Najlepsze i najgorsze we wrześniu- babski kącik/The best and the worst in September - Women's corner



Dzisiejsze zestawienie dotyczy głównie zakupów, ale będzie też jedna książka, przy czym ilość bubli znacząco przewyższa ilość moich faworytów. Czasem po prostu tak jest. W życiu trzeba mieć szczęście, jak to mawia mój szef, jak widać, dotyczy to również zakupów. Zaczynamy zatem od bubli lub co najmniej mocno nieudanych nabytków. Podam Wam też orientacyjne ceny tych zakupów, co byście mogły razem ze mną zapłakać nad moją głupotą (na szczęście de facto rozłożoną na 2-3 ostatnie miesiące). Zatem lecimy i na zdjęciu powyżej widzicie następujące niewypały (zaczynając od lewego dolnego rogu, podążamy ruchem wskazówki zegarka):

1. Torebka z SheIn

W sumie czego można się spodziewać po torebce z chińskiej strony internetowej za 11 dolarów? I tak powinnam się cieszyć, że w ogóle do mnie dotarła. Jednak byłoby to duże uproszczenie, jako że zakupy na tej stronie są loterią. Klika nabytych tam rzeczy uważam za hity, kilka zaś, włącznie z tą torebką, za duże niewypały. Po pierwsze torebka jest wykonana z lichego PCV i to widać (niestety nie na zdjęciu), po drugie już mi się rozerwał łańcuszek do jej noszenia (co jest jeszcze do naprawy). Jednak odkrycie sposobu w jaki się otwiera, zajęło mi równo 2 miesiące, a w dodatku nie ja to odkryłam ale mój syn. Hmm. Generalnie nie polecam, choć i tak nie jest już dostępna na stronie.

2. Olejek Kneipp "Piękne ciało" nabyty w Rossmanie

Koszt trzydzieści kilka złotych. Niby mało, ale olejku po pierwsze nie jest dużo a po drugie chyba trzeba by było się urodzić tajska masażystką, żeby wykonać nim masaż tzw. stref problematycznych (dla niewtajemniczonych chodzi o tył ud, pośladki i brzuch). Mam wrażenie, że olejek, mimo, że pięknie pachnie, składa się głównie z wody i nie daje praktycznie żadnego "poślizgu". W związku z tym również każda próba jego użycia powoduje, że rozchodzi się nieproporcjonalnie szybko, choć może to i dobrze, bo długo się nie będę z nim męczyć.

3. Golarki PolSilver z Rossmana

Wydatek kilkuzłotowy, ale to jest dopiero hardcore. Jedna golarka nie wystarcza nawet na 1 pachę, tępa się robi w zatrważającym tempie. Więcej pisać chyba nie trzeba.



4. Podkład L'Oreal Infallible 24-hr matte z Rossmana

Wydatek kilkudziesięciu złotych (ale na pewno więcej niż 50). Boże, co za dziadostwo, nałożyć równo tego nie sposób, tworzy jakieś koszmarne zacieki na twarzy, szczoteczka do podkładu ledwie sobie z tym radzi. Poza tym "pięknie" podkreśla meszek na twarzy. Spodziewałam się cudów, a okazał się naprawdę niewypałem. Myślę, że z pazerności vel oszczędności go zużyję, ale męka to niesamowita.

5. Korres Wild Rose Cream z IPerfumy

Wydatek dokładnie 124 zł za 40 ml. Miał matować skórę tłustą i mieszaną. Efekt zupełnie niezauważalny. Fakt, pachnie obłędnie. Jednak dziwna maska, którą zostawia na twarzy, jest masakryczna. Nie wchłania się, ale właśnie tworzy taką skorupę. Przy niezbyt dokładnym nałożeniu biała skorupa jest nawet widoczna. Może gdybym bardziej się znała na chemii, byłabym w stanie powiedzieć, co to takiego, generalnie jednak kremowi mówię nie, a szkoda, bo skutecznie powtrzymuje mnie to od zakupu innych produktów tej greckiej marki, reklamowanej jako kosmetyki naturalne.



Faworytów śladowe ilości, jak już widać na zdjęciu, ale za to do polecenia z pełną odpowiedzialnością. Zaczynamy?

1. "Tysiąc pięter" Katharine McGee

Najlepsza i najbardziej wciągająca książka, którą czytałam w tym roku (z rodzaju literatury lekkiej). Jedna z tych, które kiedy się kończą, ogarnia cię rozpacz bo tak się zżyłaś z bohaterami, że chcesz więcej i więcej. Dobrze, że kończy się taki sposób, iż możemy się spodziewać kontynuacji. Akcja powieści dzieje się w Nowym Jorku, ponad 100 lat od naszych czasów. Miasto przeniosło się do ogromnej wieży, możemy się jednak domyślać, że reszta świata żyje po staremu. Nowoczesne technologie nie zmieniły jednak ludzkiej mentalności, uczuć oraz uzależnień, a przede wszystkim rozwarstwienia w społeczeństwie. Emocjonująca, wciągająca i zaskakująca (pod kątem nie tylko tego, że nadal w modzie będą jeansowe rurki).

2. Sneakersy z Zary

Kiedyś to się nazywało "addidasami", dziś już tak chyba nie wypada mówić. Mogę tylko napisać-jeśli ktoś lubi, by wszyscy patrzyli na niego na ulicy, to są buty tego typu (panterka, ćwieki i w dodatku białe buty niby-sportowe). Atrakcja za 159 zł, przy czym polecam o rozmiar mniejsze - 40-stka okazała się na mnie za duża. Oczywiście nie jest to skóra i zapewne posłużą mi na jeden sezon, ale raz się żyje.

3. Eveline - Kawa - głęboko odżywczy balsam do ciała

Wydatek rzędu kilkunastu złotych. W przeciwieństwie jednak do dr Kneippa da radę go rozsmarować. Ten zapach! Pachnie jak jakiś deser kawowy i w dodatku w sposób super trwały. Gdy użyję go o 8 z rana, o 15 nadal pachnie bardzo intensywnie. Dla mnie zdecydowany faworyt i na pewno szykuję się na zakup kolejnego tej zimy.



Today's post is mostly about my shopping but it contains also one book. This time we are having here more trash goods than favorites but sometimes shit happens. You need to have luck in life, as my boss says and it is true. I will also give you app. prices so we can cry together over my stupidity (luckly this is shopping from last few months so it is not that bad). Let's start from the left bottom corner of the first picture above, moving clockwise.

1. SheIn bag

To be honest, what can you expect from a bag bought from a Chinese site for USD11? You need to be happy enough that it was delivered. But of course, this is a simplification as shopping there is like a lottery. First of all the bag is made of very bad plastic material, which is visible. Secondly the chain is alerady broken (which can be fixed, I guess). The worse was that I have discovered how to open it only after 2 months of unsuccessful trying and to be honest, my son did it. Well. I could not recomand it to anybody but anyway it is not available anymore.

2. Dr Kneipp body oil 'Beatiful body'

It costs app. 8-9 USD which is not so much but first of all the bottle is not big, secondly you would have to be born a Thai masseur to be able to use it. I feel like it consist mostly of water with a beatiful smell as I can hardly spread it over so called 'problematic parts' of female body (for those who are not aware these are tights, buttocks and belly). Accordinly, each attempt to use it causes that it disappears very quickly but maybe it is good as I would not have to botehr myself with it long.

3. PolSilver shavers

Did you ever had such shavers with which you could not even shave one armhole? Yes, this is exacly this type and no more comments are needed. Yes, they were cheap but this is not an excuse for the producer.

4. L'Oreal Infallible 24-hr matte foundation

Cost: app. USD 15. Well, this is really bad foundation. I cannot use it not having smuges all over my face even if I use foundation brush. Additionally it 'beautifully' underlines all light hair over your face. This is surely not the effect I would expect to from such a product.

5. Wild rose Korres cream

It costs USD 31 for 40 ml. It was supposed to matte my face. I have not noticed such an affect but I discovered that after using it I am having a kind of a very strange mask over my face. If I use a bit too much it is even visible as it congeal into a white something over my face. Well, if I have had paid more attention at chemistry lessons at school, I would tell you what is is. No, thank you, I will never buy it again which is a big shame as Korres is a Greek brand known for its natural products.

Now, about my favorites. Not many but really recommendable.

1. 'The Thousandth Floor' by Katherine McGee

The best novel I have read this year. The kind of a book which, when you are finishing it, you feel terribly sorry because you grew accustomed to its heroes. Luckly the end of the book reveals that we may expect a second part. The plot takes place in New York more than 100 years from our times. The city is now a huge tower but the rest of the World still lives in the same manner as we do nowadays. All modern technologies would not change human nature, habits, additcions and startification of the society. Emotional, addictive and surprizing (not only with the fact that skinny jeans would still be in fashion).

2. Zara sneakers

It costs app. USD 40. This is the type of shoes that you wear it when you want that everyone is staring at you. Yes, they are white, they are studed and they have panther print. Of course, they are not leather so they would probably last one season but that's ok as long as you are aware of this risk.

3. Eveline coffee body balm

It costs app. USD 4 and in comparsion to the Kneipp's oil you can easly spread it over your body. It smells so nice and when I use it at 8 a.m. I can still feel it at 4 p.m.! Surely I will buy it again.

Czy znacie któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?
Do you know any of these? What do you think about them?

16 komentarzy:

  1. Thanks for the tips.
    The white Zara shoes look trendy, indeed, and the coffee balm sounds like a good buy.
    I definitely agree with your words that technology doesn't change much human nature, though it may seem so.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaintrygowałaś mnie tą książką. Będę musiała się za nią rozejrzeć

    OdpowiedzUsuń
  3. Podkład też miałam i u mnie również się nie sprawdził - nigdy nie miałam problemu ze skórą, ale ten jakoś wyjątkowo podkreślił mi suche skórki, które wcześniej nie były zauważalne. Nie dałam rady zużyć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Thank you for the review. That is one of the disadvantage of online shopping.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Actually only the bag was from online shopping:)

      Usuń
  5. sporo bubli
    hmmmm ja chyba mniej kupuje wiec nie mam na co narzekać
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że torebka niewypał bo wzór ma ładny. Ja raz nie trafiłam z sukienką a tak to jestem zadowolona z ich asortymentu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam ten peeling kawwowy z eveline! <3 to prawda, pachnie przepięknie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to balsam, peeling upolowałam dopiero w zeszłym tygodniu:)

      Usuń
  8. Od dawna stawiam na skórzane, polskie torebki i torby. Przed świętami mam w planach zakup kolejnej, dużej torby i wtedy też przygotuję wpis o tym może. kóry nic nie zastąpi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i masz rację, tylko przy butach miałabym wątpliwości jeśli chodzi o aktualność fasonów:) ale też aż tak nie śledzę tematu polskich projektów

      Usuń
  9. ja mam ten podkład i u mnie sprawuje się całkiem w porządku! :O

    OdpowiedzUsuń
  10. No niestey tak czasami jest, że trafia się głównie na buble. :(

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 daleka droga , Blogger