place?

poniedziałek, 14 listopada 2016

8 miesięcy z nami/8 months with us


Cześć! Mam już 8 miesięcy z hakiem! Umiem już stać i trochę siedzieć! A wczoraj oficjalnie zostałem katolikiem:) Najbardziej ze wszystkich na świecie uwielbiam mojego braciszka Olka:)
Hi! I am already 8 months old! I can stand and sit a bit! And I had my baptism yesterday:) From all the people in the World I like my brother Olek most:)

wtorek, 1 listopada 2016

Najlepsze w październiku (kobiecy kącik)/The best in October (female corner)




Nowy kącik na blogu, który mam nadzieję, przekształci się w cykl - najlepsze w... Będę polecać moje subiektywne odkrycia danego miesiąca, to co mi się spodobało - być może będzie Wam też odpowiadać i ktoś zechce skorzystać z rekomendacji. Uwaga - wpisy nie są w żaden sposób sponsorowane, jeśli będzie inaczej, wyraźnie to zaznaczę:-)
New corner  on the blog and it hopefully will keep up as a cycle - the best in.... I will be recommending my subjective discoveries in a given month, things that I liked - maybe you will alo be interested to try it out and you will find the recommedation useful. Attention - the posts are not sponsored anyway, in case they will, I will write about it openly:)


Zaczynam od zakupu modowego - naszyjnik kwiatowy H&M (cena, z tego co pamiętam ok 49 zł), dostępny także w kolorze niebieskim. Podobny niebieski pojedynczy kwiat kupiłam kilka lat temu na greckiej wyspie Egina u tamtejszej artystki rękodzieła, nie mogłam więc przejść mimo całego naręcza kwiatów:) Bardzo spodobało mi się łączenie naszyjnika z bluzkami w paski, których mam całą kolekcję w szafie.
I will start from a fashion buy - floral necklace from H&M (price app. EUR 12), available also in blue color. A similiar but single flower I bought a few years ago on a Greek Island Aegina from a local artist so I could not resist buying this one now. I love matching it with my sripy blouses that I have a real collection in my wardrobe.

Odkrycie kulinarne to wspaniała tarta galette, robiona wg tego przepisu (tu). Rzadko powtarzam ciasta, ta gościła u nas dwukrotnie w samym październiku, a w kolejce do wypróbowania czeka wersja z jabłkami.
A culinary dicovery is for me this delicious galette made according to this recipe (here). I rarely repeat baking cakes but this one I baked twice in October and I want to try out also apple version.


Odkryciem dla mnie było ponowne zaprzyjaźnienie się z własnym piekarnikiem:) I powrót do pieczenia np. chlebów (przepis na dyniowy tu). No i oczywiście szał na kupowanie różnych dyń:)
A discovery for me was also renewing friendship with my oven. And a come-back to baking for example home made breads (a pumpkin one here). And of course buying all sorts of pumpkins:)



Powieścią, którą mogę Wam polecić na dłużące się jesienne wieczory, jest "Butik na Astor Place" autorstwa Stephane Lehmann. Współczesny Nowy Jork przeplata się z tym z początków emancypacji. Nie jest to jednak powieścidło jakich tysiące na rynku i jak by na pierwszy rzut oka mogła sugerować okładka - nie ma wyraźnego happy endu, choćbym bardzo chciała, żeby tak się skończyło.
A novel which I can recommend for long autumnal evenings is 'Astror Place Vintage' by Stephane Lehmann. Modern New York and also the one from the begining of emancipation. But this is not just a stupid novel like thousands on the market - lack of a happy end although I was so much hopping for such.


Na koniec polecam dwa kosmetyki z zupełnie niewysokiej półki (znaleźć dobre z wysokiej, to żadna sztuka). Żel pod prysznic i do kąpieli Palmolive czekoladowy - aktualny absolutny faworyt mój i syna, sam się wciąż domaga mycia nim (wiem, wiem, powinien używać produktów dla dzieci, na szczęście alergii brak), obłędny zapach czekolady. Podobno słodkie zapachy pogrubiają w oczach mężczyzn, ale mogę zaakceptować to ryzyko:) Polecony przez jedną z bloggerek, zasługuje na szerzenie w sieci swoich zalet.
Drugi produkt to szminka firmy Wibo z serii nude (na zdjęciu nr 3). Przy tej cenie nie spodziewałam się niczego dobrego, ale spodobał mi się kolor. Taniocha (mniej niż 10 zł z tego co pamiętam), a trzyma się całkiem porządnie i pięknie nawilża usta. Obecnie na okrągło ją noszę i zastanawiam się nawet czy nie zrobić zapasu:)
At the end two cosmetic discoveries - both very cheap but it is not a big thing to buy something good and expensive. Cocholate body wash by Palmolive - the smell is so chocolate - I love it and my son loves it and request washing with it all the time. I know he should be using kids cosmetics rather but thanks God he is not allergic. They say sweet smells make you look fatter in men's eyes but I can accept this risk.
The second one is a lipstic by Wibo (nude series no. 3). It was so cheap that I initially could not belive it will be good (app. EUR 2,5) but I loved the color and I wanted to give a try. It appeared to be so good, lasting and on the same time moisturizing. Currently I wear it all the time and I even think to buy some spare for the future:)

A co Wam przypadło do gustu w październiku?
Did you discover anything interesting in October?





poniedziałek, 24 października 2016

Wycieczka w interior Poros do świątyni Posejdona/Trip to Poros interios to the temple of Poseidon



Zapomniany post o wyprawie w grecki interior na wyspie Poros, wreszcie ujrzał światło dzienne.
A forgotten post about a trip to the interior of Poros Island, finally came into life.


W sumie kiedy lepiej oglądać zdjęcia ze słonecznej Grecji niż w mroczną polską jesień.
Anyway, could they be better time than dark gloomy Polish autumn to have a look at pictures of sunny Greece.

We wnętrzu wyspy Poros dość trudno się zgubić, cała wyspa liczy ok 49 km2.
Wnętrze jest górzyste. Najwyższy szczyt to Vigla (358 m) w środkowo - zachodniej części wyspy.
It is rather difficult to get lost in Poros interior - the whole island is app. 49 square metres.
Interior of the island is mountanious. The highest peak is the Vigla (358 m) in the west-central part.




Chłopaki podziwiają dzikie żółwie, których dość sporo plącze się po drogach w górach.
My boys looking at turtlues - quite a lot of them walk on mountain roads.




Oprócz żółwi, kolejne punkty widokowe wyznaczały nam kościółki.
Apart of the turtles, next sightseeing poits were marked by small monasteries.


Choć kościółki na pierwszy rzut oka są zamknięte, z reguły można zdjąć skobel czy kłódkę i zajrzeć do środka.
The monasteries seem to be closed at first sight but you can usually unlock them and have a look inside.



Jak widać, wnętrza są zadbane i bardzo kolorowe.
As you can see, their interiors are well-kept and very colorful.



Naszym punktem docelowym były jednak jedyne wykopaliska na wyspie.
Our destination were however the sole archeological site on the island.



Nie będę oszukiwać, że to najbardziej ciekawe i imponujące wykopaliska, jakie widziałam. Powiedziałabym, że raczej dla koneserów.
I will not say that these are the most impressive excavations that I have seen in my life. I would rather say that it's only for connoisseours.



Świątynia Posejdona pochodzi z ok. 520 w. p.n.e.
The Poseidon temple comes from app. 520 BC.



Nie miejmy pretensji, że nie wiele z niej zostało. Na kontynencie, nieopodal wyspy Poros, znajduje się wulkan Methana. Jego wybuch spowodował m.in., iż wyspa, dotychczas de facto 2 wyspy, złączyły się w jedną całość.
We cannot complain that not much remained. On the continental part of the island there is volcano in a town called Methana. It's explosion caused that the island, up to that date consisting of two islands, jointed into one.



W dole widok na port Vagionia, nie dotariliśmy tam, szkoda, bo pod wodą podobno widać pozostałości zatopionego miasta.
Underneath a view over Vagionia beach, we di not reach it, which I regret very much as a sunken ancien city is visible under water.



Nasza wycieczka zatoczyła koło, doszliśmy do kościoła Panagitsa.
Our trip came back again in the sorroundings of Poros Town to the Panagitsa Monastery.



Mam nadzieję, że podobała Wam się górska wycieczka po Poros i rozproszyła nieco październikowe ciemności. Miłego tygodnia!
I hope that you liked this mountain trip on Poros. Have a nice week!

środa, 12 października 2016

5 prawd o Instagramie/5 truths about Instagram



Dziś post dość dla mnie nietypowy, tzw. lifestylowy, ale mam nadzieję, że okaże się dla Was ciekawy. Pół roku spędzone eksperymentalnie na Instagramie skłoniło mnie do podsumowania i odpowiedzi na pytanie – czy warto? Dla niewtajemniczonych dodam, że Instagram to aplikacja na telefonie, przez którą publikujesz zdjęcia, inni zaś je oglądają i mogą Cię obserwować i komentować – w sumie taki mini blogger z mniejszym wkładem intelektualnym, gdyż ograniczonym głównie do zdjęć.

Zainteresowani? To jedziemy:)

Prawda nr 1 – obyczaje w zakresie obserwowania

O ile na Bloggerze też zdarzają się obserwacje za obserwacje, Instagram wydaje się być pod tym względem jeszcze bardziej bezwstydny:) Ludzie oznaczając swoje zdjęcie hashtagami „like for like” albo „follow for follow”. Mi to się wydaje, jak to za czasów mojej świetlanej młodości się nazywało, obciachowe, ale w sumie niektórzy na tym zarabiają i im więcej owych obserwatorów i polubień, tym z pewnością i większe dochody, jak mniemam, przede wszystkim z product placement.

Na początku bardzo dziwiła mnie wiecznie chwiejna i ubywająca liczba obserwatorów. Dotarło to jednak do mnie bardzo szybko - jeśli wydaje Ci się, że ktoś Cię „polubił” i zaobserwował, bo masz fajne zdjęcia, z reguły (tak tak, niestety z reguły) nic bardziej mylnego. Zrobił to często tylko dlatego, aby jego zaobserwować, a jak już go „polubisz” znika z Twojej listy obserwatorów. Najczęściej spodziewać się tego można po osobach, które mają po klika – kilkanaście tysięcy obserwatorów, nie polubiły żadnego Twojego zdjęcia, a zostały Twoimi obserwatorami. To typowe „chwilówki”, które znikną z Twojego aplikacyjnego żywota, jak tylko ich zaobserwujesz.

Prawda nr 2 – obyczaje w zakresie oznaczania zdjęć do wyszukiwarki – tzw. hashtagi

Ok, każdy by chciał, by jego zdjęcie było popularne, zbierało tysiące polubień itd. Jak nie jesteś znaną gwiazdą, żeby Instagram „zaczytywał” Twoje zdjęcia, musisz je podpisać hashtagami. Publikujesz np. zdjęcie swojej kolacji i opisujesz je (najlepiej również po angielsku) #kolacja. Inwencja ludzka nie zna jednak granic. Najbardziej fascynują mnie podpisy typu #polishgirl czy osławione #likeforlike albo już zupełnie dla mnie niezrozumiałe #instagirl. No chyba, że ktoś tą drogą szuka męża.

Prawda nr 3 – trzeba mieć na to od groma czasu

Instagram to pożeracz czasu. Oczywiście jeśli oglądasz sobie zdjęcia na przystanku autobusowym – nie jest to tak drastyczne, ale jeśli sam je robisz, opisujesz, lajkujesz innych – to zajmuje naprawdę połać czasu. Podziwiam w szczególności tych użytkowników, którzy robią całe kompozycje na zdjęciach i to kilka razy dziennie. Te wszystkie starannie ułożone kwiatki, spinacze do wieszania bielizny z nazwami dnia tygodnia (gdzie to wszystko trzymać?), staranny manicure by ładnie wyszło zdjęcie z trzymaną filiżanką itd. Boże, musiałabym przestać pracować, rozwieść się, porzucić własne dzieci i jeszcze zaniechać chodzenia na siłownie. Słownie przestałabym żyć w realu.

Prawda nr 4 – są osoby, które na tym zarabiają, ale to raczej nieliczne wyjątki

Nie sądziłam, że to możliwe, ale jednak. Obserwuję profil dziewczyny, która luksusowo, ale naprawdę luksusowo podróżuje po świecie w ciuchach od projektantów. Wrzuca swoje zdjęcia, przy okazji reklamując różne miejsca i ciuchy. Tylko pozazdrościć. Znacznej liczbie ludzi Instagram służy do promowania swoich blogów czy kanałów na Youtube.

Prawda nr 5 – jeśli nie jesteś piękny i młody albo nie robisz artystycznych zdjęć jedzenia jak do eleganckiego albumu, zapomnij o wielkiej popularności

Jak w temacie. No ewentualnie, że konsekwentnie będziesz uprawiać #followforfollow i #likeforlike.

Jak widzicie, uczucia mam mocno mieszane. Czy zachowam aplikację na telefonie? Chyba tak, ale tylko dla inspirowania się – lubię oglądać naprawdę modne ciuchy, ciekawe miejsca i piękne zdjęcia jedzenia.

A jakie Wy macie wrażenia z używania tej aplikacji? Wkurza Was czy wciąga?




Today’s post is rather unusual for me because it is from the category ‘lifestyle’ which is not very often expolred here by me but I hope it will be interesting for you. Half a year which I spent on Instagram made me to summarize it and try to answear – was it worth it? Just in case some of you may not know (probably not many), Insagram is a phone applcation by which you publish photos that other people may see and may like them or comment as well as follow you. I would call it a mini blog with a smaller intellectual insert limited mostly to photos.

Inerested? So let’s start.

Truth No. 1 – manners regarding following each other

As far as Blogger is conserned it happens from time to time that someone offers you following for following but Instagram seems to be even more shameless. People describe their photos usingh hashtags like #followforfollow or #like for like. For me it seems a bit embarassing but I can understand it if you earn money using Instagram and your benefits depend directly on the number of folowers or likes. I guess the money comes mostly from product placement.

At the beginning I was surprized by the unstable and constantly changing number of followers. I realized quickly that if you believe that someone likes you and followed you because you have good shots, as a rule (yes, it’s unfortunatelly a rule) nothing could be more deceiving. It was just for following that person back and when you alerady did it you happen to be unfollwed by him mor her. Such a scenario is most probable if the person has followed you but did not like any of your pictures. They will disappear from your list of followers as soon as you follow tchem back.

Truth No. 2 – manners regarding marking the pictures with hashtags


Ok, everyone would like to have popular profile and pictures liked by thousands. But when you are not a star or VIP, if you want that Instagram would show your pictures in its browser you have to mark them with hashtags. Let’s say you are going to publish your picture  of a super you have to descrbine it at least as #supper but human creativity has no limits. I am most fascinated with hashtags like #polishgirl or the above – mentioned #likeforlike or totally incomprrehensible #instagril unless you are looking for a husband this way.

Truth No. 3 – you need a lot of time to do it

Instagram is a real time waster. Of course, if you have a look at the pictures waiting for a bus on a bus stop it is not so dramatic but if you make them, describe them and like and comment others’ it is really time consumimg. I admire especially these users who make like real compositions on their pictures and even few times a day. All these perfectly composed flowers, clothes pegs with names of the days, perfect manicure to elegantly handle a cup of tea etc. God, I would need not to work, divorce, leave my kids, abandon gym. Namely stop living in the real world to do all that preparations.

Truth No. 4 – there are people who earn on Instagram but they are namely exceptions

I did not expect it to be possible but yes. I follow a girl’s profile who travels a lot in luxury clothes to luxury destinations. She posts her photos, advertasing at theh same time clothes and places. Many people just promote their blogs or youtube channels via Instagram.

Truth No. 5 – if you are not young and beatiful or you do not make artisctic food pictures, forget to be popular.

Just what I said above. Unless you are consequent in #followforfollow and #likeforlike

As you can see I have very mixed feelings about this application. Will I save it in my phone? Probably yes but only for inspiration – I like watching really fashionable clothes, interesting places and beatiful food pictures.

What are your impressions about Instagram – do you like it or hate it?  

niedziela, 25 września 2016

'Złoty Okoń' czyli gdzie na rybę pod Warszawę/'Golden Bass' - a fish restaurant nearby Warsaw.



Jakoś dla mnie wakacje zawsze kojarzą się i będą się kojarzyć z jedzeniem ryb, zwłaszcza te w Polsce. Wiadomo – morze, Mazury. Dlatego cykl wakacyjny (w sumie studenci mają nadal wakacje) zahacza już po raz drugi o tematykę rybną (poprzedni post – klik tu).
For me holidays in Poland will be always associated with eating fish – no wonder, we have big area of lakes in Mazury and access to Baltic Sea. That is why I am posting about fish restuarant for the second time (previous post - click here).



Dla Warszawiaków najbliżej na rybę zapewne udać się nad Zalew Zegrzyński lub w jego okolice. Jednak nad Zalewem, wbrew pozorom, ciężko jest zjeść świeżą i niedrogą rybę.
For the citizens of Warsaw the nearest solution is to have fish at Zegrzyński Lake or in its surroundings (app. 25 km from Warsaw). But honestly speaking, it is not so easy to find there fresh and relatively cheap fish.



No to udajemy się trochę dalej w stronę Serocka i przy zjeździe z trasy przed miastem po prawej stronie znajdujemy "Złotego Okonia".
So we have to go to Serock town and turn at the slip road on your left side before you enter the town.


Jak widać, przybytek ma już parę lat, a architektonicznie jest kwintesencją budowlanego kiczu lat 90-tych. Czego tu nie ma - i fontanna i tarasy nad wodą i złote rybki i trochę góralszczyzny i trochę stylu z cygańskiego barona i miks zapewne wielu jeszcze tego typu pomysłów.

As you can see the place was opened in 1996 and this time in Poland (first decade after the collapse of communism) was not very impressive when it comes to architecture - kitsch and 'expensive' were very much in fashion and here we will find it all - a patio over artificial streams, golden fish, a bit of mountain style like wooden banches etc.



Ok, ale nie przyjechaliśmy tu katować się architekturą lecz zjeść rybę, zajrzyjmy więc do menu.
Ok. But we are not here to be impressed by architecture but to eat fish. Let's have a look at the menu.



Przede wszystkim każdy miłośnik ryb powinien spróbować tu uchy - ta zupa wychodzi im najlepiej. Braliśmy ją już kolejny raz i za każdym razem była naprawdę smaczna - gęsta od ryb, pomidorów i dodatków. Mąż poprzednim razem zamówił rybną z pulpecikami - też była dobra ale nie aż tak jak ucha.
Each fish lover should try here 'ucha' fish soup. It's a Russian dish and here they serve it really very good. We had ordered it not for the first time and big plus - it's always full of fish, tomato and other ingredients. My husband tried also once fish soup with fishballs - it was ok but not so impressive as ucha.



Zaznaczam, że jeśli ktoś nie lubi ryb, też znajdzie tu coś dla siebie, Olek jadł pomidorową z domowym (!) makaronem, moją uwagę zwróciły też pierogi z jagodami.
I must underline that if someone does not like fish there are also dishes like tomato soup or Polish dumplings (pierogi).



Tatar rybny występuje w wersji z łososia, Jacek więc wybrał tradycyjny mięsny i niestety daleki był od zachwytu, co potwierdza jednak moją teorię, że jak się jedzie do restauracji rybnej, to nie na mięso:)
They serve here raw fish but only salmon so Jacek decided for raw beef and he was rather dissapoined with its quality. It confirms only the thesis that when you are in a fish restaurant do not decide for meat:)



Kolejna moja sugestia - najlepiej wybrać najzwyklejsze w świecie warianty ryb smażonych. Poniżej na zdjęciu lin w śmietanie, a raczej w śmietance, w sumie smakowało to dość dziwnie - taka ryba na słodko.
Another suggestion - just choose simply fried fish. Tench in cream was served rather in sweet cream which was rather strange - fish served sweet, well.



O wiele lepiej smakował mój sum z wyborem surówek oraz domowych frytek.
Much better was my catfish with a selection of salads and home made French fires.



Restauracja ma też kartę deserów, ale nam się kolejny raz już nie zmieściły. Przybytek jest dość drogi, ale na rybę warto tu wpaść, głównie ze względu na wakacyjny charakter, który panuje tu przez okrągły rok:)

The restaurant offers also dessert menu but we could not try tchem again as we were already full. The place is rather expensive but it's ok when you want fresh fried fish but mostly because of nice summer character which is visible here throuhout the year:)

sobota, 27 sierpnia 2016

Z książką do Francji/With a book to France



Muszę się przyznać do niezbyt mądrej fascynacji książkami w stylu „Dlaczego Francuzki nie tyją”. Dlatego jak tylko pojawia się tego typu pozycja, natychmiast znajduje się na mojej liście do przeczytania. Ostatecznie można mieć gorsze nałogi:) Książka, którą chcę Wam dziś polecić, niezupełnie należy do tej kategorii, gdyż mamy do czynienia z przewodnikiem, a raczej ze zbiorem felietonów o Francji, ciekawych miejscach do obejrzenia, ale przede wszystkim też o francuskim stylu życia.

Choć w tym roku wędruję głównie palcem po mapie, po ciekawą pozycję turystyczną sięgam z tym większą chęcią. Macie ochotę na Francję? Posłuchajcie tego: „Gdy jesteśmy w Paryżu, mamy skłonność do przedawkowywania atrakcji – wciąż wykręcamy szyję, gonimy i potykamy się ze zmęczenia. Dziwne, że zmuszamy się do takiego wysiłku, bo to najprostszy sposób, żeby osiągnąć efekt odwrotny od zamierzonego. Aby zrozumieć Paryż i poczuć jego klimat, koniecznie trzeba zwolnić. Zapomnij o tym co sobie zaplanowałaś, usiądź i obserwuj”. Dobra rada, zwłaszcza dla mnie, z reguły zachłannie realizuję swój plan zwiedzania i zawsze brakuje mi czasu.

„100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić” autorstwa Marcia DeSanctis, znanej i docenianej dziennikarki amerykańskiej, to lektura obowiązkowa, jeśli ktoś wybiera się właśnie do Francji, niekoniecznie po raz pierwszy. Nie znajdziemy tu bowiem sztampowego opisu miast czy regionów, ale felietony o wyselekcjonowanych perełkach, które w całym kraju odnalazła bądź sama autorka, bądź zostały jej polecone. Wbrew tytułowi, uważam, że jest to książka, którą może z zainteresowaniem przeczytać także mężczyzna, choć niektóre rozdziały są wybitnie kobiece, np. gdzie w Paryżu iść na zakupy albo gdzie kupić dobrą bieliznę (choć może i panowie się tym zainteresują). Wiele rozdziałów poświęconych jest sztuce, życiu kulturalnemu. Dowiemy się i o koncertach organizowanych we francuskich kościołach i o obrazach, które warto w szczególności zobaczyć w danym muzeum. Wiele miejsca zajmują także ciekawie napisane życiorysy znanych Francuzów, począwszy od Joanny D’Arc. Na 100 felietonów zaledwie kilka pominęłam lub przejrzałam bardzo pobieżnie, gdyż akurat dany temat zupełnie był poza moimi zainteresowaniami (głównie z zakresu martyrologii i II Wojny Światowej). Widać, że DeSanctis jest prawdziwą frankofilką, piszącą z pasją i znawstwem tematu.

Moimi ulubionymi rozdziałami pozostają zaś na pewno te, które są związane z kulinarnym dziedzictwem Francji (niestety zaproponowane przez autorkę kursy kulinarne we Francji są dla mnie mało przystępne cenowo, ale przeczytać i pomarzyć zawsze można), a także ze sztuką życia – np. wiele Francuzek chodzi do pracy z kostiumem kąpielowym w torebce – panuje bowiem kult wody – począwszy od basenów (niekiedy dekadenckich, jak na barce na Sekwanie), poprzez łaźnie w stylu orientalnym, skończywszy na ultra nowoczesnym aquaspinningu, święcącym triumfy w stolicy.

Myślę, że do książki jeszcze nie raz wrócę, może kiedyś przeczytam ją w całości ponownie, gdy zrealizuję wreszcie swoje marzenie i wybiorę się do Paryża. Pozycja godna polecenia.


Today very briefly in English, as I am not sure where this book is available (I guess that via Internet everywhere). I am just sharing my view over '100 places in France each woman should visit' by Marcia DeSanctis. If you have a chance, just read it. It is very well written and interesting not only for women. It is obvious that the author loves France. She shares with us her discoveries and places that were recomanded to her. Althhough my younger son does not allow us to travel this year abroad, I read this book with pleasure, making plans for the future:)