środa, 25 listopada 2009

Świątynie duszy i ciała/Temples of soul and body
















































































































































































































































































































































































































































































25.09.09
Po poranku spędzonym w muzeach udałyśmy się na Stadion Olimpijski Kallimarmaro. Szczęście nam dopisywało, bo i pogoda zaczęła bardziej sprzyjać spacerom po mieście. Stadion położony jest na miejscu dawnego stadionu olimpijskiego, niestety jest zamknięty dla zwiedzających, ale można jego rozmiar podziwiać przez ogrodzenie. Pod bramą stadionu grasują dość namolni handlarze map miasta, po prostu aż ciężko się opędzić, albo my miałyśmy pecha. Idąc ulicą, przy której znajduje się stadion, dochodzi się do poprzecznej prowadzącej do Pierwszego Cmentarza Ateńskiego – wydał nam się wyjątkowo pogodnym miejscem ostatniego spoczynku. Jednak nas, narody słowiańskie, przytłacza klimat, który powoduje, że nawet po śmierci leżymy na ciemnym, podmokłym i smutnym cmentarzu. Cmentarz ateński jest biały, dość ruchliwy (OK – akurat tak jest i u nas) i raczej nie można o nim powiedzieć, żeby był miejscem szczególnie melancholijnym. Cmentarz jest utrzymany w stylu klasycystycznym, można tu podziwiać wiele pięknych nagrobków, z najbardziej znanym „śpiącą dziewczyną”. Jest to też miejsce pochówku wielu znanych osób – w tym Meliny Mercury oraz Schliemanna. Tego ostatniego trochę musiałyśmy się naszukać- jest przy samym wejściu, ale na górze, przy czym widoczny jest w zasadzie wyłącznie od podnóża wzgórka. Przyznam, że szukając grobowca nabawiłyśmy się lekkiego stracha – po cmentarzu włóczył się za nami chłopak, ale jak się okazało, też szukał jakiegoś grobowca i obeszło się bez salwowania ucieczką, zwłaszcza, że akurat pagórek, na którym stoi grób Schliemanna nie zachęca do spacerów – jest odludny i najlepsze, co można o nim powiedzieć, to że gnieżdżą się tu zdziczałe koty, tak więc miałyśmy trochę mocniejszych wrażeń;-)

After the morning that we spent in the museums we went to the Olympic Stadium Kalimarmaro. We were lucky because finally the whether began to be more favorable for talking a walk. The Stadium is located on place of the ancient Olympic Stadium, unfortunately it is closed to the visitors but you can admire its dimensions through a fence. Close to the gate there is plenty of aggressive sellers of city maps, it is really hard to repel their attacks of we had simply bad luck. When you walk the street on which the stadium is located, you reach another street which leads to the First Athenians Cemetery which appeared to us to be really a serene place of last rest. We – the Slavic nations, are really overpowered with the gloomy climate which causes that even after death we have to lie on a dark, marshy cemetery. The Athenian Cemetery is white, full of visitors (OK – in Poland we have the same situation) and one cannot say that this place is especially melancholic. The place is in classical style, one can admire here a lot of beautiful tombstones, including the most famous called a “sleeping girl”. This is a place of burial of many famous people, including the actress Melina Mercury and archeologist Schliemann. I must confess that when we were looking the grave of Schliemann fear fell upon us – we thought that one guy is following us but than it appeared that he is also looking for some grave so we did without escaping, especially that the hill on which there is this grave of Schliemann is not encouraging – it is quite secluded and the best you can say about it is that there are nesting wild cats, so we had some strong impressions;-)

czwartek, 19 listopada 2009

Stare czy nowe?/Old or new?











































































































































































































































































































































































































25.09.09

Patrząc na ten dzień z perspektywy prawie dwóch miesięcy, muszę powiedzieć, że przyłożyłyśmy się do zwiedzania. Zwiedziłyśmy Narodową Galerię – Pinakotekę, Muzeum Bizantyjskie, Zappeion oraz Stadion Olimpijski. Samotnym turystkom odradzamy za to wizytę w Ogrodach Narodowych – wszystkie przewodniki rozpisują się jak wspaniale odpocząć w cieniu wiekowych drzew, tak, to prawda, pod warunkiem, że jest się wyjątkowym krótkowidzem, ewentualnie ma się nerwy na postronku – liczba ekshibicjonistów na metr kwadratowy za każdym drzewem zatrważa.

Przechodząc do samej Pinakoteki – warte obejrzenia na pewno jest malarstwo lokalnych artystów – Lytrosa i Ghysisa, przy czym mnie osobiście podobał się pierwszy, obrazy Oczekiwanie i Pocałunek. Przed budynkiem Muzeum stoją niesamowite rzeźby nowoczesne. Na głównym placu naprzeciwko Muzeum znajduje się wielki biegacz – trochę zionie komuną, gabaryty, ideologia i materiał, w sumie nawet mi się podoba. Na razie zdjęcia z Galerii Narodowej (a w zasadzie sprzed budynku) i Muzeum Bizantyjskiego. Która sztuka ciekawsza?

Looking on this day from the perspective of almost 2 months, I have to say that we really do some sightseeing. We visited the National Gallery – Pinakoteka, Byzantine Museum, Zappeion and Olympic Stadium. I do not recommend to lonely female tourists a visit in the National Gardens – all guides keep saying that it is a fantastic place to have a rest in the shade of old trees, yes, it is truth when you are shortsighted or you are not nervous – the number of exhibitionists for each square meter behind each tree is really scary.

When it comes to the National Gallery – it is surely worth to see the works of the local artists – Lythros and Ghysis, and in my opinion the first painter was better. In from of the building you can see some modern sculptures. Opposite the building on the huge square there is also a modern sculpture of a runner who looks a little bit like a communist art because of its demotions, pathos and ideology but as a matter of fact it looks quite ok. For now pictures from the National Gallery (or rather from outside of the building) and from the Byzantine Museum. Which art do you prefer - old or new?