piątek, 25 lutego 2011

Rzymskie wakacje w Warszawie/Roman holiday in Warsaw


W środku zimy postanowiliśmy sobie zrobić małe rzymskie wakacje:) Mam mieszane uczucia co do restauracji Roma. Z jednej strony porządna włoska kuchnia, z drugiej wpadka w najmniej spodziewanym momencie, czyli przy, zdawałoby się, banalnym w wykonaniu tiramisu. Przybytek ten jednak chciałam od dawna odwiedzić, co też w końcu kilka tygodni temu nam się udało. Miejsce wystrojem trąca trochę o kicz, a raczej tradycyjnie pojmowane wyobrażenia o kuchni włoskiej - duże lustra, freski przedstawiające zapewne Toskanię (choć pewnie równie dobrze mogłaby być to Prowansja, gdyby przybytek pokusił się o kuchnię francuską i ozdoby z suszonej lawendy). Choć akurat pomysł z dużymi lustrami jest na plus, bo wnętrze jest stosunkowo małe, oszczędza się więc gościom uczucia klaustrofobii.


In the middle of winter we decided to take a short Roman holiday;-) I have mixed feelings about Roma restaurant. On one hand it is a proper Italian cooking and on the other the misunderstanding happened when I could not really expect it – when I tried their tiramisu. However I wanted to visit this place for a long time and a few weeks ago we finally did it! The interiors are a little bit kitschy or, as one may say, they represent what is called a traditional thinking about Italian cooking – huge mirrors, frescos representing Tuscany on the walls (it might be as well Provence if they just only add some lavender if they just want to make French restaurant basing of what they already have). Well, the idea about mirrors is quite good actually, as the interiors are not big and it saves the claustrophobic feelings to the visitors.


Przechodząc do menu, moja zupa serowa była całkiem udana, choć nie polecam na pierwszą romantyczną randkę, bo ser ciągnie się nieprzyzwoicie z łyżki;-)

Speaking about the menu, my cheese soup was quite good although I do not recomand it for a first romantic date as the cheese is streching terribly from the spoon;-)



Jacek nie mógł tradycyjnie obejść się bez tatara, podobno dobrego;-)

Jacek, traditionally, couldn’t do without steak tartar, good as well.


Dania drugie to makarony. Mój z koziego sera, szafranu i pietruszki. Bardzo smaczny, parujący talerz, danie w sumie proste, choć w domowych pieleszach trudne do odtworzenia. Nasza impresja skonstruowana kilka dni później w domu w oparciu o to, co nam zaserwowano w Romie, okazała się mieć konsystencję skamieliny, moim skromnym zdaniem z powodu gargantuicznej ilości sera, którą Jacek zawsze dodaje do wszelkiego rodzaju sosów do makaronu - Kochanie, przebacz mi:-) Wracając jednak do dania z Romy – nie dosmakowałam się ani też nie dojrzałam tam obecności szafranu, co jednak mogę wybaczyć, a przy okazji w głębi duszy cieszyć się z ilości tej przyprawy, które kupiłam w zeszłym roku na Teneryfie. Nie mogę jednak darować zbyt skromnego udziału pietruszki w daniu.


For the second dish we chose pasta. Mine was made of goat cheese, saffron and parsley. Delicious plate, the dish, which is as a matter of fact quite simple, appeared to be hard to repeat at home. Our impression, prepared basing on the Roma dish, which we made a few days later at home, was uneatable, tasting like a fossil, in my humble opinion because of the huge amounts of cheese, which Jacek always adds to all sorts of pasta souses-Darling, forgive me:) Coming back to the food in Roma – I couldn’t taste the saffron in the dish, which I can obviously understand and even forgive, especially thinking about how much saffron I bought on Tenerife. I cannot however forgive the modest presence of parsley in the dish.



Jacka makaron z polędwicą też był ok., choć mąż narzekał na zbyt mleczny smak sosu, który nie był przełamany jakimś wyraźniejszym akcentem, a aż się prosiło o zielony marynowany pieprz.

Jacek’s pasta with sirloin was also ok., however it was too milky and it would be good to add there an accent like for example green pepper.



No i niestety porażka – wierzcie mi, ładniej wygląda na zdjęciu, niż smakowało. Nie wiem skąd pomysł, by polać tiramisu gotowym, jak mniemam, sosem czekoladowym.

And finally an ignominious failure – tiramisu which better looks at the picture than it was tasting indeed. I do not know who had this idea to pour it with, I guess, ready chocolate souse.


Szarlotka była ok., choć szkoda, że nie została podgrzana.

The apple pie was good but unfortunately it was cold.



Powiem tak, nie żałuję kulinarnie odwiedzenia Romy, niezależnie od tego, czy będzie to jednorazowa wizyta czy nie. Może dlatego, że tym razem nie zagościło po niej aż tak silne wrażenie, jakie mam po wielu restauracjach, że jednak lepiej było zjeść w domu;-)

I will say it that way, I do not regret my visit in Roma, regardless of the fact whether it was or it wasn’t my last visit in this place. Maybe because my feelings  that it would be better to eat home wasn’t that strong after the visit in Roma in comparsion with other restaurants:)

piątek, 18 lutego 2011

Spacerkiem po Santa Cruz - cz. II/Walking in Santa Cruz - part II


Dzisiejszy post miał być zupełnie o czymś innym, ale okazało się, że musiałam zostać w domu, złożona przeziębieniem, a aparat fotograficzny ze zdjęciami do wykorzystania leży sobie najspokojniej w pracy.

Today’s post was supposed to be about different issues but I had to stay home with cold and my camera, with pictures that I wanted to use, is left at work.



Publikuję zatem to, co mam pod ręką, a zatem ostatni spacer po Santa Cruz de Tenerife.


I am using what I have on my laptop, so this is again the last walk in Santa Cruz de Tenerife.



Plaza de Espagna – monumentalny plac z gigantyczną fontanną i memoriałem – wszystko razem ponad 5 tysięcy metrów kwadratowych, w tym wielka sadzawka. Nie dziwię się jednak już jego rozmiarom, w końcu powstał na miejscu dawnej twierdzy.

Plaza de Espagna – monumental square with giant fountain and a memorial – everything in common approximately 5,000 square meters, including big pond. I am not surprised with its size anymore because I read that it was built on a place where a big fortress used to be located.



Nad placem góruje niezbyt urodziwy ale na pewno znów monumentalny pomnik poległych w wojnie domowej.


The square is dominated with a not very pretty but surely again giant monument in honor of the killed in the civil war in Spain.



Nie wiem jak wygląda drzewo kauczukowe, ale podobno Plaza de San Francisco jest nimi obsadzona, może więc to właśnie jest ten gatunek:-)

I do not know how rubber tree looks like but Plaza de San Francisco is planted with them, so maybe this is it;-)


Nad Plaza de San Francisco góruje wieża kościoła pod takim samym wezwaniem. Jest to podobno najstarszy kościół stolicy wyspy, na nas zrobił jednak dość przygnębiające wrażenie – zamknięty na trzy spusty, chociaż na chwilę udało nam się wejść, a przede wszystkim położony w dość zaniedbanej okolicy.

A big tower of the old church San Francisco dominates Plaza de San Francisco. It looked a bit depressing, closed but we managed to get in and it is located in a not well maintained part of the city.

 

Takie zdobienia nieodłącznie kojarzą mi się z jednym z filmów z Louis de Funesem;-)
Such decorations remind me about one of the movies with Louis de Funes;-)



Miasto może się pochwalić nowoczesną biblioteką.
The city can be proud about its modern library.



Jedną z większych, żyjących atrakcji miasta jest Mercado de Nuestra Senora de Africa.

One of the biggest attractions of the city is Mercado de Nuestra Senora de Africa.


Fantastyczna hala targowa, w której kupić można wszystko do jedzenia, zarówno na miejscu jak i do przyrządzania w domu.

A fantastic market hall in which you can buy any kind of food, to be eaten here or to prepare at home.



Przy tym warunki estetyczne, ładne otoczenie, zadowoleni z życia ludzie.

Aesthetic interiors and happy people.


Jako zwolennicy żywienia się w nieturystycznych przybytkach odwiedziliśmy jeden z barków, gdzie pożywiali się i popijali tutejsi taksówkarze. Porcyjki nieduże, ale smaczne, atmosfera miła.

As fans of eating in places not for tourists we visited one of the bars in which local taxi – drivers had their meals and drinks. Portions were not too big but they were tasty and served in a nice, almost familiar, atmosphere.



Bardzo zasmakowały nam żeberka w sosie ziołowym, a także potrawa z ryb.
We liked ribs in herb sauce and a fish dish.


Najbardziej jednak zakąska podawana do piwa – myślałam na początku, że to suszona ośmiornica, okazało się jednak, po bliższym rozsmakowaniu się w potrawie, że to słoninaJ I jeszcze raz potwierdził się stereotyp, że „sało” dla Słowianina to najlepszy przysmakJ
Most of all we liked a snack served with a beer. At first I thought it is a dried octopus but then it came out that it was pork fatJ And once again a stereotype that Slavs like pork fat was confirmedJ



Nad oceanem można podziwiać małą twierdzę.

A small fortress can be admired at the ocean.



Koło stacji autobusów znajduje się także budynek Auditorio – tutejszej opery w kształcie żaglowca. Wybudowany w 2003 roku, miał pewnie stanowić konkurencję dla opery w Sidney.

Close to the bus station there is an object of Auditorio – a local opera in a shape of a galleon. It was built in 2003, supposing as a competition for opera in Sidney.



Obok budynku znajduje się kolejne dzieło Cesare Manrique – park wodny z ruchomymi rzeźbami, napędzanymi wiatrem.

Close to the building there is another monument made by the local artist Cesare Manrique – an aqua park with wind – powered moving sculptures.



Nie widziałam dotychczas kwitnących palm.

I haven’t seen a blooming palm before.



Auditotio od strony morza bardziej przypominało wielki tyłek niż szacowny statek;-)

Auditorio from the sea side was reminding more a big bottom than a noble ship;-)



Mamy nadzieję tu kiedyś wrócić!
We hope to return there one day!

niedziela, 13 lutego 2011

Spacerkiem po Santa Cruz-cz. I/Walking in Santa Cruz - part I


Powoli kończę nasze wspomnienia z Teneryfy. Chciałabym jeszcze zabrać Was na spacer po Santa Cruz w dwóch odcinkach.

Slowly I am coming to the end of our memories from Tenerife. I would like to take you for a walk in Santa Cruz in two parts.

Przy okazji napiszę, że letni urlop spędzimy w końcu w Grecji – bilety do Aten już kupione, a potem jedna z wysp. Która? Niech to na razie pozostanie niespodzianką. Porzucamy jednak na rok Wyspy Kanaryjskie, by wygrzać się w słońcu, najeść grosa, nasłuchać cykad i naoglądać wykopalisk, bo tego niestety mi trochę brakowało na Wsypach Kanaryjskich. Kanary jednak na pewno wejdą na naszego repertuaru wycieczkowego, gdyż przebijają inne kierunki swoimi cudami natury, powulkanicznym krajobrazem, bujną roślinnością i … cenami! Poza tym nigdy nie mów hop, kolejny strajk w Grecji może nam jeszcze pokrzyżować plany…

Taking the opportunity I would like to say that our summer holidays we will spend in Greece – tickets to Athens are already bought, and then, one of the islands – which one? Let it be for now our small secret. We are abandoning the Canary Islands for a year, to bask in the sun, eat a lot of gyros, listen to cycads, visit archeological sites - everything that we missed a little bit on the Canary Islands. We will return there for sure to see the natural miracles, volcanic landscape, nature and … besides they are rather cheap. And – never say never – maybe we will have to change our plans if again Greece faces public transport strikes.



Do stolicy wyspy podchodziliśmy trochę jak do jeża, a okazało się, że jest ona warta grzechu. Na początku w ogólne nie byliśmy przekonani czy warto tu jechać, bo miasto jawiło się nam z perspektywy dworca autobusowego – miejsca naszych wycieczkowych przesiadek – jako upalne i pełne spalin. Dlatego wizytę w Santa Cruz de Tenerife zostawiliśmy sobie na koniec pobytu. Wystarczy jednak opuścić dworzec, by znaleźć się w innym świecie.

Coming back to the capital of Tenerife, we were not convinced to visiting it. It appeared however that the capital is worth it. At the beginning we saw it from the perspective of the main bus station – a place which we had to visit during our trips on the island – hot and full of fumes. Therefore we decided to visit the capital at the end of our stay. Suffice it to say that when you leave the bus station, you are in a wholly different world.




Ulicami handlowymi najpierw doszliśmy do Parku Garcia Sanabria. W parku warto zobaczyć zegar kwiatowy – dla mnie zupełna nowość. Są też rzeźby a’la Gaudi oraz fontanny i figury z lat 20-stych XX wieku.

We were walking on the commercial streets as long as we reached Park Garcia Sanabria. It is worth visiting to see a flower clock – for me something wholly new and surprising. There are also some sculptures made in Gaudi’s manner and fountains and sculptures from the twenties.


Przestronne place i ulice, zapewniają przestrzeń publiczną i miejsce do wypoczynku w cieniu roślin. Moim zdaniem miasto jest po prostu ciekawsze nić wyróżniona przez UNESCO La Laguna.

Spacious streets and squares are giving a lot of public space and a place to relax in the shadow of the plants. In my opinion this place is worth seeing more that La Laguna which is on the UNESCO list.



Santa Cruz widać, że żyje, coś się w nim dzieje, a jeszcze przy okazji urody mu nie sposób odmówić.
Santa Cruz is full of life and one cannot deny its beauty.



Najbardziej jednak cenię Plaza 25 de Julio, z ceramicznymi ławeczkami upstrzonymi reklamami sklepów i bajeczną fontanną.


I liked most however Plaza 25 de Julio with ceramic benches covered with advertisements of local shops and fabulous fountain.



Zaczarowna żabka poniżej, czeka na swojego księciunia z bajki;-)
A frog from a fairy tale underneath is waiting for its prince:-)


Dawniej reklamy były o wiele ładniejsze...
The advertisements used to be much prettier....


i bardziej komfortowe...
and more comfortable...


Miłego weekendu!
Have a nice weekend!

sobota, 5 lutego 2011

Półwysep na końcu świata/Peninsula at the end of the world


Ciekawe czy są jeszcze miejsca na świecie, gdzie nie ma turystów? Punta de Teno to najbardziej na zachód wysunięta część Teneryfy, półwysep zachwalany w przewodnikach jako dziewiczy. Jednak jeśli już jakieś miejsce trafiło do przewodników, na pewno takie określenia należy patrzeć z przymrużeniem oka. Fakt – hoteli i domów tam nie ma, ale ludzie już zdążyli tam dotrzeć przed nami:)


I wonder whether there are still places where there are no tourists? Punta de Teno it is the most western part of Tenerife, a peninsula advertised as a wholly virgin place. But if a place is described as virgin in guides, for sure such descriptions must be treated as exaggerated. It is true that there are no houses or hotels but people managed to get there before us:)


Żeby zdobyć ten nieujarzmiony półwysep, na którym rzeczywiście wiecznie wieje wiatr i nasycić się z niego wspaniałym widokiem na skały Los Gigantes i La Gomerę, należy dojechać do Buenavista. Stamtąd podążamy zamkniętą oficjalnie drogą dla ruchu pieszego i kołowego 10 km w jedna stronę (należy liczyć się z co najmniej 2 godzinną marszrutą). Wszędzie pojawiają się ostrzeżenia, żeby bezwzględnie darować sobie trasę przy silnym deszczu czy wietrze z powodu spadających kamieni. Jest w tym chyba racja, po szosa jest rzeczywiście usiana odłamkami skalnymi.

In order to see this untamed peninsula on which it is always windy and in order to enjoy the view over the rock formation of Los Giantes and La Gomera, you have to go to Buenavista. From there you should follow the road which is officially closed to cars and people. The way is approximately 10 kilometers long (one way takes app. 2 hour). There are many warnings that you should not walk or drive the road if there is strong wind or rain because of falling stones. It is probably right because the road is covered with many rock splinters.





Po drodze co i raz mijały nas samochody, łamiące również zakaz ruchu. Pierwszy odcinek to wspinaczka pod górę zwieńczona nagrodą dla wędrowców w postaci ciekawej formacji skalnej.
On our way many cars passed us by, breaking also the prohibition to use the road. The first part is climbing the hill finished with a wonderful rock formation.


Potem następuje najmniej przyjemna część drogi – dwa tunele, z czego jeden dość długi. Warto mieć latarkę by zauważyły nas samochody. Następnie droga schodzi w dół i czeka nas dla odmiany najmniej ciekawy fragment podróży – wzdłuż funkcjonujących nadal i porzuconych upraw.

 
Then the most unpleasant part of the trip – two tunnels, one of them quite long and a flashlight would be an advantage. Next the road goes down along not very interesting cultivations – some of them still functioning, some of them abandoned.


Wreszcie majaczy w dole sama czarna skalista plaża usytuowana w dawnym porcie rybackim i latarnia morska, do której nie ma dostępu. Ludzi tłum, samochodów tyleż. W zatoczce warto się jednak chwilę popluskać.


Finally a black rocky beach looms. There is an old abandoned port and a lighthouse to which there is no access. There is a lot of people and a lot of cars – not only us were looking for solitude. It is worth to have a bath in the bay.


Latarnia zwieńcza drogę, dalej już tylko ocean i skały.


The lighthouse is located at the end of the path – later there are only rocks and the ocean.


Półwysep Teno to miejsce najstarszego wylewu lawy na wyspie.
Teno Peninsula is a place where the oldest outflow of lava took place.


O takiej ziemi mówi się podobno malpais – czyli nieurodzajne podłoże z lawy i odłamków skalnych, na którym nic nie rośnie.

The peninsula with the lighthouse really seems to be a malpais – a land of lava on which nothing grows.