czwartek, 20 kwietnia 2017

'Dziewczyna z daleka' czyli co można zrobić z zemsty i z poczucia winy/What man can do because of revenge and pricks of conscience


Z twórczością Pani Knedler spotkałam się już wcześniej, jednak ledwie przebrnęłam przez książkę jej autorstwa "Pan Darcy nie żyje", która miała być chyba hołdem dla tradycyjnej twórczości Agathy Christie. Kiedy więc zostałam wywołana do tablicy i poproszona o zrecenzowanie nowej powieści Magdaleny Knedler "Dziewczyna z daleka" miałam pewne obiekcje, zwłaszcza, że tematyka wydała mi się dość ciężka. Jednak nie żałuję, ze książkę przeczytałam, autorka bowiem poczyniła kolosalny postęp i "Dziewczynę z daleka" czyta się naprawdę dobrze, może dałabym tylko kilka minusików, o czym poniżej.

O czym w zasadzie jest ta powieść? Przede wszystkim mamy mniej chyba ciekawą narrację współczesną, która dzieje się w niewielkiej wsi, a dokładniej w zasadzie w jednym domu, zamieszkałym przez bardzo wiekową panią, która bardzo pragnie już odejść z tego świata, a nie może, gdyż wszelkie wyniki medyczne ma doskonałe. Do babci przyjeżdża wnuczka, niespokojna dusza, pisząca reportaże z miejsc objętych wojną, pozostająca w, jak to by się dziś powiedziało, związku otwartym z fotografem towarzyszącym jej w tych wojażach. W gospodarstwie pojawia się pijany Anglik, który powoduje, że zaczyna toczyć się akcja. Interwencja policyjna w sprawie Anglika powoduje też uzupełnienie narracji o przystojnego policjanta. Wnuczka oczywiście musi się zakochać i to nie w przystojnym policjancie, a w niezbyt udanym i mnie nieco irytującym Angliku, choć sprawa chyba pozostaje otwarta. Współczesna warstwa książki nie przemówiła do mnie, czytając ją odczuwałam narastającą irytację, wybory bohaterów były mało dla mnie zrozumiałe, nie potrafiłam dostosować się do obowiązującej narracji i wyjaśnień serwowanych nam przez autorkę.

Na szczęście jednak mamy też drugą warstwę powieści, opowieść sprzed lat, dotyczącą polskich Kresów Wschodnich, zaczynającą się przed wybuchem drugiej wojny światowej, a kończącą się sformowaniem armii Andersa. Historia osób ukazana na kartach książki jest tak okrutna, że, wierzcie mi, wolałabym nigdy nie dożyć czasów, w których ewentualnie miałaby się powtórzyć. Okrucieństwa Niemców wydawały mi się niewinne w postaci koszmaru okupacji sowieckiej, wywózek, gwałtów, rabunków czy wreszcie obozów pracy na Syberii. Wszystko to stanowi tło dla prywatnej historii bohaterki, którą chyba powinniśmy potępić, ja jednak do końca uważałam, że los potraktował ją wystarczająco okrutnie, byśmy mogli jej działania rozpatrywać w kategoriach dobra i zła. Co można bowiem powiedzieć obiektywnie o osobie, która swojego męża i kochankę wydała NKWD, skazując tym samym w zasadzie na śmierć? Generalnie możemy potępić, choć okazuje się, że są okoliczności mocno łagodzące - wiek, ślepa zraniona miłość, głupota młodości, zdrada, zemsta za wielką krzywdę. Wydaje mi się, że narrator bardziej faworyzował męża i kochankę, do których to osób nie zapałałam zbyt pozytywnymi emocjami, jednak ich los też okropnie osądził. To pokolenie odchodzące na kartach książki opowiedziało nam swoją tragiczną i wzruszającą historię. Przerażające jest czytanie jej teraz, gdy pokój na świecie, w tym także niestety u nas, wydaje się wisieć na włosku... I dla tej narracji sprzed lat właśnie warto sięgnąć po lekturę "Dziewczyny z daleka".

Ciekawa jestem czy sięgnęliście już po "Dziewczynę z daleka" i czy w ogóle interesuje Was taka tematyka powieści?


Today's post is in Polish mostly as this book is available in Polish only. It's about a history of Poland during German and Soviet occupation and about a cruelty of Second World War. I hope I will come back with a new bilingual post to you, guys, soon!

piątek, 14 kwietnia 2017

Życzenia Wielkanocne!/Easter wishes



Moi Drodzy, życzę Wam, żeby te Święta Wielkanocne upłynęły w spokoju, z piękną pogodą za oknami i w otoczeniu kochających Was ludzi! A ja znikam celem dalszych przygotowań.

My dear Friends, I wish you nice Easter Holiday, full of peace at heart and with people who love you!

poniedziałek, 27 marca 2017

Odwiedzamy Hydrę -cz. I/We are visiting Idra - part 1



Wiecie jaką miłością nieskrywaną darzę wyspy greckie, czego nie trudno się domyśleć, zaglądając na blog.Muszę jednak przyznać, że istnieje jedna niedogodność, która jest immanentnie związana z pobytem na nich, a mianowicie...wszechobecne motorki. O ile w dzień jest to okoliczność dla mnie obojętna, gdyż wiekowo od dawna nie łapię się na grupę 20plus, która chciałaby pojechać do Grecji, żeby turlać się na motorach przez cały dzień w lewo i w prawo, to nocą staje się to prawdziwym horrorem. Zwłaszcza, jeśli decydujesz się na nocleg w stolicy, co u mnie jest normą (to absolutnie nie szopoholizm, po prostu zawsze czegoś brakuje i codziennie trzeba coś kupić;-)

You know how much I love Greek Islands which is rather obvious if you visit my blog. I must admit however that there is one issue which makes me upset all the time and namely these are motorbikes that are present everywhere you move. And if this is indifferent for me during days as I am far from being 20 and rolling around or motorbike is not my vacation dream, during nights it becomes a real horror. Especially if you decide to stay in the capitals of islands, which is always my choice (it is not an addiction, it happens that everyday I need to buy something absolutely necessary;-)




Układasz się do snu, nawet gdy pora późna, już się mościsz w pościeli a tu zgrzyty z lewej, zgrzyty z prawej, słowem równie dobrze, możesz się położyć na torowisku na Marszałkowskiej i próbować zasnąć. I tak do 3-4 z rana, gdy jeszcze przeżyjesz powroty pijanych turystów na kwatery, 2-3 godziny przerwy i znów ten sam hałas, bo jak wiadomo, Grek nawet po kawę pojedzie motorem, by potem ją popijać na motorze, kręcąc się po przypadkowo (?) wybranych ulicach. Oczywiście, można zamknąć okno i włączyć klimę, ale jak się nie ma męża-terrorysty antyklimatyzacyjnego. Czyli błędne koło. Albo wysłuchujesz motorków albo gadaniny.

You are going to bed, even late at night, finally feeling comfortable and suddenly you hear this terrible whirr. You can as well try to fall asleep on the main road of your home town. And it lasts until 3-4 in the morning when you can hear the last drunk tourists coming back to their apartments, 2-3 hours break and again the same noice. Some Greeks also need to use motorbike to buy a coffee and than sipping it also on the motorbike. You can of course close the windows and turn on the air - conditioning but my husband is always against it.



Dlaczego o tym wszystkim piszę? Otóż jest taka rajska wyspa, gdzie jest (hurra!) zakaz jazdy motorkami i samochodami (choć te są cudownie ciche, ujmując sprawę komparatystycznie) i jest nią Hydra.
Why I am writting about it? Because there is such a paradise Island where (hurrah!) there is a ban to use motorbikes and cars (but the last ones are so silent, looking at this in a comparative manner) and it is Idra.



Hydra jest wyspą archipelagu argosarońskiego, położoną relatywnie blisko Aten (wodolotem dotrzecie tutaj w półtorej godziny, lądem jest to ok. 150 km).
Idra is one of the Saronic Islands, located relatively close to Athens (you can reach it in 1,5 hour by a flying dolphin) and by car it is app. 150 km).



Hydra ma o wiele więcej zalet, niż brak motorków, mam nadzieję, że zdołam Wam je przybliżyć w kolejnych postach.
Idra has much more advenatges than just a lack of motorbikes, I hope I will manage to familiarize you with them in my next posts.



Na Hydrę dotarliśmy w 2015 roku, w ramach naszej wyprawy na Poros i spędziliśmy tam kilka godzin.
We were on Idra in 2015 on our trip to Poros and we spent there just few hours.



Wystarczyło to jednak, by zapoznać się ze stolicą wyspy, zachwycić się zarówno nią jak i przyrodą, jak też podjąć postanowienie, że na pewno tu kiedyś wrócimy na dłużej. Zresztą ja tam mam, że z reguły wracam na pełnowymiarowe wakacje na te wyspy, na których byłam tylko w formule krótkiej wycieczki, przy okazji pobytu na innej wyspie.
It was enough however to familiarize with the capital of the island, get fascinated with both the capital and the nature and decide that we would return there someday. It happens to me that I usually go for full time holidays to islands that I visited during short one-day trips from other islands.



Czy też tak macie, że motorki w krajach śródziemnomorskich Wam przeszkadzają czy uznajecie to za część lokalnego kolorytu? Do you feel the same about motorbikes in the Mediterranean countries or do you accept it as a part of local atmosphere?

sobota, 4 marca 2017

Najlepsze w lutym 2017(kobiecy kącik)/The best in February 2017 (women's corner)


W grudniu i w styczniu nie pojawił się post o moich inspiracjach z dwóch przyczyn - jednej przyjemnej - święta, różne okazje, moje urodziny, itd. Drugi niestety nieprzyjemny - nieprzerwane pasmo przeziębień dzieci. Ale w lutym się zebrałam i postanowiłam przedstawić swoich "ulubieńców". Zaczynamy od książki o Grecji:)

"Grecja po mojemu"
Marcin Pietrzyk

Choć na Grecji wciąż jeszcze zębów nie zjadłam, znacie moje upodobanie do obowiązkowych letnich wakacji w tym kierunku, których jednak nie było dane mi zaznać w zeszłym roku. Mam jednak wielkie nadzieję, że nadrobię to w nadchodzące lato:) Czytam więc wszystko, co mi wpadnie w ręce w tej tematyce. Miło jest wiedzieć, że są osoby równie lub bardziej zakręcone na tym punkcie. Pan Pietrzyk jest licencjonowanym przewodnikiem po Grecji, pisze ciekawie i z pasją, niekiedy nawet z egzaltacją niespotykaną u mężczyzn:) Dowiedziałam się wiele ciekawego, choć miejscami nieco po łebkach. Dla kogo zatem jest ta książka? Na pewno jeśli spędziliście udane wakacje w Grecji i chcecie jeszcze - to lektura warta rzucenia okiem. Jeśli czegoś nie podzielam w zachwytach autora, to zamiłowanie do Wysp Jońskich, ale to zupełnie inna historia...

In December and in January I did not manage to post about my favorites - there were 2 reasons of this - one pleasent - Holidays and different social occations, and the second one not so nice - my kids were ill practically all the time. But in February I managed to collect pictures and prepare this post. I hope you will enjoy it.
We are begining with a book about Greece:) I am afraid both books are in Polish only so it does not make sense to go into details like in Polish reviews. Just my few general impressions.

'Greece my way'
Marcin Pietrzyk

You know how I like Greece and miss my Greece holidays. Last year it was not possible as Arthur was newly born. This year I am keeping my fingers crossed. Hopefully it will happen.



"Pistacja w krainie smoków. Chiny inaczej"
Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak

Dopiero na koniec książki, dowiedziałam się, że ma ona współautora. Narratorem bowiem jest pani, która spędziła znaczną część swojego młodego w sumie żywota w Chinach jako tłumacz. Nie wiem dlaczego, bo nigdy nie byłam i zapewne nie będę, bardzo lubię czytać o tym jak w Chinach jest. Ta książka to kopalnia ciekawostek, począwszy od spluwania przez Chińczyków nawet w miejskich basenach, przez smog, przedziwne i niejadalne niekiedy dla Europejczyka potrawy, kucane toalety, skończywszy na zalotach i randkach po chińsku (w zasadzie zawsze z zamiarem zawarcia małżeństwa). Mnie ta książka bardzo się spodobała i jeśli wpadnie Wam kiedyś w ręce, to gorąco rekomenduję.

'Pistachio in the Country of Dragons. China in a different way'
Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak
I have never been to China and probably I will never be but I love reading about this country, especially books which are, like this one, full of interesting, unusual facts which are totally different from the lifestyle of an average European (like spliting into swiming pools).


Koreańskie jedzenie w Miss Kimchi - też w pełni godne rekomendacji. Więcej w poście tu.
Korean food in Miss Kimchi Bar - worth recomendation. You can read more here.


W domowych wypiekach królowała babka cytrynowa. Prosty przepis na nią tu.
In the cathegory home baking this lemon bundt cake won. A simple recipe here.


Na koniec kosmetyki. 2 bardzo tanie, jeden średnio.
Zaczynamy od tanich - balsam do ust Bell (cena poniżej 7 zł). Fajnie natłuszcza, a przy tym nie zbiera się w kącikach ust, co w przypadku wielu takich kosmetyków jest ogromną wadą. No i nie wysusza, co też dla wielu balsamów jest swoistym paradoksem (np. Nivea).
Następnie czarny lakier Wibo - zawsze coś tej firmy musi być, powinni mnie dosłownie sponsorować:) Kupiłam go za mniej niż 10 zł... gdyż potrzebowałam zamalować zdartą skórę na obcasie włoskich butów, które lata temu kupiłam w Wenecji. Polski szewc odmówił naprawy, gdyż nie mamy takich materiałów:) Lakier na bucie trzyma się rewelacyjnie i nic nie widać, ale przecież nie o tym. Nigdy wcześniej nie malowałam paznokci na czarno, ale jak się kupiło, to trzeba wykorzystać:) Na stopach trzyma się świetnie, do 2 tygodni. Na rękach, póki co, się nie skusiłam, to jednak nie moja bajka.
Wreszcie krem Nuxe Creme Prodigieuse nuit.Tu można poczuć różnicę między tanim kremem, a kremem droższym. Ma aksamitną, bogatą konsystencję i czuje się dosłownie, że odżywia skórę. Przynajmniej na początku dla mnie to był efekt wow, potem zdążyłam się przyzwyczaić. Moim zdaniem ideał dla osób 30+, oczywiście, jeśli nie ma się większych problemów ze skórą.
At the end 2 cosmetics - 2 very cheap and one more expensive.
Let's start from very cheap - Bell lip balm (less than 2 Euro). It's realy of a good quality. It greases your lips, stays where it should stay and does not make your lips dry like many lip balms do paradoxically (like in my case Nivea balms do),
Black Wibo nail polish. Again Wibo, they should sponsor me. I bough it...to repair my Italian shoes, bought some time ago in Venice. Polish shoe repairer refused the repair claiming he does not have such materials:) So I painted the heel with this nail polish and it is not visible and stays! But of course it was not made for this purpose. I am not so brave to wear black on my hands but on feet, why not. It stays about 2 weeks, I cannot say anything bad about it.
Finally Nuxe Nuxe Creme Prodigieuse nuit. You can feel the difference between cheap cream and a more expensive one. It literally noutrishes your skin, especially at the beginning it was like 'wow' effect. Than I got used to. But still it is a good choice for skin 30+ as long as you do not have serious skin problems.

A co Wam wpadło ostatnimi czasy szczególnie w oko?
And what cauthgt your attention lately?



sobota, 25 lutego 2017

Ulice Warszawy - Chłodna cz. 2/Warsaw Streets - Chlodna Part II



Poprzednio zostawiłam Was na spacerze pod kamienicą Partowicza i od widoku na nią zaczynamy dalszą część spaceru po ulicy Chłodnej. Teraz jednak chcę zwrócić Waszą uwagę nie na kamienicę, choć nadal twierdzę, że jest piękna, ani na górującą w lewej części zdjęcia Warsaw Trade Tower, ale na pomnik, a raczej na instalację upamiętniającą granicę getta, znaną pod nazwą "kładka pamięci". W nocy instalacja jest podświetlana, ale że spacer był za dnia, osoby ciekawe mogą zobaczyć same na żywo lub klikając przykładowo tu.

Lately I left you near the Partowicza house and we start this part of the walk from the view over this house. This time I want to draw your attention not to the house or to the Warsaw Trade Tower in the left corner of the photo but to the monument, or rather an instalation Ghetto Footbridge Commemoration. In the evenings this is illuminated but we walked during the day so if you are interested you can see it live or by clicking here.



Inną ciekawostką jest ten niezwykle wąski dom zbudowany pomiędzy blokami dla Izraelskiego pisarza Kereta.
Another oddity to be seen on Chlodna Street is this narrow house built for Israeli writers Keret between two appartment blocks.


Szczelina, w której dom został zbudowany mierzy zaledwie ok półtora metra. Dom ma 3 poziomy.
The aperturę, in which the house is built, it has app. 1.5 meter. The house has 3 floors.



Kolejny charakterystyczny budynek dla ulicy Chłodnej, to Kamienica pod zegarem. Secesyjny, pięknie zdobiony budynek, z lat 1912-1913. Nie zachował się w całości w Powstaniu Warszawskim, ale i tak jest to unikatowy na skalę Warszawy secesyjny zabytek.
Another characteristic building at Chlodna it's a House under the Clock. It is art.-nouveau beautifully decorated building from 1912-1913. It was partly destroyed in the Warsaw Uprising bt it is still unique monument of Warsaw secession.



Oj, miło by tu zamieszkać, obawiam się jednak, że cena przeciętnego niewielkiego w sumie mieszkanka kształtuje się w okolicach 3 mln... Chyba zakochałam się skrycie w tej kamienicy:)
Oh, it would be nice to live there but the prices for the appartments are rather inflated... I am probably in love with this house:)



Piękny balkon, choć chyba niezbyt szeroki...
Beatiful balcony, well maybe not too wide...




Sławetny zegar, od którego wzięła się nazwa kamienicy.
A famous clock from which the house is named.



Chłodna stała się też modnym centrum restauracyjnym.
Chłodna became a trendy restaurant center.



Koniec Chłodnej wieńczy Kościół Św. Boromeusza. Niestety też nie przetrwał Powstania Warszawskiego, został odbudowany w 1956 roku.
At the end of Chlodna Street is the Church dedicated to Carlo Borromeo. It did not survive the Warsaw Uprising and was reconstrued in 1956.



Moje chłopaki na spacerze:)
My boys walking:)



XIX wieczna figura Marki Boskiej Łaskawej.
19th Century Figure of Gratious Mother of God.


Czy macie ochotę bym oprowadziła Was po jakieś innej ulicy Warszawy?
Would you like to go for another walk in Warsaw with me?

sobota, 4 lutego 2017

Ulice Warszawy - Chłodna-cz. I/Streets of Warsaw - Chlodna part 1



Zapraszam dziś na spacer po ulicy Chłodnej w Warszawie, na Woli. Będzie mix nowoczesności i zabytków, bo taka jest właśnie ta dzielnica, która chyba najbardziej ucierpiała podczas Powstania Warszawskiego - została niemal doszczętnie wypalona i wyburzona (skorygujcie mnie, jeśli się mylę). Wcześniej zaś Niemcy wypalili Getto znajdujące się w znacznej mierze właśnie na Woli, które sami zresztą dla Żydów stworzyli podczas okupacji. W Warszawie getta jako takiego nigdy nie było, Żydzi mieszkali i mogli mieszkać gdzie chcieli, np. ze wspomnień rodzinnych wiem, że zamieszkiwali zwłaszcza na Muranowie, Starym Mieście i Pl. Gzybowskim - tu kwitł handel. Moi dziadkowie przed wojną wynajmowali właśnie od Żydów mieszkanie na Starówce, a ponieważ nie wytrzymali podwyżki czynszów, musieli przenieść się na Pragę i zapewne dzięki temu zawdzięczali w znacznej mierze, że przeżyli.

Let's join me on a walk on one on the Waraw streets - Chlodna in district Wola. It will be a mix of modern and old as this is the character of this district which was almost totatly destroyed during the Warsaw Uprising. Earlier the Germans burnt down Ghetto which they created during the occupation and which was located mostly in Wola district. In Warsaw there was earlier no such a district as ghetto, Jewish people could live whereever they wanted and I know from my family's memories that they chose mostly Muranów, the Old Town and Grzybowski Square - the latter for their shops. My grandparents rented a flat from Jews in the Old Town before the War and could not financially bear up with the increasing rent so they had to move to Praga which is another Warsaw district which was untouched during the War so probably they survived thanks to that.



Po tym przydługim wprowadzeniu zapraszam na sam spacer. Zaczynamy od Warsaw Trade Tower, niezbyt chyba piękna realizacja z 1999 roku, na rogu z ulicą Okopową. Budynek ma 202 metry i należy do grupy najwyższych w Warszawie.
After this way too long introduction, let's start sightseeing. We are  begining from Warsaw Trade Tower, not so beatiful construction dating from 1999, on the corner with Okopowa Street. The builing is 202 metres heigh and is among the highest in Warsaw.



No i mamy sławetny mix starego i nowego - ulica zachowała, jako jedna z nielicznych w Warszawie, bruk i przedwojenne torowisko tramwajowe.
And here is the mix of old & new - the street preserved its pre-war original paving. Not many remained in Warsaw and additionally pre-war tram tracks.



Jedno z wielu miejsc pamięci o rozstrzelaniach i masowych mordach przez Niemców.
One of many memorial sites of mass murder and executions by Germans.



Ocalała kamiennica czynszowa.
A remained tenement house.



Ponieważ Getto, jak wspominałam, zostało wypalone w czasie powstania w Gettcie, miejsce jego granic jest upamiętnione w ten sposób na chodnikach. Tak naprawdę mur w znacznej mierze stanowiły zaślepione graniczne kamienice.
As Ghetto, which I mentioned earlier, was burned up during the Ghetto uprising, its borders were memorialized in such a manner on the pavements (it says Ghetto wall 1940-1943). As a matter of fact the wall constituted town houses with blinded windows.




Przedwojenny dom jednopiętrowy, niedawno wreszcie odnowiony - Chłodna 27 (Kamienica Markowskiego).
The pre-war one - story house, finally renovated lately - Chłodna 27.



Poniżej piękna kamienica o modernistycznych kształtach, w czasie wojny mieścił się tu posterunek niemieckiej żandarmerii Nordwache, zdobyty podczas Powstania. Jak Internet twierdzi: modernistyczna kamienica "Ignacego Partowicza z 1938 r., projektu architekta Edwarda Hersteina. Po zniszczeniach wojennych została odbudowana w 1959 r. pod nadzorem prof. Stanisława Marzyńskiego."
Underneath a beatiful house with modernistic shapes. During the Second World War there was a German military police checkpoint, which was taken over by the insurgents. This is Ignacy Partowicz town house built in 1938 and designed by Edwarda Herstein. It was reconstrued in 1959.



Co by się w niej nie mieściło, to moja ulubiona kamienica na Chłodnej:)
Whatever it used to be located here this is my favorite Chlodna Street house:)




Wkrótce zapraszam na dalszą część spaceru, mam nadzieję, że Wam się podobało.
Soon next part of the walk, I hope you have enjoyed it.


piątek, 20 stycznia 2017

Odrobina Korei w Warszawie - Miss Kimchi - miejsce do wypróbowania/A bit of Korea in Warsaw - Miss Kimchi - a place to give a try


Kuchnia koreańska, w przeciwieństwie do chińskiej i tajskiej czy japońskiej to swego rodzaju nowość dla nas w Polsce. Chińszczyznę znamy od dawna (przynajmniej w nadwiślańskim wydaniu), choć ostatnio nawet zaczęliśmy odróżniać chińszczyznę od wietnamszczyzny. Kuchnia tajska, owszem, była nowością, ale dekadę wstecz, japońska też ma swoich wyznawców, aczkolwiek dla mnie brakuje w niej efektu 'wow'. Dlatego kiedy natknęłam się w Instagramie na zdjęcia z Miss Kimchi z Żelaznej w Warszawie, wiedziałam, że będę koniecznie chciała wypróbować to miejsce. Namówiłam jeszcze dwie osoby i w paskudne styczniowe roztopy pobrnęłam przez resztki śniegu do innego świata smaków.

Korean cooking, in comparsion with Chiese or Thai or Japanese is rather something new in Poland. We are familiar with Chinese food for a long time (or rather Vietnamese, as many cooks come from Vietnam). Thai food was new but a decade ago, Japanese food also have its fans although for me I never felt this 'wow' effect. Therefore when I discovered in Instagram that a Korean bar was opened in Warsaw under the name 'Miss Kimchi' I knew I would like to give a try. I persuaded two more people and on a terribly gloomy day of January I went trghough the meldting snow to the world of different flavors.

Z ważnych rzeczy o kuchni koreańskiej należy wiedzieć, że jada się tam kimchi - rodzaj kiszonej kapusty, ale nie za wiele mającej wspólnego z naszą. Dodaje się bowiem do niej czosnek, chili i imbir, w smaku jest zatem dość ostra i wyrazista. Oprócz tego w menu możecie natknąć się na potrawę o ciekawie brzmiącej nazwie "bibimbap" - co oznacza potrawę mięsną z ryżem, warzywami oraz surowym jajkiem z dodatkiem ostrej pasty z chili (jadłam tą potrawę i akurat surowego jajka w niej nie wyczuwałam, no ale może...). Uzbrojeni w tą wiedzę już możemy ruszać na podbój kuchni koreańskiej w Miss Kimchi.

From important things you should know about Korean cooking is that they eat 'kimchi' which is a kind of Sauerkraut but with chili, garlic, ginger so it is rather spicy. You can also find in the menu a dish called 'bibimbap' which means meat dish served with rice, vegetabbles and uncooked egg served with spicy chili sauce (I tried thus dish but I did not notice any uncooked eggs but well, maybe...). Having such a knowledge, you are prepared to visit Miss Kimchi.

Wystrój miejsca nie powala na kolana, na pewno nie jest to elegancka restauracja, raczej typ "dziupli" barowej do wpadnięcia na lunch. Ale w sumie nie po to tu przyszliśmy, by zastanawiać się nad dekoracją. Sprawdźmy, czy jest smacznie i czy ceny są adekwatne do ilości i jakości.
The interiors are not delightsome, for sure it is not an elegant restaurant, rather a type of a bar to have a quick lunch. But finally we did not visit this place to see good deisgn but to try good food. Let's see whether it was really tasty and not expensive.


Menu macie wywieszone na ścianie. Potrawy są serwowane w zestawach - bierzesz np. wołowinę i dobierasz do niej dodatki. Wszystko jest serwowane w takich tacko-szufladkach, pewnie ma to jakąś swoją nazwę, ale nie znam. Możesz wybrać pałeczki lub standardowe sztućce. W Korei używa się pałeczek głównie metalowych i takie też można wybrać sobie w lokalu. Ja bezpiecznie pozostałam przy sztućcach, natomiast mój przedszkolak dzielnie zajadał pałeczkami (standardowymi jednorazowymi drewnianymi).
The menu is hanging on the wall. The dishes are served in sets - you decide for example for beef and select among side dishes. Everything is served in a kind of  tray - drawers, probably it has its name but I do not know it. You can choose between chopsticks and standard cutlery. In Korea they use mostly metal chopsticks and you can find such here. I decided for a fork and a knife but my son was brave enough to eat with chopsticks (standard wooden throaway chopsticks).


Do potraw wypróbowaliśmy koerańską oranżadę - super! Zawiera naprawdę dużo kawałków prawdziwej pomarańczy, przy czym nie jest za słodka.
We had Korean orangeade - it was great! It contains a lot of orange pieces and it is not too sweet.


Na zdjęciu na górze widzicie właśnie gotowy zestaw. Zamówiałam wołowinę bibimbap i nie żałowałam. Obowiązkowym dodatkiem był ryż z czarnym sezamem. Z dodatków wybrałam wodorosty (te średnio przypadły mi do gustu, kojarzyły mi się z morską kapustą z puszek, którą dość często jadłam w późnych latach 80tych i wczesnych 90tych na Ukrainie). Pyszne i konieczne do wypróbowania są placuszki kimchi - to naprawdę warto wybrać. Ciekawy jest też makaron i oczywiście sama wołowina - choć akurat w smaku wg mnie nie bardzo różniła się od analogicznych dań kuchni chińskiej. Wszystko dość ostre ale w normie, daleko od ostrości kuchni tajskiej. Poniżej wołowina bulgogi - marynowana w sosie sojowym na ostro, cienko pokrojona i grillowana.
You can see abouve a ready set. I chose bibimbap beef and I did not regret it. The obligatory side-dish was rice with black seasamy seeds. I additionally ordered seaweed (I was not so pleased with them, reminded me of sea cabbage which I often tried canned in Ukraine in late 80's or early 90's. They serve a real must to try out - kimchi pancakes. The noodles and of course the beef is also worth trying but to be honest I did not see a difference with Chinese flavors. Everything was spicy but not too spicy like it sometimes happens with Thai food. Underneath you can see bulgogi beef - marinated in spicy soya sauce, cut into very thin slices and grilled.


Czy warto wybrać się do Miss Kimchi? Nie trują, jedzenie jest smaczne, na standardy warszawskie nie za drogie (co nie znaczy, że tanie) - za mój zestaw z oranżadą zapłaciłam 36 zł. Wielkich odkryć smakowych nie przeżyłam i oczywiście zaczęłam się zastanawiać jak dania serwowane w Miss Kimchi mają się do kuchni dostępnej w Korei. Pozostaje mi wierzyć, że są bliskie kuchni oryginalnej, a że odkrywcze dla mnie nie było, wynika z tego, że dużo jem i sama przygotowuję dań z kuchni chińskiej i wietnamskiej.

Próbowaliście kiedyś kuchni koreańskiej? Jakie wrażenia?

Is it worth to visit Miss Kimchi? Well, you do not get poisoned, the food is good, and for Warsaw not expensive - I paid like 10 Euro for my set with the soft drink. I did not experienced big culinary discoveries and I started to wonder how the Miss Kimchi dishes would look like in comparsion with what you can try in Korea. I must trust that they are at least similiar and that it was not so cutting-edge beacuse I cook a lot of Chinese and Vietnamese dishes home.

Have you ever tried Korean cooking? What were your impressions?