Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki/Books. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki/Books. Pokaż wszystkie posty
Lato na "Rodos"-książka do wakacyjnej walizki/Summer on 'Rodos' - a book for holiday suitcase

Lato na "Rodos"-książka do wakacyjnej walizki/Summer on 'Rodos' - a book for holiday suitcase







Przy książce o takim tytule nie mogłam przejść obojętnie, zwłaszcza że swoją dorosłą grecką przygodę zaczęłam właśnie od Rodos. „Lato na Rodos” Katarzyny Ryrych nie ma jednak zbyt wiele wspólnego z tą piękną wyspą Dodekanezu. Może tyle, że każdy rozdział zaczyna się od cytatu z Internetu na temat walorów turystycznych tego zakątka świata. Tymczasem Rodos z powieści to Rodzinne Ogórki Działkowe (Ogrodzone Siatką), gdzie lato spędzają zarówno różne indywidua zamieszkujące tzw. Dzicz jak i praworządni obywatele z tzw. Cywilizacji. Te dwie strefy wzajemnie się przenikają, co pozwala nam poczynić wiele ciekawych obserwacji społecznych.


W tym miejscu muszę nadmienić, że powieść ta zdobyła główną nagrodę w V Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren i powiem, że chyba nie bez powodu. Po pierwszych kilku stronach, które szły mi wyjątkowo opornie, wciągnęłam się i połknęłam powieść w dwa wieczory. Mogłabym napisać, że gdyby Adam Bahdaj żył i tworzył obecnie, zapewne nie powstydziłby się takiej powieści dla młodzieży napisać. Dla młodzieży, dodałabym, jednak starszej, powiedźmy plus minus w wieku głównego bohatera czyli 13+. Jest to bowiem książka o dojrzewaniu i to, wydawałoby się, bardzo niełatwym, gdyż obarczonym brakiem aprobaty rodziny. Mimo niesprzyjających okoliczności, główny bohater spędza na „Rodos” wakacje swojego życia i choć zakończenie jest raczej gorzkie, jak to w życiu bywa, to jednak całość lektury podnosi na duchu w tych niełatwych czasach w jakich niespodziewanie się wszyscy znaleźliśmy, przy czym napisana jest lekko i przyjaźnie dla czytelnika. Słowem – polecam.

O innych polecanych przeze mnie książkach możecie przeczytać tu (klik).



Czy czytaliście coś ostatnio wartego polecenia? Ja właśnie wracam do lektury po dłuższej przerwie i z chęcią posłucham Waszych rekomendacji.






Today's post is about a book which I have read lately and enjoyed. Unfortunately it is only in Polish. This is a book for teenagers but an adult can also find there some interesting social observations.

What have you read lately? Can you recommend something interesting?

I must admit I am coming back to reading after a longer break when I much preferred watching passively YouTube videos. Now, when I am trying to limit my time in Internet, I am coming back to my reading habits.

I hope you are well, see you next time!




Włoszki - czego mogą nas nauczyć?/Sass, Smart and Stilettos-How Italian Women Make the Ordinary Extraordinary

Włoszki - czego mogą nas nauczyć?/Sass, Smart and Stilettos-How Italian Women Make the Ordinary Extraordinary




Jeśli jesteście tu jakiś czas ze mną, wiecie, że kiedyś lubiłam poczytać sobie książki o Francuzkach (click), relaksowało mnie to i inspirowało i choć bum na takie książki minął, czasem jeszcze sięgam po podobne pozycje dla motywacji w codziennym życiu. Kiedy więc w moje ręce trafiła książka "Włoszki. Czego mogą nas nauczyć", natychmiast się skusiłam. Nie jest jednak to typowy poradnik, w zasadzie jedyny rozdział, który ma taki charakter, dotyczy kwestii związanych z garderobą, sprowadzając się do stwierdzenia, że lepiej mieć mniej rzeczy, ale za to dobrej jakości. Jest to zresztą prawda, która dociera do nas coraz mocniej - mówi się o fast fashion jako o jednej z gałęzi przemysłu, który niszczy środowisko w zatrważającym tempie.

Choć tytuły poszczególnych rozdziałów wydają się być poradnikową rekomendacją, to książka jest dla mnie głównie zbiorem wspomnień autorki, której rodzice wyjechali z Włoch we wczesnym dzieciństwie, ale nawet zagranicą kultywowali włoski styl życia. To wspomnienie o rodzinnych posiłkach, sposobie ubierania się, włoskim stylu flirtowania, rodzinnej książce kucharskiej i generalnie o mocnych kobietach, które miały siły i odwagę by żyć tak jak chciały. Dodatkowo można poczytać o Włoszkach spoza rodziny autorki, które potrafiły postawić na swoim i zajść daleko. Dodatkowo w książce jest wiele ładnych zdjęć i motywujących cytatów.

Czy włoski styl życia jest dla mnie? Zapewne nie do końca, piękno Włoch i dobra pogoda na pewno bardziej zachęca do przebywania na zewnątrz naszych domów, większego życia towarzyskiego, wyrabia dobry smak i gust.

Co o tym sądzicie? Czy nasze środowisko warunkuje nasz styl życia?


 
Today I am going to post about a book I have read lately 'Sass, Smart and Stilettos-How Italian Women Make the Ordinary Extraordinary' by Gabriela Contestabille. I guess it may be also available in your country. It is not a typical guidebook, it is like more a memory of the author whose parents left Italy long in her childhood but even abroad they cultivated their Italian lifestyle. Dishes she ate with her family, the Italian way of flirting, stories about strong women, this is more what the book is about. Probably only one chapter is more like of a guide character which refers to clothing and can be summarized as 'less but better quality'. I agree with that and I am glad that people more and more talk about it nowadays as fast fashion has very negative influence over environment.

Does Italian lifestyle is for me? Probably not, a lot depends on the environment, weather conditions, being surrounded with pieces of art on everyday basis.

What do you think about it? Do your actual and social surroundings influence over your lifestyle?




Kasacja po grecku Petros Markaris- książka na wakacje/Terination by Petros Markaris - a book for holidays

Kasacja po grecku Petros Markaris- książka na wakacje/Terination by Petros Markaris - a book for holidays








 „Kasacja po grecku”, czyli druga część trylogii kryzysu autorstwa Petrosa Markarisa, jest według mnie dobrą propozycją do wakacyjnej walizki, jeśli urlop wciąż przed nami, a zwłaszcza gdy wybieramy się do słonecznej Grecji. Rok temu pisałam (kliknij tu) o pierwszej części trylogii, będąc generalnie na tak, gdy zatem dowiedziałam się, że na rynku jest już drugi tom, z chęcią po niego sięgnęłam. 

Trafiamy znów do Grecji szarganej kryzysem gospodarczo – społecznym. Jest rok 2009. Na ulicach Aten trwają protesty, zamykają się kolejne sklepy i biznesy, ludzie popełniają samobójstwa doprowadzeni do ostateczności przez kłopoty finansowe lub brak perspektyw. Trwa oczywiście gorące greckie lato. Opinię publiczną zaczynają zaprzątać morderstwa popełniane przez tzw. narodowego poborcę podatkowego. W pierwszej kolejności wybiera on osoby, które zalegają skarbowi państwa duże kwoty lub uchylają się od opodatkowania, przenosząc swoje interesy do rajów podatkowych. Zasada jest prosta – jeśli nie zapłacisz fiskusowi po liście otrzymanym od mordercy, giniesz. I to nie od strzału w plecy lecz w sposób bardziej malowniczy – zatruty cykutą i porzucony na jednym z miejsc archeologicznych w Atenach. Zaczynają krążyć różne teorie w narodzie, od pełnego podziwu i aprobaty przez powiązanie tych działań z zalecaniami naprawczymi dla Grecji Angeli Merkel. W ślad za zabójcą rusza inspektor Kostas Charitos, mający swoje kłopoty rodzinne – córka chce porzucić kraj i świeżo poślubionego męża i w Ugandzie zajmować się pomocą prawną dla uchodźców, w czasach, cytuję, gdy „cała Afryka przyjechała do Grecji”.

Książkę polecam zarówno zwolennikom kryminałów, jak i miłośnikom Grecji, gdyż pozwala się wczuć w styl życia i myślenie współczesnych Greków.



‘Termination’ it is a second part of the trilogy by Petros Markaris which is again, in my opinion, a good option for a holidays suitcase, especially if we are planning to visit sunny Greece. Last year (click here) I wrote about the first part, being generally satisfied with it, therefore when I found out that the second part is available, I decided to take it with myself on my holidays. 

The plot is located again in modern Greece suffering deep social and economy crisis. It is 2009. There are remonstrations on the Athenian streets, shops and other economic enterprises are being closed one by one, people commit suicides pushed over the edge by financial troubles and lack of perspectives. It is hot summer. The public opinion is focused on a series or murders committed by so called national publican. At first he chooses for his victims people owning big sums to taxing authorities or taking the opportunities of tax heavens. The rule is simple, when you get a demand letter from the publican – you pay the outstanding taxes or you die and not because of a shot but being poisoned with hemlock and your corpse shall be found on one of the archaeological sites in Athens. People make a lot of theories about the publican – from full approval to combining the whole situation with recommendations from Angela Merkel. Superintendent Kostas Charitos is trailing the murderer despite his private troubles – his daughter wants to emigrate to Uganda and help refugees despite the fact that ‘the whole Africa came to Greece nowadays’.


I would like to recommend this book to all fans of crime stories and Greek lovers as well, as it allows to sense the lifestyle and way of thinking of the modern Greeks. 

Nie takie całkiem dorosłe - książka pod choinkę/A book for Christmas gift

Nie takie całkiem dorosłe - książka pod choinkę/A book for Christmas gift


Wydawnictwo Muza

Kolejny post o książkach, jako że sezon przedświąteczny wybitnie takiej tematyce sprzyja. Nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że książka to zawsze dobry prezent, sama jednak nie pogardziłabym pod choinką trafiającą w mój gust lekturą. Do nich należałaby na pewno przeczytana przeze mnie ostatnio "Nie takie całkiem dorosłe". Jest to kontynuacja „Dziewczyny chcą się zabawić”, o której pisałam wcześniej (klik). Spotykamy te same bohaterki rodem z Łodzi, jednak nieco starsze, stąd i problemy pojawiają się bardziej poważne. Czytając książkę, ma się jednak nieodparte wrażenie, że to znów nastolatki, a nie dorosłe osoby, rzeczywistość je nieco przerasta. W zasadzie chyba żadna z nich nie jest w pełni szczęśliwa i nie do końca wie, co ma z sobą zrobić. Przy okazji znów mamy bogate tło społeczne – Polska przełomu lat 80-tych i 90-tych.

Moi Drodzy, nie będę ukrywać, że to jest typowo kobieca lektura. Wasz Tata na pewno nie będzie nią zainteresowany, ale Mama, czemu nie, może być zachwycona. To typowy wyciskacz łez, zwłaszcza druga powołowa. Tak się składa, że całe to opasłe tomiszcze przeczytałam ciurkiem w samolocie w dwie strony w podróży do Madrytu i aż głupio mi było, że tak popłakuję nad losem bohaterek. Nie do końca rozumiałam ich decyzje, jednak wyzwalały u mnie kobiece sentymenty. Według mnie dobrze to świadczy o autorkach, że potrafiły zagrać na naszych emocjach.

Nie do końca to typ lektury, który chciałabym czytać każdego dnia w autobusie do pracy, ale od czasu do czasu, żeby poprawić sobie humor, że inni mają gorzej niż my, czemu nie. Od tego mamy bowiem dobrą literaturę obyczajową.

Czy lubcie dostawać książki w prezencie? Jeśli tak, to jakie?



Another post about books but this time I will not translate everything as this book by Polish authors is available only in Polish.

I would like to ask you, taking the opportunity, whether you like receiving books for Christmas or for other occations? If yes, what kind of books do you prefer?

 
Nie ma złej pogody na spacer - Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci/There's No Such Thing as Bad Weather

Nie ma złej pogody na spacer - Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci/There's No Such Thing as Bad Weather




Swego czasu w modzie były książki sprowadzające się do wspólnego mianownika pt. jak żyć jak Francuzi, a raczej jak Francuzki. Potem przyszła kolej na hygge i skandynawski styl życia. Idąc za tym ciosem, nie mogło zabraknąć też publikacji o wychowaniu dzieci w Szwecji. "Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci" autorstwa Lindy Akeson McGurk.


Co sądzę na temat tej pozycji? Choć jestem obecnie daleka od zachwytów nad tym, co się dzieje społecznie w Skandynawii, książkę czytało mi się dobrze. Sprowadza się ona w zasadzie do stwierdzenia, że nie ma nic lepszego dla dzieci niż ruch i swobodna zabawa na dworze. Nie powinien nas od tego bynajmniej odstraszać ani deszcz ani śnieg, a dzieci po prostu trzeba porządnie ubrać. Oczywiście, jak to w książce, która ma głównie na celu zaprezentowanie skandynawskiego modelu w Stanach (tam mieszka autorka), nie mogło zabraknąć tzw. disclaimera, czyli wyłączenia odpowiedzialności po polsku mówiąc - wychodzenie na dwór nie dotyczy np. huraganu czy burzy:) Dzieci powinny mieć swobodę w zabawie na dworze, mogą się ubrudzić, wejść w kałużę itd. Jest to realizacja idei Friluftsliv, co można przetłumaczyć jako życie blisko natury. Generalnie to truizmy, które przytoczone w tym poście, mogą brzmieć wręcz trywialnie, ale gdy pomyślimy, jak de facto żyją obecnie nasze dzieci, przebywając większość czasu w pomieszczeniach i z Ipadem w ręku, to jest coś na rzeczy.

Dla kogo jest ta ksiażka? Najbardziej chyba dla rodziców, a na pewno dla wszystkich mam. Spokojnie można kupić pod choinkę, wg mnie na pewno nie będzie to rozczarowujący prezent.

A co Wy sądzicie o skandynawskim stylu życia? Co się w nim Wam podoba, a co niekoniecznie?





Books about how we would all like to live like French people, used to be very popular some time ago. Than it became popular to learn about hygge and Scandinavian lifestyle. Therefore sooner or later a book about Scandinavian or, more precisely, Swedish upbringing must have been published. I am writing today about a book 'There's No Such Thing as Bad Weather' by Linda Akeson McGurk.
What do I think about this book? As far I am not right now a big fan of what's happening in Scandinavian society, I read this book with interest. It can be summarized that there is nothing better in upbringing kids than spending as much time as possible outside on playing in what the kids want to play. We should not be afraid of snow or rain, we should simply dress up our kids properly. Of course, as the author lives in the United States and the book is aiming at promotion of Scandinavian lifestyle to Americans, it had to contain a disclaimer that it does not refer to storms or hurricanes:)
Kids must feel free playing outside, they may get dirty or jump into puddles. It is an implementation of Friluftsliv idea into life, which means being close to nature. Generally it may sound like truism but when we think about kids' life nowadays, they really spend too much time home or at school with their IPads.
For whom is this book? Surely it is a good Christmas gift for all parents, especially for mums. They should not be disappointed.

What do you like or dislike about Scandinavian way of life? Please share your opinions.



Woda wiecznej młodości - książka do wakacyjnej walizki 2/Waters of Ethernal Youth - a book for holidays suitcase 2

Woda wiecznej młodości - książka do wakacyjnej walizki 2/Waters of Ethernal Youth - a book for holidays suitcase 2

Donna Leon "Woda wiecznej młodości"


W jednym z poprzednich postów proponowałam Wam pierwszą książkę do wakacyjnej walizki – „Niespłacone długi” (kiknij tutaj) – kryminał dziejący się w upalnych Atenach. Zapowiadałam także, że następnym razem trafimy do Wenecji wraz z moją ulubioną serią kryminałów o inspektorze Brunettim. Ponieważ sierpień jest głównym miesiącem urlopowym, zabieram się do roboty, bo być może któreś z Was zdecyduje się zebrać ze sobą książkę z dzisiejszego posta.

W „Wodzie wiecznej młodości” Donny Leon, jak już wspominałam, przenosimy się do Wenecji. Miejsce turystyczne, ale przecież żyją tam też ludzie. A jeśli gdzieś są ludzie, to pojawiają się również namiętności, które potrafią doprowadzić do zbrodni. Podczas towarzyskiego spotkania u arystokratycznych teściów komisarza, starsza pani prosi Brunettiego o przeprowadzenie śledztwa w sprawie jej wnuczki, która najprawdopodobniej padła ofiarą zbrodni, a wrzucona do jednego z weneckich kanałów traci pamięć i cofa się do poziomu siedmio czy ośmiolatki, choć obecnie ma 30 lat. Więcej fabuły Wam oczywiście nie opowiem, za to parę słów, dlaczego w ogóle podoba mi się seria kryminałów Donny Leon. Po pierwsze uwielbiam Wenecję, więc jeśli narracja obejmuje poruszanie się weneckimi kanałami i zaułkami, od razu jestem uwiedziona. Po drugie w książce jest zawsze obecne szerokie tło społeczne. Nie zawsze podzielam poglądy wyrażane ustami postaci, choć wydaje mi się, że i tak ewoluowały z lewicowych, by nie powiedzieć lewackich, w kierunku rozczarowanego Europejczyka (już nie wszyscy emigranci są biednymi ofiarami mafii). Po trzecie wreszcie jeśli ktoś lubi jeść, na pewno znajdzie tutaj wiele interesujących opisów dań kuchni włoskiej. Kiedy komisarz wraca do domu, już od progu pachnie coś pysznego i koniecznie sezonowego. Ponieważ jest to jednak mimo wszystko powieść, nie ma przepisów, jeśli ktoś jest jednak zainteresowany, autorka swego czasu przygotowała, nękana przez czytelników, specjalną książkę z wybranymi kulinarnymi fragmentami swoich powieści i odpowiadającymi im recepturami na konkretne dania. O książce tej możecie przeczytać klikając tu, też bardzo polecam, wypróbowałam i dania sią zawsze bardzo udane.

Kryminałów Donny Leon nie trzeba czytać w jakiejś szczególnej kolejności, dlatego spokojnie możecie zacząć od dziś polecanego. Lektura jest bardzo przyjemna, więc idealnie sprawdzi się na urlopie.


 

Waters of Ethernal Youth
Donna Leon

In one of the previous posts I recommended to you a first book ‘Expiring debts’ (click here) – a crime novel which plot takes place in hot Athens. I also announced that next time we would visit Venice with my favorite series of crime novels about inspector Brunetti. As August seems to be the most popular month for holidays, this is a good book to pack to your suitcase.

In ‘Waters of Eternal Youth’ we travel to Venice. A place full of tourist but we should remember also that people live there like in any other places in the World and it means passions that can lead to crimes. During a get-together at Brunetti’s in-laws house an old lady asks Brunetti to conduct investigation with respect to her granddauther who, most probably, became a victim of a crime, being thrown into one of Venetian canals. She does not remember anything and lives like 7 or 8 years old kid being actually 30 years old. I will not say what happened, instead I would focus on the advantages of this series.

First of all Venice is among my most favorite cities so if the plot focuses on moving along or in Venetian canals and lanes, I feel already seduced. Secondly in the books you always find a detailed social background. I do not always share the ideas although I think the author evaluated from left-wing into the direction of a disappointed European (emigrants are not always victims of mafia). Thirdly if you like to eat, you will find in the books many description of dishes of Italian cooking. When the inspector comes back home there is always something nicely smelling and seasonal waiting for him. This is not a cook book but if you are interested the author prepared a special book, requested by readers, full of excerpts from novels referring to what is eaten by the inspector and with recipes for particular dishes. You can read more by clicking here and I can recommend it also – I tried some recipes and the dishes are always very successful.

You do not need to read the books in any particular order, therefore you may start as well from ‘Waters of Eternal Youth’. The book is very pleasant so it will be perfect for your holidays.
"Niespłacone długi" Petros Markaris - ksiażka do wakacyjnej walizki/'Expiring Loans' by Petros Markaris - a book for hoildays suitcase

"Niespłacone długi" Petros Markaris - ksiażka do wakacyjnej walizki/'Expiring Loans' by Petros Markaris - a book for hoildays suitcase


Jeśli wybieracie się na tegoroczne wakacje na południe Europy, a najlepiej do Grecji lub jeśli po prostu lubicie czytać powieści kryminalne wydawane w seriach, a przejadły Wam się nieco skandynawskie kryminały, dziś mam do polecenia nowość wydawniczą Noir Sur Blanc autorstwa greckiego pisarza Petrosa Markarisa „Niespłacone długi” (podtytuł „Trylogia kryzysu”). 

Tym tomem powieści inicjowany jest cały cykl o inspektorze ateńskiej policji Kostasie Charitosie, znanym i lubianym nie tylko w Grecji. Trafiamy do upalnych i wiecznie zakorkowanych Aten, miasta które mi się akurat podoba, choć u niektórych wywołuje ono mieszane uczucia, to ja osobiście mogłabym w nim mieszkać – połączenie wielkiej metropolii, archeologii i morza – cóż może być bardziej kuszącego? Wracając jednak do książki, trafiamy z akcją powieści w szczyt greckiego kryzysu gospodarczego, wieczne manifestacje i cięcia wynagrodzeń są na porządku dziennym. Swoją drogą, pracuję już circa 20 lat i nigdy nie dostałam ani trzynastki, ani tym bardziej czternastki, w związku z czym nie do końca jestem w stanie zrozumieć opisane tło społeczne i zamieszanie, jakie powoduje odcięcie tej części zarobków. Z książki dowiadujemy się, że większość Greków żyje lub żyła z kredytów, w tym nie tylko nieruchomościowych, co i u nas jest normą, ale i typowo już zachciankowych typu kredyt wakacyjny. Na marginesie, u nas nie jest zapewne lepiej, tylko my jeszcze na tyle nie podpadliśmy. Książka nie porusza jednak faktycznych powodów greckiego kryzysu.

Na tym tle rozgrywa się akcja powieści - miastem zajętym oglądaniem mundialu, wstrząsa seria brutalnych przestępstw skierowanych przeciwko przedstawicielom szeroko rozumianego sektora bankowego. Kolejne odcięte głowy prowadzą inspektora Charitosa przez zakorkowane ulice Aten do rozwiązania zagadki. 

Śledzimy równolegle codzienne życie inspektora, który niezbyt już chyba kocha i poważa swoją żonę, problemy jego zięcia i córki, delektujemy się z nim kolejnymi croissantami, kawą oraz souvlaki. 

Czy jest to książka, którą obowiązkowo trzeba przeczytać? Chyba nie, ale do walizki na podróż można śmiało zabrać i doczytać do końca. Jako miłośniczce greckich klimatów zabrakło mi trochę opisów życia codziennego, poza trzeci raz już wymienianymi korkami w Atenach. W tej kategorii bez porównania wygrywa seria wydawnicza również Noir Sur Blanc o inspektorze policji Brunettim autorstwa Donny Leon, której akcja rozgrywa się w Wenecji, przy czym planuję o niej napisać kolejnym razem. Być może „Niespłacone długi” po prostu tak skupiają się na kryzysie i kwestiach finansowych, że zabrakło w niej już miejsca na inne aspekty życia, bardziej pociągające dla turysty, jako część śródziemnomorskiego dziedzictwa kulturowego. Zobaczymy, jak będą wyglądać kolejne części serii, na pewno dam im szansę.

Skusicie się na taką wakacyjną lekturę?

Petros Markaris
'Expiring Loans'


If you are planning your holidays in Greece or Mediterranean countries or you simply like crime novels but you are already bored with Scandinavian novels, today I would like to recommand you a book by a Greek author Petros Markaris under a title ‘Expiring Loans' (or similiar, the original title is ‘Lixiprothesma Dania’). This is a part of series about Athenian police inspector Kostats Charitos, known and liked not only in Greece. We are visiting hot and crowded Athens with huge traffic jams. A city which is sometimes hated by people, but I personally love it for its mixture of huge metropolis, archeology and sea and could live it one day. The plot takes place during the deepest economic crisis, unpaid bank loans and big strikes are paralysing Greece. I do not fully understand the whole issue about the wages cuts, I have been working for app. 20 years and never been paid with 13th or 14th remuneration so this is rather exotic to me. We find out from the book that most of Greeks had bank loans, not only for real estate but also for holdiays etc. From the book we will not find out about real reasons and begining of the Greek crisis. With this background we would find out how the city focused on watching Mundial is shocked with the series of brutal muredrs commited on bank sector representatives. 

At the same time we are following the every day life of the inspector’s family. We may notice that his wife is irksome and we may also follow his son’s in law and daugher’s problems. We eat together with the inspector another croissants and souvlaki.

Is it a ‘must read’ book? Suerly not, but I may recommand it to pack it to your suitcase. As a fan of Greece I was a bit dissapoitned that there was too little social background apart of the economy issues. Maybe because the author is so focused on crisis that he had no place to show any other apects of Greek lifestyle which seems to be more pleasent and appealing to the visitors, as a part of Mediterranean heritage. Anyway, we may find out more about the inspector in another books of this author.

Did you have a chance to read any of the books of this author? Did you like them?



Biblia diabła - Leszek Herman - recenzja/Devil's Bible by Leszek Herman - book review

Biblia diabła - Leszek Herman - recenzja/Devil's Bible by Leszek Herman - book review



Ostatnio raczej mam szczęście do wyboru ciekawych książek. Dobra passa nie trwa jednak wiecznie i trafiłam na pozycję, która wzbudziła moje mieszane uczucia. Napiszę więc szczerze o moich odczuciach, do Was oczywiście należy czy sięgniecie po tą pozycję czy nie.


Żeby nie słodzić, zaczynamy od tego, co mi osobiście się nie podobało. Powieść zbudowana jest na paraleli pomiędzy czasami polowań na czarownic" a współczesnością w zakresie ograniczania prawa do aborcji, "czarnych marszy" i tzw. ciemnogrodu, który nie popiera takich poglądów. Jest to dość namolne i mi osobiście przeszkadza. Główna bohaterka - dziennikarka lokalnej gazety - zostaje pobita podczas takiego zgromadzenia, w czym palce macza oczywiście ksiądz opiekujący się środowiskami prawicowymi. Inny ksiądz w powieści pije po nocach, nie mówiąc oczywiście o całej masie księży (nieważne jakiego dokładnie wyznania), kierujących kobiety na stosy i na tortury podczas inkwizycji. Dodatkowo oczywiście Kościół chroni przed pospólstwem tajemnice. W tym stanie rzeczy książka idealnie wpisuje się w tendencję zapoczątkowaną przez Dana Browna.

Szczerze, niezależnie od moich poglądów i wyznania, taka tematyka mocno już mi się przejadła.

Jeśli jednak to Wam nie przeszkadza, po powieść można śmiało sięgnąć. Jest dobrze napisana, opisy miejsc w okolicach Szczecina i samego Szczecina są bardzo kuszące i natchnęły mnie myślą, by kiedyś pojechać tam w celach turystycznych. Spójrzcie na ten ciekawy obraz wykorzystany na okładce, z przyjemnością przyjrzałabym mu się na żywo. Autor włożył na pewno wiele pracy w śledzenie źródeł historycznych i to też zasługuje na uznanie.
Wątek seryjnego mordercy jest naprawdę wciągający. Poszukiwanie skarbów już nie za koniecznie, w tym zakresie wolę klasykę swojego dzieciństwa "Pana Samochodzika":) Zakończenie powieści pozwala zresztą na domniemanie, że będzie kontynuacja. Dla mnie to dobra książka na tygodniowy pobyt na leżaku w przybytku typu all inclusive. Można ją spokojnie przerwać, pójść na kolację i wrócić do niej następnego dnia, a że liczy sobie ponad 500 stron, powinna nam raczej starczyć na siedem dni lenistwa. Potem śmiało możemy ją zostawić w biblioteczce hotelowej następnemu turyście w spadku.
PS. Dla zwolenników teorii spiskowych książka miała swoją premierę w Tygodniu Biblijnym obchodzonym w Kościele Katolickim, przypadek?:)


Napiszcie koniecznie, czy taka tematyka książek jest dla Was ciekawa i czy sięgnęlibyście po tą pozycję?



(zdjęcie z Internetu)


Today's review is about a book by Polish author Leszek Herman "Devil's Bible". It is mostly an adventure novel about looking for hidden treasures but it also has historical background connected with Inquisition. The author is presenting a view that there is a link between those awful times and a current women's situation. Another aspect of this book is of course, as it happens lately in a lot of such books begining from Dan Brown's ones, a Church hiding some secrets from the commonality. I have mixed motions about it. On one hand I like the good plot on the other I was tired with this religious and political subplots.


Do you like such books? Do you feel, that women are sitll discriminated nowdays? I do not mean like third World countries but democratic European countries?
Dziewczyny chcą się zabawić - recenzja/Grils want to have fun - review

Dziewczyny chcą się zabawić - recenzja/Grils want to have fun - review

Dziś parę słów o książce, którą ostatnio wpadła w moje ręce, a mianowicie "Dziewczyny chcą się zabawić" autorstwa Adrianny Michalewskiej i Izabeli Szolc. Dlaczego chcę napisać o tej pozycji? Przede wszystkim jest to fantastyczna podróż w czasy mojego dzieciństwa - do  Polski lat 80 i 90-tych. Główna część fabuły dzieje się w 1989 roku - tzw. przemiany, upadek komunizmu, podziały w społeczeństwie, oczekiwanie na lepsze, które nie dla wszystkich nadejdzie. Wszystko to oglądamy z perspektywy młodych dziewczyn, które w tym czasie nie chcą zważać na historyczne wydarzenia, nastawione są, jak każda młodość, na czerpanie pełnymi garściami z życia. Pochodzą z różnych środowisk - począwszy od  ślicznotki z bogatej rodziny profesorskiej, skończywszy na sierocie z środowiska niewylewającego za kołnierz. Łączą ich jednak upadki i wzloty dojrzewania - miłość i komplikacje z tym związane, rockowo - popowa kapela, którą zakładają, szkoła, konflikty z rodzicami - to wszystko może zdarzyć się pod każdą kategorią geograficzną i polska siermiężna rzeczywistość początków kapitalizmu nie jest do tego obowiązkowym tłem, choć dodaje swoistego kolorytu. 
Powiem Wam, że dlatego mi się tą książkę dobrze czytało. W czasach kiedy dojrzewały nasze 4 bohaterki, ja dopiero wchodziłam w nastoletni wiek.I choć są one ode mnie starsze i akcja dzieje się w Łodzi, a nie w Warszawie, gdzie dorastałam, mogę powiedzieć, że lektura zapewniła mi miły powrót do dzieciństwa.
Tło historyczne - okres przemian, a także wspomnienia z czasów okupacji - nienachalne, jak ktoś się uprze, może pominąć i wątku nie straci.
Wiecie co najlepsze z tego wszystkiego? Kiedy doczytałam pierwszy tom, nie znalazłam w nim typowego zakończenia z wyjaśnieniem historii. Pomyślałam - ok, widocznie taki był zamiar autorek. A potem doczytałam się, że to początek sagi, co mnie bardzo ucieszyło. Być może następne tomy pomogą wyjaśnić poplątane losy ludzkie, ale przede wszystkim zaspokoić naszą ciekawość, bo pierwsza część jest bardzo wciągająca.

Przy okazji zapytam, czy ktoś tu jest z mojego pokolenia i czytywał (a raczej oglądał), jak nasze książkowe bohaterki, Bravo i Bravo Girl?



Today's post is mostly in Polish only as it is a review of a book published by Polish authors Adrianna Michalewska and Izabela Szolc. I belive it is not translated into any other language. This is a novel based in 1989 in Poland, a year when the communism ended and market economy started - very uneasy time, even in my childhood memories. But young are young and no matter when and where they want to love, have fun, party, they want new clothes etc. Sometimes when I see it from my perspective I regret that it would never happen again. On the other hand I regret being sometimes so stupid these years. Of course the best but never possible solution would be to come back to these years having the knlowlege and wisdom of an adult. How the life would differ? Who knows at the end.

What are your feelings about getting back to the time when you were let's say a teenager? Please share.




"Żyjemy jeno w snach o sobie" - trudna lektura na koniec lata/A book for the end of summer

"Żyjemy jeno w snach o sobie" - trudna lektura na koniec lata/A book for the end of summer


"Żyjemy jeno w snach o sobie"
Beata Bużan
Novae Res

„Żyjemy jeno w snach o sobie” Beaty Bużan jest reklamowane jako książka o życiu w mistyfikacji, wymyśleniu sobie nowego życiorysu. Dla mnie to jednak przede wszystkim ciekawie napisana powieść, która zaczyna się w okresie II wojny światowej a kończy w naszych czasach. Zaczynamy śledzić dzieje dziewczyny z tzw. wsi zabitej dechami, w dodatku nieślubnego dziecka, co jest przedmiotem ciągłego wytykania przez sąsiadów. Dalej losy wiodą nas do Królewca zajętego przez Niemców, gdzie dziewczyna zostaje zmuszona do pracy jako służąca przy niemieckiej rodzinie, ale traktowana jest tam w zasadzie nadzwyczaj dobrze. Można powiedzieć, że edukacja i ogłada, którą stamtąd wynosi, procentuje jej przez całe życie. Po drodze jeszcze ratuje życie młodemu chłopakowi, który później odwdzięczy się jej za to w sposób zupełnie niespodziewany i zadziwiający. Przez większą część wątku wojennego, bohaterka zdradza niejako proniemieckie sentymenty i zaawansowaną antypatię do Rosjan, co idzie w linii z obecnie panującymi trendami politycznymi, choć fabuła de facto uzasadnia takie rozumowanie:) Następnie trafiamy do powojennych Prus Wschodnich, gdzie zawistne komunistki postanawiają odegrać się na dziewczynie w perfidny sposób i nawet ucieczka do Wrocławia na niewiele się zdaje. I tu następuje największy zgrzyt w całej fabule, gdyż nasza bohaterka, z wydaje się zupełnie niezrozumiałych względów, odtrąca miłość swojego życia. W sumie nie wiem, może to były i powody zrozumiałe w owych czasach, dla mnie cały ten wątek jest jednak nadmiernie naciągany.

Następnie na ratunek przybywa … ale tego już nie napiszę, bo jeśli zdecydujecie się książkę przeczytać, będziecie znać większą część fabuły. 

I teraz parę słów czy warto? Według mnie książka jest dobrze napisana, wciągająca, mająca wszelkie cechy wzruszającej powieści o losach jednostki na tle wojny i powikłanej sytuacji powojennej. Doczytałam do końca bez większego bólu, z zainteresowaniem, ukradkiem ocierając łzy w środkach komunikacji. Minusy – jak dla mnie zbyt mało prawdopodobne uzasadnienie psychologiczno – emocjonalne dla całej fabuły, naciągane i irytujące. Czy przeczytać? Moim zdaniem warto, gdyż plusy górują nad minusami, ale na pewno jest to pozycja tylko dla miłośników takiego gatunku, a lektura jest daleka od lekkiej, łatwej i przyjemnej.

Lubicie taką cięższą lekturę czy jednak książka ma przede wszystkim służyć rozrywce?

Today very briefly again, as I know this book by Beata Bużan is available in Polish only. I am not even sure how to correctly translate its title as it is old Polish, someting like 'We live in our dreams only'. This is just another story which begins in the times of the Second World War and ends up in our times. It is a story of a natural child from a very small village in which everybody knows about her lack of a father. The war, forgetting now its whole cruelty, gives her a chance to create herselft and present as a wholly new person with a different social background. Than we can follow her life story during difficult time that happended in Poland after the War, communism etc. The most annoying part of the plot is when she decides to resign from love of her life with very unclear and not understandable justification which makes that I am giving a a big minus to the book. Generally the novel is very addictive and moving although I could not identify myself with the hero at all.

Tell me please if you like to read such stories or you prefer much lighter literature?


Najlepsze w kwietniu 2017 (kobiecy kącik)/The best in April 2017 (women's corner)

Najlepsze w kwietniu 2017 (kobiecy kącik)/The best in April 2017 (women's corner)


Kwiecień trwał i trwał, nawet bym powiedziała, że się wlekł nieco, gdyż czekałam na prawdziwą wiosnę i jeszcze się nie doczekałam. Siedzę w ciemnawej kuchni, jest początek maja i leje jak z cebra, pozostaje mi praktykowanie hygge. Przechodzę więc do tematu, bo ulubieńców trochę mi się nazbierało i to z różnych dziedzin życia.
April was sooo long, I was waiting for real spring, now it is May and still cold and rainy, well, I can practice hygge only staying at home in the evenings when it is so dark and cold outsied. Ok, I am going to come back to the main subject as I have collected many favourites, regarding different life activities.


Rozliczne świąteczne jedzenie odłożyło się trochę w boczki, ale dla tego sernika warto było odpuścić sobie wszelkie restrykcje. Przepis stąd. Strony Moje wypieki rekomendować szczególnie pewnie nie ma potrzeby, ale kiedy robiłam ten sernik, była to zupełna nowość, bez recenzji praktycznie, zaryzykowałam i nie rozczarowałam się:)
Easter food was far from being dietetic but this cheesecake was worth abandoning all diet restrictions (recipe could be found here).

Powiem Wam, że lubię urządzać Wielkanoc, o wiele bardziej niż Boże Narodzenie, które jest znacząco bardziej wymagające, jeśli chodzi o ilość czasu i nakład pracy, który trzeba poświęcić na tradycyjne 12 potraw. Na Wielkanoc wysiejesz rzeżuchę, zrobisz barszcz, białą kiełbasę, jajka i 2 ciasta i można powiedzieć, że Święta kulinarnie się udały. Te będę na pewno wspominać ciepło. Olek pierwszy raz jadł żurek, ale musiałam z niego usunąć wszelką kiełbasę i jajka, generalnie można powiedzieć, że wypił samą wodę:)
I must admit, I prefer Easter preparations to Xmas. Xmas in Poland is much more challenging when it comes to cooking. Just for Christmas Eve we are preparing 12 traditional dishes. Easer is much easier, I just cook eggs, prepare 2 cakes, make a soup called 'white borsch', add sausages, eggs, make sure I have cress sprouts and this is more or less eveything. Olek tried for the first time our traditional borsch but he requested to remove all eggs and sausages so I can say he drank more like water:)

Jak zwykle nie zawiódł przepis na babkę drożdżową (przepis tu).
As always yeast bundt cake was perfect (recipe here).


Przechodzę teraz do lektur. Mam tylko jedną, a mianowicie "Czarne miasto" Akunina. Myślałam, że tego autora przeczytałam już wszystko, ale otóż nie. Rzecz dzieje się w Baku w przededniu pierwszej wojny światowej. Jak zwykle, mamy super bohatera w osobie Fandorina. Czy może on odwrócić bieg historii? Dowiecie się z powieści. Warto ją przeczytać nie tylko dla wartkiej i jak zwykle zaskakującej akcji, ale też dla naprawdę ciekawie opisanej atmosfery wschodniego miasta u szczytu boomu na ropę.
Now time for some culture. I have just one novel, it was 'The Black City' by the Russian author Akunin. I thought I had read everything by Akunin but it was a nice surprize. The novel is set in Baku, just before the First World War. As always, we may follow the adventures of a super hero Fandorin. Can he change the history? You will find out from the novel. It is worth reading not only due to the good and surprizing storytelling but also for its really interesting atmosphere of the Black City - Baku, just at the top of oil boom.


Zabijcie mnie, ale znów wracamy do kulinariów. Tym razem miejsce do polecenia - restauracja Manty w Warszawie przy Elektoralnej, wkrótce pełna recenzja na blogu.
Forgive me but again some food - this time a restaurant in Warsaw called Manty at
 Elektoralna Street - soon full review on the blog.


No i kosmetyki - tym razem niższa półka, ale powąchajcie ich tylko jak pachną! truskawki i kokos. Zapach utrzymuje się w łazience naprawdę długo. Używam zarówno jako płyn do kąpieli jak i żel pod prysznic.
And some cosmetics - this time cheap - but just smell them - coconut or strawberries! The smell in the bathroom stays long after the bath. I am using them as a bath cream and shower gel as well.


Na koniec zostawiłam zakupy herbaciane - niepozorne, marketowe, torebkowe herbaty g'tea! Nie jestem kawoszem, dla obudzenia się i w ciągu dnia w 90 przypadkach na 100 sięgnę po herbatę. Zwykle piję herbatę sypaną, ale czasem mam ochotę na takie fast tea z torebki. Nie mogę się jakoś przekonać do herbat tego typu wszędzie dostępnych, a zwłaszcza w żółtych torebkach pewnej bardzo znanej firmy:) Z G'tea! wypróbowałam golden ceylon i zieloną i uważam, że jak na swoją cenę są bardzo przyzwoitej jakości.
At the end - tea. I am not a real coffee drinker - 90 out of 100 times I will make myself a cup of tea to wake up or during the day. I usually drink leafs tea but sometimes I want to grab just such a 'fast tea'. I cannot usually stand the taste of what is sold in the markets, especially some yellow packed tea, which name you probably know:) This g'tea! is not bad, comparing price to quality. I tried out golden ceylon and green tea and both, in my opinion, are of a good quality.

Czy odkryliście coś godnego polecenia ostatnimi czasy? Z chęcią poczytam:)
Did you discover anything worth recommendation lately? I would love to find out your opinions.
'Dziewczyna z daleka' czyli co można zrobić z zemsty i z poczucia winy/What man can do because of revenge and pricks of conscience

'Dziewczyna z daleka' czyli co można zrobić z zemsty i z poczucia winy/What man can do because of revenge and pricks of conscience


Z twórczością Pani Knedler spotkałam się już wcześniej, jednak ledwie przebrnęłam przez książkę jej autorstwa "Pan Darcy nie żyje", która miała być chyba hołdem dla tradycyjnej twórczości Agathy Christie. Kiedy więc zostałam wywołana do tablicy i poproszona o zrecenzowanie nowej powieści Magdaleny Knedler "Dziewczyna z daleka" miałam pewne obiekcje, zwłaszcza, że tematyka wydała mi się dość ciężka. Jednak nie żałuję, ze książkę przeczytałam, autorka bowiem poczyniła kolosalny postęp i "Dziewczynę z daleka" czyta się naprawdę dobrze, może dałabym tylko kilka minusików, o czym poniżej.

O czym w zasadzie jest ta powieść? Przede wszystkim mamy mniej chyba ciekawą narrację współczesną, która dzieje się w niewielkiej wsi, a dokładniej w zasadzie w jednym domu, zamieszkałym przez bardzo wiekową panią, która bardzo pragnie już odejść z tego świata, a nie może, gdyż wszelkie wyniki medyczne ma doskonałe. Do babci przyjeżdża wnuczka, niespokojna dusza, pisząca reportaże z miejsc objętych wojną, pozostająca w, jak to by się dziś powiedziało, związku otwartym z fotografem towarzyszącym jej w tych wojażach. W gospodarstwie pojawia się pijany Anglik, który powoduje, że zaczyna toczyć się akcja. Interwencja policyjna w sprawie Anglika powoduje też uzupełnienie narracji o przystojnego policjanta. Wnuczka oczywiście musi się zakochać i to nie w przystojnym policjancie, a w niezbyt udanym i mnie nieco irytującym Angliku, choć sprawa chyba pozostaje otwarta. Współczesna warstwa książki nie przemówiła do mnie, czytając ją odczuwałam narastającą irytację, wybory bohaterów były mało dla mnie zrozumiałe, nie potrafiłam dostosować się do obowiązującej narracji i wyjaśnień serwowanych nam przez autorkę.

Na szczęście jednak mamy też drugą warstwę powieści, opowieść sprzed lat, dotyczącą polskich Kresów Wschodnich, zaczynającą się przed wybuchem drugiej wojny światowej, a kończącą się sformowaniem armii Andersa. Historia osób ukazana na kartach książki jest tak okrutna, że, wierzcie mi, wolałabym nigdy nie dożyć czasów, w których ewentualnie miałaby się powtórzyć. Okrucieństwa Niemców wydawały mi się niewinne w postaci koszmaru okupacji sowieckiej, wywózek, gwałtów, rabunków czy wreszcie obozów pracy na Syberii. Wszystko to stanowi tło dla prywatnej historii bohaterki, którą chyba powinniśmy potępić, ja jednak do końca uważałam, że los potraktował ją wystarczająco okrutnie, byśmy mogli jej działania rozpatrywać w kategoriach dobra i zła. Co można bowiem powiedzieć obiektywnie o osobie, która swojego męża i kochankę wydała NKWD, skazując tym samym w zasadzie na śmierć? Generalnie możemy potępić, choć okazuje się, że są okoliczności mocno łagodzące - wiek, ślepa zraniona miłość, głupota młodości, zdrada, zemsta za wielką krzywdę. Wydaje mi się, że narrator bardziej faworyzował męża i kochankę, do których to osób nie zapałałam zbyt pozytywnymi emocjami, jednak ich los też okropnie osądził. To pokolenie odchodzące na kartach książki opowiedziało nam swoją tragiczną i wzruszającą historię. Przerażające jest czytanie jej teraz, gdy pokój na świecie, w tym także niestety u nas, wydaje się wisieć na włosku... I dla tej narracji sprzed lat właśnie warto sięgnąć po lekturę "Dziewczyny z daleka".

Ciekawa jestem czy sięgnęliście już po "Dziewczynę z daleka" i czy w ogóle interesuje Was taka tematyka powieści?


Today's post is in Polish mostly as this book is available in Polish only. It's about a history of Poland during German and Soviet occupation and about a cruelty of Second World War. I hope I will come back with a new bilingual post to you, guys, soon!

Najlepsze w lutym 2017(kobiecy kącik)/The best in February 2017 (women's corner)

Najlepsze w lutym 2017(kobiecy kącik)/The best in February 2017 (women's corner)


W grudniu i w styczniu nie pojawił się post o moich inspiracjach z dwóch przyczyn - jednej przyjemnej - święta, różne okazje, moje urodziny, itd. Drugi niestety nieprzyjemny - nieprzerwane pasmo przeziębień dzieci. Ale w lutym się zebrałam i postanowiłam przedstawić swoich "ulubieńców". Zaczynamy od książki o Grecji:)

"Grecja po mojemu"
Marcin Pietrzyk

Choć na Grecji wciąż jeszcze zębów nie zjadłam, znacie moje upodobanie do obowiązkowych letnich wakacji w tym kierunku, których jednak nie było dane mi zaznać w zeszłym roku. Mam jednak wielkie nadzieję, że nadrobię to w nadchodzące lato:) Czytam więc wszystko, co mi wpadnie w ręce w tej tematyce. Miło jest wiedzieć, że są osoby równie lub bardziej zakręcone na tym punkcie. Pan Pietrzyk jest licencjonowanym przewodnikiem po Grecji, pisze ciekawie i z pasją, niekiedy nawet z egzaltacją niespotykaną u mężczyzn:) Dowiedziałam się wiele ciekawego, choć miejscami nieco po łebkach. Dla kogo zatem jest ta książka? Na pewno jeśli spędziliście udane wakacje w Grecji i chcecie jeszcze - to lektura warta rzucenia okiem. Jeśli czegoś nie podzielam w zachwytach autora, to zamiłowanie do Wysp Jońskich, ale to zupełnie inna historia...

In December and in January I did not manage to post about my favorites - there were 2 reasons of this - one pleasent - Holidays and different social occations, and the second one not so nice - my kids were ill practically all the time. But in February I managed to collect pictures and prepare this post. I hope you will enjoy it.
We are begining with a book about Greece:) I am afraid both books are in Polish only so it does not make sense to go into details like in Polish reviews. Just my few general impressions.

'Greece my way'
Marcin Pietrzyk

You know how I like Greece and miss my Greece holidays. Last year it was not possible as Arthur was newly born. This year I am keeping my fingers crossed. Hopefully it will happen.



"Pistacja w krainie smoków. Chiny inaczej"
Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak

Dopiero na koniec książki, dowiedziałam się, że ma ona współautora. Narratorem bowiem jest pani, która spędziła znaczną część swojego młodego w sumie żywota w Chinach jako tłumacz. Nie wiem dlaczego, bo nigdy nie byłam i zapewne nie będę, bardzo lubię czytać o tym jak w Chinach jest. Ta książka to kopalnia ciekawostek, począwszy od spluwania przez Chińczyków nawet w miejskich basenach, przez smog, przedziwne i niejadalne niekiedy dla Europejczyka potrawy, kucane toalety, skończywszy na zalotach i randkach po chińsku (w zasadzie zawsze z zamiarem zawarcia małżeństwa). Mnie ta książka bardzo się spodobała i jeśli wpadnie Wam kiedyś w ręce, to gorąco rekomenduję.

'Pistachio in the Country of Dragons. China in a different way'
Małgorzata Błońska, Adrian Chimiak
I have never been to China and probably I will never be but I love reading about this country, especially books which are, like this one, full of interesting, unusual facts which are totally different from the lifestyle of an average European (like spliting into swiming pools).


Koreańskie jedzenie w Miss Kimchi - też w pełni godne rekomendacji. Więcej w poście tu.
Korean food in Miss Kimchi Bar - worth recomendation. You can read more here.


W domowych wypiekach królowała babka cytrynowa. Prosty przepis na nią tu.
In the cathegory home baking this lemon bundt cake won. A simple recipe here.


Na koniec kosmetyki. 2 bardzo tanie, jeden średnio.
Zaczynamy od tanich - balsam do ust Bell (cena poniżej 7 zł). Fajnie natłuszcza, a przy tym nie zbiera się w kącikach ust, co w przypadku wielu takich kosmetyków jest ogromną wadą. No i nie wysusza, co też dla wielu balsamów jest swoistym paradoksem (np. Nivea).
Następnie czarny lakier Wibo - zawsze coś tej firmy musi być, powinni mnie dosłownie sponsorować:) Kupiłam go za mniej niż 10 zł... gdyż potrzebowałam zamalować zdartą skórę na obcasie włoskich butów, które lata temu kupiłam w Wenecji. Polski szewc odmówił naprawy, gdyż nie mamy takich materiałów:) Lakier na bucie trzyma się rewelacyjnie i nic nie widać, ale przecież nie o tym. Nigdy wcześniej nie malowałam paznokci na czarno, ale jak się kupiło, to trzeba wykorzystać:) Na stopach trzyma się świetnie, do 2 tygodni. Na rękach, póki co, się nie skusiłam, to jednak nie moja bajka.
Wreszcie krem Nuxe Creme Prodigieuse nuit.Tu można poczuć różnicę między tanim kremem, a kremem droższym. Ma aksamitną, bogatą konsystencję i czuje się dosłownie, że odżywia skórę. Przynajmniej na początku dla mnie to był efekt wow, potem zdążyłam się przyzwyczaić. Moim zdaniem ideał dla osób 30+, oczywiście, jeśli nie ma się większych problemów ze skórą.
At the end 2 cosmetics - 2 very cheap and one more expensive.
Let's start from very cheap - Bell lip balm (less than 2 Euro). It's realy of a good quality. It greases your lips, stays where it should stay and does not make your lips dry like many lip balms do paradoxically (like in my case Nivea balms do),
Black Wibo nail polish. Again Wibo, they should sponsor me. I bough it...to repair my Italian shoes, bought some time ago in Venice. Polish shoe repairer refused the repair claiming he does not have such materials:) So I painted the heel with this nail polish and it is not visible and stays! But of course it was not made for this purpose. I am not so brave to wear black on my hands but on feet, why not. It stays about 2 weeks, I cannot say anything bad about it.
Finally Nuxe Nuxe Creme Prodigieuse nuit. You can feel the difference between cheap cream and a more expensive one. It literally noutrishes your skin, especially at the beginning it was like 'wow' effect. Than I got used to. But still it is a good choice for skin 30+ as long as you do not have serious skin problems.

A co Wam wpadło ostatnimi czasy szczególnie w oko?
And what cauthgt your attention lately?



Francuzki -3 nowe książki/French women-3 new books

Francuzki -3 nowe książki/French women-3 new books

Od dawna już planowałam napisać kilka słów o nowych nabytkach do mojej 'francuskiej' kolekcji inspirujących książek. Wreszcie zdjęcia zostały skompletowane, więc przystępuję do dzieła. Same zdecydujcie, czy któraś z Was (bo nie sądzę przecież by panowie byli zainteresowani taką lekturą) sięgnie po opisane przeze mnie książki. A może już je czytałyście?

Zaczynamy zatem od:

Francuski szyk na obcasach!
Wszystko o butach
autorstwa: Thomas Isabelle, Veysset Frederique
Wydawnictwo Literackie

Zachęcona, a nawet bardzo zachęcona poprzednim wydawnictwem pod tytułem "Francuski szyk", którego lektura odcisnęła się na pewno na reformie mojej garderoby, sięgnęłam po drugą część, tym razem o butach. Niestety nie dowiedziałam się z niej za wiele pożytecznych dla mnie rzeczy. To już jest do pewnego stopnia bardzo specjalistyczna lektura - dla osób bardzo zainteresowanych, nawet nie tyle modą, co raczej historią obuwnictwa. Część ogólna, dla zwykłych śmiertelników, jest dość oczywista - co nosić, czego nie nosić (np. crocsów), część bardziej szczegółowa - np. wywiady z rzemieślnikami produkującymi buty - jak dla mnie - średnio ciekawa. Czy warto? Książkę ratują na pewno fantastyczne zdjęcia pięknych Francuzek w ich wspaniałych butach - ale czy to wystarczy w dobie powszechnie dostępnego Instagramu? Nie wiem, chyba polowałabym raczej na tą pozycję w bibliotece tudzież pożyczyłabym od wspaniałomyślnej koleżanki.

Finally I managed to collect all the pictures and prepare a post about my new books in my little 'French' collection. I hope you will like it and find something ineresting for you. Let me know if you read any of them.

So let's start from:

'So Shoes!'
authors: Thomas Isabelle, Veysset Frédérique

As I enjoyed the firts book by these authors 'You are so French!' which caused major reform of my waredrobe, I decided to read its second part about shoes. Unfortunatelly I did not discover anything usueful for me. This is rather a book for shoes specialists or at least for people really interested in fashion or rather in the history of shoes. The general part of the book is quite obvious and can be limited to the level like: do not wear crocks (this is rather obvious for me, they are terrible, sorry) but the more detailed part like intreviews with shoe makers - as for me - was not so interesting. Is it at all worth reading? Well, there are amazing pictures of beatiful French women in their amazing shoes - but is it enough to buy a book if you can find a similiar content, let's say in Instagram? I do not know, I guess it is better to borrow it from a library or from your good friend.


"Szkoła wdzięku Madame Chic"
Jennifer L. Scott
Wydawnictwo Literackie

Jeśli przeżyłam rozczarowanie przy opisywanych tu lekturach, to na pewno największe przy "Szkole wdzięku". Czytałam poprzednie książki z serii Madame Chic, i o ile pierwszą określiłabym jako kultową, drugą "W domu Madame Chic" jako dość inspirującą, to przy "Szkole wdzięku" mamy już niestety do czynienia z popłuczynami po pierwowzorze. A może się po prostu uprzedziłam? Nie wiem dlaczego, ale myślałam, że książka będzie bardziej dotyczyć tematyki, skąd się bierze wdzięk Francuzek słynny na cały świat:) Tymczasem jest to książka o dobrym wychowaniu. I to o zupełnych podstawach dobrego wychowania, np. że należy mówić "dzień dobry". Trochę chyba autorce już wyczerpała się tematyka i jedzie już tylko na oparach natchnienia. Z drugiej strony jednak może takie pozycje są potrzebne - coraz mniej osób uważa za stosowne ukłonić się wchodząc do pomieszczenia, generalnie udajemy, że się nie zauważamy itd. Może przypomnienie takich podstaw ma jednak swoje uzasadnienie? 

'Polish your Poise with Madame Chic: Lessons in Everyday Elegance'
author: Jennifer L. Scott

This was the most disappointing book presented in this post. I read first two books from the series about Madame Chic and I would describe the first one as a 'cult' book, the second about stylish housekeeping as quite inspiring but the third one was just 'slops' of the first one. Or maybe I was just prejudiced? I do not know why but I somehow imagined myself that it would be a book why the French women are so enchanting:) But this is just a book about good manners. And to be more precise, about very basic and obvious rules of good behaviour, like for example about saying 'Good Morning'. I guess the inspiration is used up by the author. On the other hand maybe such books are still needed - more and more people seem like they forgot good manners and try to follow rude celebrities. Maybe remiding about such basis has its justification?

Francuzki nie potrzebują liftingu
Sekrety piękna i radości życia w każdym wieku
Mirelle Guiliano
Wydawnictwo Znak

Niestety to też dość słaba pozycja. Tak czasem bywa, jeśli pierwsza książka jest petardą, tak jak była "Dlaczego Francuzki nie tyją?" i  równie ciekawa "Francuzki na każdy sezon". Niestety zupełnie nie powaliły mnie na kolana i książka kucharska (same przepisy, bo część narracyjna była ciekawa) i poradnik jak pracować i robić karierę w wydaniu p. Guliano. Nie wiem dlaczego sądziłam, że kolejne dzieło nadrobi mankamenty poprzednich. Niestety zaczyna się od przygnębiającego nieco cytatu z Chanelle, że żadna kobieta po 40-tce nie jest już młoda. A gdzie lansowana prawda, że czterdziestka jest nowa trzydziestką?! Potem jest jeszcze gorzej - nitkuj zęby, bo ci wypadną, smaruj się olejkiem arganowym (ok, to jestem w stanie czynić z przyjemnością), poddaj się kuracji hormonalnej itp. itd. Albo to jednak nie moja grupa wiekowa (jeszcze), albo czytałam bardziej lekko i inspirująco wydaną książkę w tej tematyce, a mianowicie "Szczęście na dzień dobry" Callan Cat Jamie - wolę jednak książkę jak starzejąc się pozostać inspiracją dla młodszych osób, niż książkę o technikach zapobiegających starzeniu. Ale prawdę mówiąc, pozycja Pani Guiliano jest i tak najbardziej dopracowaną ze wszystkich zrecenzowanych w dzisiejszym poście, choć zdjęciami oczywiście wygrywa "Francuski szyk na obcasach":).

Czytaliście którąś z tych książek? Planujecie przeczytać?

'French Women Don't Get Facelifts'
author: Mirelle Guiliano

Unfortunatelly this is another poor book in this collection. Such shit, sorry, happens, if a first book was like a revelation ('French Women don't get fat') and the second one was also good ("Reench Women for All Seasons'). Unfortunatelly I was dissapointed by the cook book (well, the recipes to be more precise) and especially about the book about career by Mrs. Guliano. The books begins from a depressing quote from Chanel saying that a women after 40 cannot be young. And what about '40 is the new 30'?! Leter on it is even worse - we read about threading teeth, otherwise they would fell off, using argan oil (ok, I can do it with pleasure), undertaking hormonal cure etc. Maybe it is not my age level (yet) or I read more inspiring and nicely written book about getting old by Callan Cat Jamie 'Bonjour Happiness!' I much prefer a book how to be an inspiration for younger if you are getting old than about methods of preventing aging. But to be honest, the book by Guiliano seems to be the most elaborated out of this three presented here but of coourse, if you take into consideration the pictures, the first one is the winner;-).

What about you? Did you read any of them? Are you planning to read them?


Copyright © 2016 daleka droga , Blogger