Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Styl życia/Lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Styl życia/Lifestyle. Pokaż wszystkie posty
Żegnaj 2020!/Good bye 2020!

Żegnaj 2020!/Good bye 2020!


 Witam Was po bardzo długiej przerwie. Nowy rok, nowe nadzieje. Zeszły rok był dla mnie raczej mało przychylny. Nie mówię nawet o ciągłym pompowaniu tematyki koronawirusa, ale raczej o moim indywidualnym życiu. Niestety, ile trzeba cenić zdrowie, ten tylko się dowie... Nic nie układało się tak jak powinno. Dlatego moim jedynym marzeniem jest by 2021 był choć o 10% lepszy dla mnie. Czego i Wam życzę:)

Welcome after a long break. New year, new hopes. Unfortunately, last year was not good for me. I am not talking about pandemic but about my individual life. You never know how you should appreciate health until you loose it... That is why I hope 2021 will be at least 10% better for me. I wish you happy 2021!


Cztery t-shirty i jedna 1 część 2/Four t-shirts and I - part 2

Cztery t-shirty i jedna 1 część 2/Four t-shirts and I - part 2



Dziś druga część posta z koszulkami od Femme Luxe i moja szczera recenzja po 2 miesiącach ich dość intensywnej eksploaracji.
Today a second part of the post regarding t-shirts from Femme Luxe and an honest opinion after two months of their quite intense exploitation. 



Po pierwsze śmiało można brać klasyczne t-shirty bawełniane, jak te z napisami. Są wykonane z raczej porządnej bawełny, wytrzymują dobrze pranie i tylko jedną od początku lata wycofałam z użycia, gdyż z lekka sprał się napis, choć nie na tyle, by nie można było jej używać. Ponieważ jednak moja szafa pęka w szwach, ta stała się częścią mojej garderoby treningowej.
First of all you can go ahead with classic white t-shirts with slogans. They are made of rather thick cotton, they endure washings and after all summer of usuing them, I stopped using only one as the slogan faded a bit. I simply have so much clothes that I decided this one can be used for my home workouts. 


Ten niebieski T-shirt w modnym stylu tie-dye jest wykonany z nadzwyczaj grubej bawełny i jestem przekonana, że będę mogła go nosić na jesieni. Zdjęcie wykonał mój synek, stąd z lekka ucięta głowa i kawałek palca w kadrze:)
This blue tie-dye t-shirt is made of exceptionally thick cotton and I am sure I can use it also in the autumn. The picture is made by my son, so I have only a part of my head and a part of a finger is visible instead:)


Z tego t-shirta jestem najmniej zadowolona. Jest super modny - z watowanymi ramionami ale niestety to 100% syntetyka. Jako trend sezonu można ponosić, jeśli ktoś lubi fast fashion. Dodatkowo po kilku praniach zaczął się pruć szew na dole, najpewniej po zakończeniu lata będę musiała się go pozbyć. 
I have mixed feelings about this t-shirt above, it is very fashionable with padded shoulders but it is also 100% synthetic and I am not a big fan of such fabrics.


Powyżej ostatni t-shirt z mojej kolekcji, tym razem mieszanka syntetyki i bawełny, ale bardzo udana, delikatna i przewiewna, tym razem też mogę polecić.
Above the last one - mix of cotton with synthetic fibers but it is a good mix, the fabric is very soft, breathable and delicate. I can recommend this one.

Reasumując, sklep Femme Luxe jest dobrym miejscem na uzupełnienie garderoby o bawełniane t-shirty, które wytrzymują próbę czasu nie gorzej, a nawet czasem i lepiej niż te ze zwykłych sieciówek. Nie próbowałam jeszcze innych ubrań z tej firmy, jeśli się zdecyduję, dam znać. Obecnie warto wypróbować promocję -15% (click). 
To summarize, Femme Luxe is a good place to add some new cotton t-shirts to your collection that stand the test of time sometimes even better than those from popular high-street shops. I have not tried so far other clothes from this company, if I do, I will let you know. Currently check out their 15% dicount (click here).

Cztery T-shirty i jedna ja/Four T-shirts and I

Cztery T-shirty i jedna ja/Four T-shirts and I


Dzisiejszy post w dość nowej dla mnie tematyce, a związany bezpośrednio z współpracą z internetowym sklepem Femme Luxe (click). Postanowiłam zmierzyć się z wyzwaniem i poniżej efekty sesji zdjęciowej z T-shirtami do nabycia w sklepie. Spodziewałam się syntetycznej chińszczyzny, tymczasem na szczęście koszulki są z prawdziwej bawełny, przetrwały już kilka prań bez deformacji, więc jakość oceniam jako ok i adekwatną do ceny. Na stronie jest pełna gama ubiorów i każdy znajdzie coś dla siebie. 

Today's post is conected with my cooperation with Internet shop Femme Luxe (click). I decided to face the challenge and here are the results of the session with T-shirts you can buy in the shop. I was a bit scared that they will be synthetic but they match exactly the description and are made of cotton. They have already well survived several washings so the quality is ok and adequate to the price. You can find on on their webpage a full range of clothes and I think everyone can find something interesting.




Moim ulubionym zdjęciem jest raczej to pierwsze (mój Młodszy jeszcze w masce - znak czasów), ale na drugim widać lepiej koszulkę z napisem. Tu na weekendowo z podartymi jeansami, białymi sneakersami i bluzą.
My favourite picture is the first one (my younger son is wearing a mask - sign of times) but on the second one 'Paradise' T-shirt is more visible. Here a weekend outfit - with ripped jeans, white sneakers and my favorite hoodie.




Tym razem w Puszczy Kampinowskiej, czerwone jeansy kojarzą się mi z czasami wczesnego liceum, choć oczywiscie to nie ta sama para:)
This time in Kampinos Forest, red jeans remind me of my secondary school times, of course it is not the same pair.




Jeśli coś zostało mi z czasów kwarantanny to zapijanie kawki, co zdarzało mi się wcześniej dość rzadko. Ten T-shirt najbardziej mi odpowiada, gdyż jest o wiele luźniejszy niż pozostały, choć w rozmiarze M.
If the quarantine changed anything in my habits - having a coffee in the morning became a must. This t-shirt is my favorite as it is much more of a loose fit than the others despite that it is a size M.


Na koniec życzę wszystkim smacznego sezonu na truskawki:) Mam nadzieję, że nowy format posta Wam nie przeszkadzał, a może nawet niektórym się spodobał. W każdym razie proszę o wyrozumiałość:) Proszę napiszcie, które zdjecie było najlepsze.
At the end I am wishing you a tasty strawberry season:) I hope you are not annoyed with the new format of the post and maybe even some of you would like it. Anyway thank you for understanding. Please let me know which one was your favorite.
Lato na "Rodos"-książka do wakacyjnej walizki/Summer on 'Rodos' - a book for holiday suitcase

Lato na "Rodos"-książka do wakacyjnej walizki/Summer on 'Rodos' - a book for holiday suitcase







Przy książce o takim tytule nie mogłam przejść obojętnie, zwłaszcza że swoją dorosłą grecką przygodę zaczęłam właśnie od Rodos. „Lato na Rodos” Katarzyny Ryrych nie ma jednak zbyt wiele wspólnego z tą piękną wyspą Dodekanezu. Może tyle, że każdy rozdział zaczyna się od cytatu z Internetu na temat walorów turystycznych tego zakątka świata. Tymczasem Rodos z powieści to Rodzinne Ogórki Działkowe (Ogrodzone Siatką), gdzie lato spędzają zarówno różne indywidua zamieszkujące tzw. Dzicz jak i praworządni obywatele z tzw. Cywilizacji. Te dwie strefy wzajemnie się przenikają, co pozwala nam poczynić wiele ciekawych obserwacji społecznych.


W tym miejscu muszę nadmienić, że powieść ta zdobyła główną nagrodę w V Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren i powiem, że chyba nie bez powodu. Po pierwszych kilku stronach, które szły mi wyjątkowo opornie, wciągnęłam się i połknęłam powieść w dwa wieczory. Mogłabym napisać, że gdyby Adam Bahdaj żył i tworzył obecnie, zapewne nie powstydziłby się takiej powieści dla młodzieży napisać. Dla młodzieży, dodałabym, jednak starszej, powiedźmy plus minus w wieku głównego bohatera czyli 13+. Jest to bowiem książka o dojrzewaniu i to, wydawałoby się, bardzo niełatwym, gdyż obarczonym brakiem aprobaty rodziny. Mimo niesprzyjających okoliczności, główny bohater spędza na „Rodos” wakacje swojego życia i choć zakończenie jest raczej gorzkie, jak to w życiu bywa, to jednak całość lektury podnosi na duchu w tych niełatwych czasach w jakich niespodziewanie się wszyscy znaleźliśmy, przy czym napisana jest lekko i przyjaźnie dla czytelnika. Słowem – polecam.

O innych polecanych przeze mnie książkach możecie przeczytać tu (klik).



Czy czytaliście coś ostatnio wartego polecenia? Ja właśnie wracam do lektury po dłuższej przerwie i z chęcią posłucham Waszych rekomendacji.






Today's post is about a book which I have read lately and enjoyed. Unfortunately it is only in Polish. This is a book for teenagers but an adult can also find there some interesting social observations.

What have you read lately? Can you recommend something interesting?

I must admit I am coming back to reading after a longer break when I much preferred watching passively YouTube videos. Now, when I am trying to limit my time in Internet, I am coming back to my reading habits.

I hope you are well, see you next time!




Włoszki - czego mogą nas nauczyć?/Sass, Smart and Stilettos-How Italian Women Make the Ordinary Extraordinary

Włoszki - czego mogą nas nauczyć?/Sass, Smart and Stilettos-How Italian Women Make the Ordinary Extraordinary




Jeśli jesteście tu jakiś czas ze mną, wiecie, że kiedyś lubiłam poczytać sobie książki o Francuzkach (click), relaksowało mnie to i inspirowało i choć bum na takie książki minął, czasem jeszcze sięgam po podobne pozycje dla motywacji w codziennym życiu. Kiedy więc w moje ręce trafiła książka "Włoszki. Czego mogą nas nauczyć", natychmiast się skusiłam. Nie jest jednak to typowy poradnik, w zasadzie jedyny rozdział, który ma taki charakter, dotyczy kwestii związanych z garderobą, sprowadzając się do stwierdzenia, że lepiej mieć mniej rzeczy, ale za to dobrej jakości. Jest to zresztą prawda, która dociera do nas coraz mocniej - mówi się o fast fashion jako o jednej z gałęzi przemysłu, który niszczy środowisko w zatrważającym tempie.

Choć tytuły poszczególnych rozdziałów wydają się być poradnikową rekomendacją, to książka jest dla mnie głównie zbiorem wspomnień autorki, której rodzice wyjechali z Włoch we wczesnym dzieciństwie, ale nawet zagranicą kultywowali włoski styl życia. To wspomnienie o rodzinnych posiłkach, sposobie ubierania się, włoskim stylu flirtowania, rodzinnej książce kucharskiej i generalnie o mocnych kobietach, które miały siły i odwagę by żyć tak jak chciały. Dodatkowo można poczytać o Włoszkach spoza rodziny autorki, które potrafiły postawić na swoim i zajść daleko. Dodatkowo w książce jest wiele ładnych zdjęć i motywujących cytatów.

Czy włoski styl życia jest dla mnie? Zapewne nie do końca, piękno Włoch i dobra pogoda na pewno bardziej zachęca do przebywania na zewnątrz naszych domów, większego życia towarzyskiego, wyrabia dobry smak i gust.

Co o tym sądzicie? Czy nasze środowisko warunkuje nasz styl życia?


 
Today I am going to post about a book I have read lately 'Sass, Smart and Stilettos-How Italian Women Make the Ordinary Extraordinary' by Gabriela Contestabille. I guess it may be also available in your country. It is not a typical guidebook, it is like more a memory of the author whose parents left Italy long in her childhood but even abroad they cultivated their Italian lifestyle. Dishes she ate with her family, the Italian way of flirting, stories about strong women, this is more what the book is about. Probably only one chapter is more like of a guide character which refers to clothing and can be summarized as 'less but better quality'. I agree with that and I am glad that people more and more talk about it nowadays as fast fashion has very negative influence over environment.

Does Italian lifestyle is for me? Probably not, a lot depends on the environment, weather conditions, being surrounded with pieces of art on everyday basis.

What do you think about it? Do your actual and social surroundings influence over your lifestyle?




Co spakować do Grecji i ceny w Grecji 2019/What to pack for Greek holidays and prices in Greece 2019

Co spakować do Grecji i ceny w Grecji 2019/What to pack for Greek holidays and prices in Greece 2019




Dziś chciałbym się podzielić swoimi spostrzeżeniami co do spakowania 4-osobowej rodziny do Grecji na wakacje i kosztów utrzymania w Grecji AD 2019. Moje sugestie są skierowane do osób podróżujących na własną rękę, zatrzymujących się w apartamentach, przygotowujących co do zasady samodzielnie posiłki, jadących na pobyt dłuższy niż, powiedzmy, tydzień. Osoby, które mają wystarczającą ilość gotówki, by nie zawracać sobie głowy i wszystko kupić na miejscu, mogą sobie darować lekturę:) Kiedyś też tak miałam, w czasach gdy nie musiałam utrzymywać rodziny, korzystajcie więc póki możecie. Nie będę sporządzała dokładnej listy, ale z chęcią podzielę się kilkoma uwagami co do poszczególnych kategorii bagażu. Jeśli ktoś jest zainteresowany dokładną listą do pakowania, proszę o kontakt – podeślę na maila.

Today I would like to share with you my thoughts how to pack baggage for 4 – person family for Greek holidays and I will also give you some comments on current costs of living in Greece AD 2019. My suggestions are for people who travel on their own, staying at apartments and preparing mostly their own meals, staying in Greece at least let’s say a week. People owing enough money who may buy everything during their stay, can skip this post;) I used to live like this when I had no kids and could spend all money on myself, use such opportunities as long as you may, I am serious. I am not preparing a ready 'what to pack' list but I will share with you some suggestions with that respect.

 Kuchnia

W Grecji, nawet apartamenty lepszej kategorii, potrafią mieć kiepsko wyposażoną kuchnię. Po pierwsze należy się upewnić, czy w ogóle będzie dostępna, zdarzają się bowiem oferty np. z samym czajnikiem elektrycznym i przykładowo kuchenką mikrofalową. Warto wziąć ze sobą ostry nóż do krojenia chleba, w przypadku tańszych apartamentów można pomyśleć o własnej patelni, bo nawet jak jest, przeważnie jest tragicznie powyginana. Za to nigdy jeszcze nie spotkałam się w ciągu kilkunastu lat wyjazdów do Grecji, by w apartamencie była deska do krojenia. Nie wiem, jak Grecy wyobrażają sobie tak prozaiczną czynność jak krojenie chleba lub warzyw na sałatkę grecką na śniadanie bez deski (nie wszyscy bowiem turyści jedzą na mieście, zwłaszcza przez 2-3 tygodnie), ale jest to rzecz, o którą zawsze muszę się upominać, ewentualnie kupować w lokalnym markecie.

Kitchen

In Greece, even better apartments, can have poorly equipped kitchens. First of all, make sure if it is available at all. There are offers in which only an electric kettle is available and for example a microwave. It is recommended to take a sharp knife for cutting bread and in case of cheaper apartments a frying pan would be a good idea. Even if it is available it is often so devastated that it is impossible to use it. I have never ever had a cutting board in the apartments – I always had to buy one or ask the owner for it. I do not know how they cut bread or vegetables for Greek salad because not everyone have three meals in taverns, especially if you stay two or three weeks.


 Jedzenie

Zabierać ze sobą jedzenia raczej nie ma co, wszystko jest dostępne na miejscu, choć ceny są oczywiście odpowiednio wysokie. Jedyne, co bym wzięła, to herbatę, jeśli nie możecie żyć bez niej, a Liptona nie pijacie. Przykładowo – aktualne ceny z kontynentu AD 2019 (lipiec): 1 kg chleba 1,60 Euro, pierś z kurczaka za kg 6 Euro, niewielka paczuszka parówek: 2,20 Euro, morele kg 2,50 Euro, pomidory od 1,5 Euro do 2,20 za kg, litr mleka tłustego 2,20 Euro itd. Wyżywienie w tawernach powiedzmy ceny z Warszawy in plus (ech, gdzie te czasy kiedy sałatka grecka na Rodos w tawernie kosztowała 4,5 Euro).
Dla osób gotujących na wyjazdach na pewno przydadzą się rękawiczki kuchenne (ja jestem uczulona na większość dostępnych w sprzedaży), fartuch (ew. do zakupienia z napisem danej miejscowości i haftem, np. oliwka), ręczniki kuchenne (np. w tym roku zaskoczył mnie ich brak w apartamencie, choć generalnie na jego wyposażenie nie narzekałam).

Food

I do not suggest to take any food with you – everything is available in the shops but the prices are much higher than in Poland (but probably lower than in Western Europe or let’s say Scandinavia). If you want to pack something, take the tea if you cannot stand Lipton. I am giving you examples of prices of food on the continent July 2019 (all in EUR): 1 kilo bread 1,60, chicken breast – 6 per kilo, small package of sausages: 2,2, milk 2,20 per litre.

For people intending to prepare their own meals kitchen gloves could be useful, an apron, if you don’t want to buy an apron with the name of the resort and olive oil embroidery, kitchen towels may also be a good idea (I was surprised this year by the lack of such in the apartment).

 Kosmetyki

Generalnie zabierajcie ze sobą komplet, ceny są nieporównywalne do naszych, przebicie jest co najmniej  dwukrotne, trzykrotne i nie mówię o sklepach przeznaczonych dla turystów. Rynek opanowany jest przez międzynarodowe koncerny, lokalnych producentów z dolnej półki brak, ewentualnie dostępne jedynie drogie, pseudoekologiczne wyroby pod turystów. Bez zakupów na miejscu i tak się nie obejdzie, na pewno potrzebny będzie płyn do zmywania naczyń (Fairy 2,20 za 650 ml), ew. płyn do prania w warunkach polowych, dostęp do pralek w apartamentach w zasadzie nie jest praktykowany, w miejscowościach turystycznych są publiczne pralnie. Koniecznie zaopatrzcie się w płyn na komary, tną niemiłosiernie, a są małe i bezszelestne. Jeśli ktoś wie jak się bronić od os, to też trzeba się z nimi liczyć (w lipcu, nie wiem jak w sierpniu).

Panie potrzebujące zmywacza do paznokci ostrzegam, że nie wszędzie jest on dostępny, a lubi się niestety rozlać w walizce, dlatego zwykle spędzam czas na poszukiwaniach na miejscu.

Cosmetics

I suggest to pack the whole set, the prices are relatively high and no local production is available with the exception of the type of cosmetics for tourist (like for example olive oil soaps). You will surely not avoid some shopping like for example dish soap (2,20 per 650 ml), washing liquid, as there is, as a rule, no access to washing machines in the apartments, you can use public laundries in touristic resorts. A mosquitoes spray is a must, they are small and very silent and very determined at the same time. If you know how to protect yourself against wasps, take it also into account, they are present everywhere in July.


Ubrania

Koniecznie zabierzcie buty do pływania w morzu, plaże bywają kamieniste, a dno morskie niepewne. Nawet jeśli traficie na piaszczysty raj, to najwyżej będą służyć pod prysznic. Paniom sugerowałabym co najmniej 2 pary kostiumów kąpielowych. W przypadku planów trekkingowych, odpowiednie buty i skarpetki. Warto zabrać jeden zestaw cieplejszego ubrania, np. jeansy i bluzę lub sweter, zdarzały mi się w Grecji latem naprawdę brzydkie dni, włącznie z gradobiciem.

Clothes

Take special shoes for swimming in the sea, the beaches may be pebbled and seabed also dangerous. Even if you are lucky enough to spend time on a sandy beach you still will be able to use it under the shower. I would also recommend taking at least 2 swimming costumes. Take also one set of clothes for colder days, like a pair of jeans and a sweater, believe me I had such cold days in Greece, including also a hailstorm in the late June.

Rozrywka

Przyda się książka, książki dla dzieci, koła ratunkowe dla dzieci, sprzęt plażowy dla dzieci typu wiaderka (dostępne, ale w odpowiednio wysokich cenach). Trzeba mieć swoje ładowarki i sprzęt elektroniczny (w mniejszych miejscowościach niedostępne). 

A jednak i tak jest taniej niż we Włoszech, takie leżaki to wydatek (łącznie z parasolem), tu gdzie byłam w tym roku (Półwysep Methana) 5 Euro, a nie 70 jak na Capri.

 Entertaiment

A book is always welcomed, and books for kids also, as well as plastic life rings for kids, sand play sets. You should take your own chargers and electronic equipment (in many less touristic places they are not available). And it is still cheaper than let’s say in Italy. Sun beds and a sun umbrella cost EUR 5 per day and not EUR 70 like in Capri.

Jakie są Wasze pomysły na tanie podróżowanie? Co zawsze zabieracie ze sobą na wakacje?
What are your tips for cheap travelling? What do you always pack for your holdiays?

  


Kasacja po grecku Petros Markaris- książka na wakacje/Terination by Petros Markaris - a book for holidays

Kasacja po grecku Petros Markaris- książka na wakacje/Terination by Petros Markaris - a book for holidays








 „Kasacja po grecku”, czyli druga część trylogii kryzysu autorstwa Petrosa Markarisa, jest według mnie dobrą propozycją do wakacyjnej walizki, jeśli urlop wciąż przed nami, a zwłaszcza gdy wybieramy się do słonecznej Grecji. Rok temu pisałam (kliknij tu) o pierwszej części trylogii, będąc generalnie na tak, gdy zatem dowiedziałam się, że na rynku jest już drugi tom, z chęcią po niego sięgnęłam. 

Trafiamy znów do Grecji szarganej kryzysem gospodarczo – społecznym. Jest rok 2009. Na ulicach Aten trwają protesty, zamykają się kolejne sklepy i biznesy, ludzie popełniają samobójstwa doprowadzeni do ostateczności przez kłopoty finansowe lub brak perspektyw. Trwa oczywiście gorące greckie lato. Opinię publiczną zaczynają zaprzątać morderstwa popełniane przez tzw. narodowego poborcę podatkowego. W pierwszej kolejności wybiera on osoby, które zalegają skarbowi państwa duże kwoty lub uchylają się od opodatkowania, przenosząc swoje interesy do rajów podatkowych. Zasada jest prosta – jeśli nie zapłacisz fiskusowi po liście otrzymanym od mordercy, giniesz. I to nie od strzału w plecy lecz w sposób bardziej malowniczy – zatruty cykutą i porzucony na jednym z miejsc archeologicznych w Atenach. Zaczynają krążyć różne teorie w narodzie, od pełnego podziwu i aprobaty przez powiązanie tych działań z zalecaniami naprawczymi dla Grecji Angeli Merkel. W ślad za zabójcą rusza inspektor Kostas Charitos, mający swoje kłopoty rodzinne – córka chce porzucić kraj i świeżo poślubionego męża i w Ugandzie zajmować się pomocą prawną dla uchodźców, w czasach, cytuję, gdy „cała Afryka przyjechała do Grecji”.

Książkę polecam zarówno zwolennikom kryminałów, jak i miłośnikom Grecji, gdyż pozwala się wczuć w styl życia i myślenie współczesnych Greków.



‘Termination’ it is a second part of the trilogy by Petros Markaris which is again, in my opinion, a good option for a holidays suitcase, especially if we are planning to visit sunny Greece. Last year (click here) I wrote about the first part, being generally satisfied with it, therefore when I found out that the second part is available, I decided to take it with myself on my holidays. 

The plot is located again in modern Greece suffering deep social and economy crisis. It is 2009. There are remonstrations on the Athenian streets, shops and other economic enterprises are being closed one by one, people commit suicides pushed over the edge by financial troubles and lack of perspectives. It is hot summer. The public opinion is focused on a series or murders committed by so called national publican. At first he chooses for his victims people owning big sums to taxing authorities or taking the opportunities of tax heavens. The rule is simple, when you get a demand letter from the publican – you pay the outstanding taxes or you die and not because of a shot but being poisoned with hemlock and your corpse shall be found on one of the archaeological sites in Athens. People make a lot of theories about the publican – from full approval to combining the whole situation with recommendations from Angela Merkel. Superintendent Kostas Charitos is trailing the murderer despite his private troubles – his daughter wants to emigrate to Uganda and help refugees despite the fact that ‘the whole Africa came to Greece nowadays’.


I would like to recommend this book to all fans of crime stories and Greek lovers as well, as it allows to sense the lifestyle and way of thinking of the modern Greeks. 

Nie takie całkiem dorosłe - książka pod choinkę/A book for Christmas gift

Nie takie całkiem dorosłe - książka pod choinkę/A book for Christmas gift


Wydawnictwo Muza

Kolejny post o książkach, jako że sezon przedświąteczny wybitnie takiej tematyce sprzyja. Nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem, że książka to zawsze dobry prezent, sama jednak nie pogardziłabym pod choinką trafiającą w mój gust lekturą. Do nich należałaby na pewno przeczytana przeze mnie ostatnio "Nie takie całkiem dorosłe". Jest to kontynuacja „Dziewczyny chcą się zabawić”, o której pisałam wcześniej (klik). Spotykamy te same bohaterki rodem z Łodzi, jednak nieco starsze, stąd i problemy pojawiają się bardziej poważne. Czytając książkę, ma się jednak nieodparte wrażenie, że to znów nastolatki, a nie dorosłe osoby, rzeczywistość je nieco przerasta. W zasadzie chyba żadna z nich nie jest w pełni szczęśliwa i nie do końca wie, co ma z sobą zrobić. Przy okazji znów mamy bogate tło społeczne – Polska przełomu lat 80-tych i 90-tych.

Moi Drodzy, nie będę ukrywać, że to jest typowo kobieca lektura. Wasz Tata na pewno nie będzie nią zainteresowany, ale Mama, czemu nie, może być zachwycona. To typowy wyciskacz łez, zwłaszcza druga powołowa. Tak się składa, że całe to opasłe tomiszcze przeczytałam ciurkiem w samolocie w dwie strony w podróży do Madrytu i aż głupio mi było, że tak popłakuję nad losem bohaterek. Nie do końca rozumiałam ich decyzje, jednak wyzwalały u mnie kobiece sentymenty. Według mnie dobrze to świadczy o autorkach, że potrafiły zagrać na naszych emocjach.

Nie do końca to typ lektury, który chciałabym czytać każdego dnia w autobusie do pracy, ale od czasu do czasu, żeby poprawić sobie humor, że inni mają gorzej niż my, czemu nie. Od tego mamy bowiem dobrą literaturę obyczajową.

Czy lubcie dostawać książki w prezencie? Jeśli tak, to jakie?



Another post about books but this time I will not translate everything as this book by Polish authors is available only in Polish.

I would like to ask you, taking the opportunity, whether you like receiving books for Christmas or for other occations? If yes, what kind of books do you prefer?

 
Nie ma złej pogody na spacer - Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci/There's No Such Thing as Bad Weather

Nie ma złej pogody na spacer - Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci/There's No Such Thing as Bad Weather




Swego czasu w modzie były książki sprowadzające się do wspólnego mianownika pt. jak żyć jak Francuzi, a raczej jak Francuzki. Potem przyszła kolej na hygge i skandynawski styl życia. Idąc za tym ciosem, nie mogło zabraknąć też publikacji o wychowaniu dzieci w Szwecji. "Nie ma złej pogody na spacer. Tajemnica szwedzkiego wychowania dzieci" autorstwa Lindy Akeson McGurk.


Co sądzę na temat tej pozycji? Choć jestem obecnie daleka od zachwytów nad tym, co się dzieje społecznie w Skandynawii, książkę czytało mi się dobrze. Sprowadza się ona w zasadzie do stwierdzenia, że nie ma nic lepszego dla dzieci niż ruch i swobodna zabawa na dworze. Nie powinien nas od tego bynajmniej odstraszać ani deszcz ani śnieg, a dzieci po prostu trzeba porządnie ubrać. Oczywiście, jak to w książce, która ma głównie na celu zaprezentowanie skandynawskiego modelu w Stanach (tam mieszka autorka), nie mogło zabraknąć tzw. disclaimera, czyli wyłączenia odpowiedzialności po polsku mówiąc - wychodzenie na dwór nie dotyczy np. huraganu czy burzy:) Dzieci powinny mieć swobodę w zabawie na dworze, mogą się ubrudzić, wejść w kałużę itd. Jest to realizacja idei Friluftsliv, co można przetłumaczyć jako życie blisko natury. Generalnie to truizmy, które przytoczone w tym poście, mogą brzmieć wręcz trywialnie, ale gdy pomyślimy, jak de facto żyją obecnie nasze dzieci, przebywając większość czasu w pomieszczeniach i z Ipadem w ręku, to jest coś na rzeczy.

Dla kogo jest ta ksiażka? Najbardziej chyba dla rodziców, a na pewno dla wszystkich mam. Spokojnie można kupić pod choinkę, wg mnie na pewno nie będzie to rozczarowujący prezent.

A co Wy sądzicie o skandynawskim stylu życia? Co się w nim Wam podoba, a co niekoniecznie?





Books about how we would all like to live like French people, used to be very popular some time ago. Than it became popular to learn about hygge and Scandinavian lifestyle. Therefore sooner or later a book about Scandinavian or, more precisely, Swedish upbringing must have been published. I am writing today about a book 'There's No Such Thing as Bad Weather' by Linda Akeson McGurk.
What do I think about this book? As far I am not right now a big fan of what's happening in Scandinavian society, I read this book with interest. It can be summarized that there is nothing better in upbringing kids than spending as much time as possible outside on playing in what the kids want to play. We should not be afraid of snow or rain, we should simply dress up our kids properly. Of course, as the author lives in the United States and the book is aiming at promotion of Scandinavian lifestyle to Americans, it had to contain a disclaimer that it does not refer to storms or hurricanes:)
Kids must feel free playing outside, they may get dirty or jump into puddles. It is an implementation of Friluftsliv idea into life, which means being close to nature. Generally it may sound like truism but when we think about kids' life nowadays, they really spend too much time home or at school with their IPads.
For whom is this book? Surely it is a good Christmas gift for all parents, especially for mums. They should not be disappointed.

What do you like or dislike about Scandinavian way of life? Please share your opinions.



Moi ulubieńcy lata/My summer favorites

Moi ulubieńcy lata/My summer favorites



Dziś małe podsumowanie ulubieńców lata. Pomyślałam sobie, że to nie tylko takie zwykłe bloggerskie podsumowanie, ale także doskonałe sposoby na jego przedłużenie. Co prawda kalendarzowe nadal trwa i jeszcze miesiąc przed nami, ale dla mnie 1 września stanowi zawsze symboliczne zamknięcie mojej ulubionej pory roku. Jeśli żal Wam lata, jak mnie, zawsze warto zrobić wszystko, by korzystać z niego jak najdłużej:)
Today a summary what I have been liking this summer. I thought it is not a usual blogger's post but also good ideas how to prolong summer. Despite the fact that the calendar one will last one more month but for me firts day of September is a symbol of the end of my favorite season. If you feel sorry about it like I, maybe it is worth to do something to take advantage of it as long as possible:)



Jako pierwszy faworyt cudowna po prostu poduszka od Persalo z naszymi zdjęciami z tegorocznych wakacji z Naxos. Jeśli korzystacie z konta w Instagramie, to być może macie takie samo odczucie - żal mi czasem było, że wiele wspomnień fotograficznych z naszego życia po prostu trafia w Instagramową studnię bez dnia i z czasem ulega zapomnieniu. Możliwość wydrukowania zdjęć z Instagrama na czymś trwałym, co zostanie ze mną na dłużej, uważam za świetny pomysł. Na stronie można zamówić nie tylko podsuszki w różnych rozmiarach, ale także np. casy na telefony, retro zdjęcia, zdjęcia w ramkach (do obejrzenia tutaj). Dodatkowo to świetny pomysł na prezent, np. taka poduszka to coś, co można wręczyć naszym mamom, które zawsze twierdzą, że nic nie potrzebują, bo wszystko mają:)

My first favorite is a pillow from Persalo with our pictures from Naxos holidays. If you use Instagram maybe we have the same feeling - I feel sorry for the fact, that the photos once published disappeared somehow in a bottomless well and are consigned to oblivion. A possibility to print the pictures on something that will last longer, I find a good idea. You can order on this site not only pillows of different sizes but also cases for smartphones, vintage style pictures and pictures in nice frames (check here). Additionally I find it a good idea for gifts, for example such a pillow is perfect for our Mums because most of them delcare that they do not need anything.



Drugim faworytem było miejsce - warszawska cukiernia Pasticceria Mignon na Siedmiogrodzkiej pod numerem 1. Różne rodzaje ciastek na wagę plus doskonała kawa i włoskie oranżady oraz oczywiście lody, przy czym możliwość konsumpcji przy stylowych stoliczkach na ulicy pod pięknymi drzewami, można poczuć się trochę jak na południu Europy. Takie przedłużone wakacje w mieście. Jeśli będziecie w Warszawie, lub tu mieszkacie, koniecznie wypróbujcie. W ogóle idea jedzenia tak długo jak się da na powietrzu, to dla mnie naturalne przedłużenie wakacji;)
My second favorie is a pastry shop called Pasticceria Mignon on 1 Siedmiogrodzka Street in Warsaw. A good selection of cakes, good coffee and Italian orangeade and of course ice cream. You can try everything outside under big trees and on vintage style round tables - for a moment you can feel like in the south of Europe. If you happen to be in Warsaw, try it out. Generally the idea to eat outside is a good natural way to prolong holidays mood:)



Trzecim faworytem lata są i były drobiazgi z różnymi wakacyjnymi motywami (przykładowy wybór poniżej - zeszyt z Tiger'a, torebka Zara, słomki z Rossmana, tropikalny krem do rąk od Eveline, woda perfumowana Sea and Sun in Cadaques), przy czym jakoś dopiero w tym roku odkryłam w pełni urok takich umilaczy codzienności. Moda na tropikalne motywy nie pierwszy sezon gości w sklepach, pewnie prędzej czy później jej główna fala minie, ale póki co, cieszmy się i korzystajmy.
My third summer favorite are bits and bobs with holidays prints (undernath just selected examples - a notebook from Tiger, Zara's bag, straws from Rossman, tropical hand cream from Eveline, Sea & Sun in Cadaques parfume water). I discovered this trend only this year. It is staying with us at least from last seaosn in shops and it will be gone sooner or later but why not to use it as long as it is available in good selection.



A co było faworytem Waszego lata? Napiszcie koniecznie, zawsze warto się zainspirować wzajemnie!
What was your summer favorite this year? It is always good to share inspirations!
Woda wiecznej młodości - książka do wakacyjnej walizki 2/Waters of Ethernal Youth - a book for holidays suitcase 2

Woda wiecznej młodości - książka do wakacyjnej walizki 2/Waters of Ethernal Youth - a book for holidays suitcase 2

Donna Leon "Woda wiecznej młodości"


W jednym z poprzednich postów proponowałam Wam pierwszą książkę do wakacyjnej walizki – „Niespłacone długi” (kiknij tutaj) – kryminał dziejący się w upalnych Atenach. Zapowiadałam także, że następnym razem trafimy do Wenecji wraz z moją ulubioną serią kryminałów o inspektorze Brunettim. Ponieważ sierpień jest głównym miesiącem urlopowym, zabieram się do roboty, bo być może któreś z Was zdecyduje się zebrać ze sobą książkę z dzisiejszego posta.

W „Wodzie wiecznej młodości” Donny Leon, jak już wspominałam, przenosimy się do Wenecji. Miejsce turystyczne, ale przecież żyją tam też ludzie. A jeśli gdzieś są ludzie, to pojawiają się również namiętności, które potrafią doprowadzić do zbrodni. Podczas towarzyskiego spotkania u arystokratycznych teściów komisarza, starsza pani prosi Brunettiego o przeprowadzenie śledztwa w sprawie jej wnuczki, która najprawdopodobniej padła ofiarą zbrodni, a wrzucona do jednego z weneckich kanałów traci pamięć i cofa się do poziomu siedmio czy ośmiolatki, choć obecnie ma 30 lat. Więcej fabuły Wam oczywiście nie opowiem, za to parę słów, dlaczego w ogóle podoba mi się seria kryminałów Donny Leon. Po pierwsze uwielbiam Wenecję, więc jeśli narracja obejmuje poruszanie się weneckimi kanałami i zaułkami, od razu jestem uwiedziona. Po drugie w książce jest zawsze obecne szerokie tło społeczne. Nie zawsze podzielam poglądy wyrażane ustami postaci, choć wydaje mi się, że i tak ewoluowały z lewicowych, by nie powiedzieć lewackich, w kierunku rozczarowanego Europejczyka (już nie wszyscy emigranci są biednymi ofiarami mafii). Po trzecie wreszcie jeśli ktoś lubi jeść, na pewno znajdzie tutaj wiele interesujących opisów dań kuchni włoskiej. Kiedy komisarz wraca do domu, już od progu pachnie coś pysznego i koniecznie sezonowego. Ponieważ jest to jednak mimo wszystko powieść, nie ma przepisów, jeśli ktoś jest jednak zainteresowany, autorka swego czasu przygotowała, nękana przez czytelników, specjalną książkę z wybranymi kulinarnymi fragmentami swoich powieści i odpowiadającymi im recepturami na konkretne dania. O książce tej możecie przeczytać klikając tu, też bardzo polecam, wypróbowałam i dania sią zawsze bardzo udane.

Kryminałów Donny Leon nie trzeba czytać w jakiejś szczególnej kolejności, dlatego spokojnie możecie zacząć od dziś polecanego. Lektura jest bardzo przyjemna, więc idealnie sprawdzi się na urlopie.


 

Waters of Ethernal Youth
Donna Leon

In one of the previous posts I recommended to you a first book ‘Expiring debts’ (click here) – a crime novel which plot takes place in hot Athens. I also announced that next time we would visit Venice with my favorite series of crime novels about inspector Brunetti. As August seems to be the most popular month for holidays, this is a good book to pack to your suitcase.

In ‘Waters of Eternal Youth’ we travel to Venice. A place full of tourist but we should remember also that people live there like in any other places in the World and it means passions that can lead to crimes. During a get-together at Brunetti’s in-laws house an old lady asks Brunetti to conduct investigation with respect to her granddauther who, most probably, became a victim of a crime, being thrown into one of Venetian canals. She does not remember anything and lives like 7 or 8 years old kid being actually 30 years old. I will not say what happened, instead I would focus on the advantages of this series.

First of all Venice is among my most favorite cities so if the plot focuses on moving along or in Venetian canals and lanes, I feel already seduced. Secondly in the books you always find a detailed social background. I do not always share the ideas although I think the author evaluated from left-wing into the direction of a disappointed European (emigrants are not always victims of mafia). Thirdly if you like to eat, you will find in the books many description of dishes of Italian cooking. When the inspector comes back home there is always something nicely smelling and seasonal waiting for him. This is not a cook book but if you are interested the author prepared a special book, requested by readers, full of excerpts from novels referring to what is eaten by the inspector and with recipes for particular dishes. You can read more by clicking here and I can recommend it also – I tried some recipes and the dishes are always very successful.

You do not need to read the books in any particular order, therefore you may start as well from ‘Waters of Eternal Youth’. The book is very pleasant so it will be perfect for your holidays.
"Niespłacone długi" Petros Markaris - ksiażka do wakacyjnej walizki/'Expiring Loans' by Petros Markaris - a book for hoildays suitcase

"Niespłacone długi" Petros Markaris - ksiażka do wakacyjnej walizki/'Expiring Loans' by Petros Markaris - a book for hoildays suitcase


Jeśli wybieracie się na tegoroczne wakacje na południe Europy, a najlepiej do Grecji lub jeśli po prostu lubicie czytać powieści kryminalne wydawane w seriach, a przejadły Wam się nieco skandynawskie kryminały, dziś mam do polecenia nowość wydawniczą Noir Sur Blanc autorstwa greckiego pisarza Petrosa Markarisa „Niespłacone długi” (podtytuł „Trylogia kryzysu”). 

Tym tomem powieści inicjowany jest cały cykl o inspektorze ateńskiej policji Kostasie Charitosie, znanym i lubianym nie tylko w Grecji. Trafiamy do upalnych i wiecznie zakorkowanych Aten, miasta które mi się akurat podoba, choć u niektórych wywołuje ono mieszane uczucia, to ja osobiście mogłabym w nim mieszkać – połączenie wielkiej metropolii, archeologii i morza – cóż może być bardziej kuszącego? Wracając jednak do książki, trafiamy z akcją powieści w szczyt greckiego kryzysu gospodarczego, wieczne manifestacje i cięcia wynagrodzeń są na porządku dziennym. Swoją drogą, pracuję już circa 20 lat i nigdy nie dostałam ani trzynastki, ani tym bardziej czternastki, w związku z czym nie do końca jestem w stanie zrozumieć opisane tło społeczne i zamieszanie, jakie powoduje odcięcie tej części zarobków. Z książki dowiadujemy się, że większość Greków żyje lub żyła z kredytów, w tym nie tylko nieruchomościowych, co i u nas jest normą, ale i typowo już zachciankowych typu kredyt wakacyjny. Na marginesie, u nas nie jest zapewne lepiej, tylko my jeszcze na tyle nie podpadliśmy. Książka nie porusza jednak faktycznych powodów greckiego kryzysu.

Na tym tle rozgrywa się akcja powieści - miastem zajętym oglądaniem mundialu, wstrząsa seria brutalnych przestępstw skierowanych przeciwko przedstawicielom szeroko rozumianego sektora bankowego. Kolejne odcięte głowy prowadzą inspektora Charitosa przez zakorkowane ulice Aten do rozwiązania zagadki. 

Śledzimy równolegle codzienne życie inspektora, który niezbyt już chyba kocha i poważa swoją żonę, problemy jego zięcia i córki, delektujemy się z nim kolejnymi croissantami, kawą oraz souvlaki. 

Czy jest to książka, którą obowiązkowo trzeba przeczytać? Chyba nie, ale do walizki na podróż można śmiało zabrać i doczytać do końca. Jako miłośniczce greckich klimatów zabrakło mi trochę opisów życia codziennego, poza trzeci raz już wymienianymi korkami w Atenach. W tej kategorii bez porównania wygrywa seria wydawnicza również Noir Sur Blanc o inspektorze policji Brunettim autorstwa Donny Leon, której akcja rozgrywa się w Wenecji, przy czym planuję o niej napisać kolejnym razem. Być może „Niespłacone długi” po prostu tak skupiają się na kryzysie i kwestiach finansowych, że zabrakło w niej już miejsca na inne aspekty życia, bardziej pociągające dla turysty, jako część śródziemnomorskiego dziedzictwa kulturowego. Zobaczymy, jak będą wyglądać kolejne części serii, na pewno dam im szansę.

Skusicie się na taką wakacyjną lekturę?

Petros Markaris
'Expiring Loans'


If you are planning your holidays in Greece or Mediterranean countries or you simply like crime novels but you are already bored with Scandinavian novels, today I would like to recommand you a book by a Greek author Petros Markaris under a title ‘Expiring Loans' (or similiar, the original title is ‘Lixiprothesma Dania’). This is a part of series about Athenian police inspector Kostats Charitos, known and liked not only in Greece. We are visiting hot and crowded Athens with huge traffic jams. A city which is sometimes hated by people, but I personally love it for its mixture of huge metropolis, archeology and sea and could live it one day. The plot takes place during the deepest economic crisis, unpaid bank loans and big strikes are paralysing Greece. I do not fully understand the whole issue about the wages cuts, I have been working for app. 20 years and never been paid with 13th or 14th remuneration so this is rather exotic to me. We find out from the book that most of Greeks had bank loans, not only for real estate but also for holdiays etc. From the book we will not find out about real reasons and begining of the Greek crisis. With this background we would find out how the city focused on watching Mundial is shocked with the series of brutal muredrs commited on bank sector representatives. 

At the same time we are following the every day life of the inspector’s family. We may notice that his wife is irksome and we may also follow his son’s in law and daugher’s problems. We eat together with the inspector another croissants and souvlaki.

Is it a ‘must read’ book? Suerly not, but I may recommand it to pack it to your suitcase. As a fan of Greece I was a bit dissapoitned that there was too little social background apart of the economy issues. Maybe because the author is so focused on crisis that he had no place to show any other apects of Greek lifestyle which seems to be more pleasent and appealing to the visitors, as a part of Mediterranean heritage. Anyway, we may find out more about the inspector in another books of this author.

Did you have a chance to read any of the books of this author? Did you like them?



5 kosmetyków, które zmieniły moje życie w 2017 roku (babski kącik)/5 cosmetics that changed my life in 2017 (women's corner)

5 kosmetyków, które zmieniły moje życie w 2017 roku (babski kącik)/5 cosmetics that changed my life in 2017 (women's corner)



Pisząc ten post jestem daleka od bycia kobietą zadbaną - prawie tydzień już mnie trzyma przeziębienie i wyglądam jakby mnie ktoś przepuścił przez maszynkę do mięsa. Liczę jednak na lepsze czasy, w których będę znów w stanie wklepywać w siebie różne specyfiki i myśleć o nich z większą przychylnością niż obecnie:) Tym bardziej, że kosmetyki na tej liście faktycznie zmieniły moje życie w zeszłym roku. Brzmi z przesadą, ale faktycznie tak było, a post nie jest w żadnym zakresie sponsorowany.

1.Szampon i odżywka Swiss O-Par Silver

To cudo niestety nie jest masowo dostępne-występuje w lepiej zaopatrzonych Rossmanach, więc z reguły kupuję na zapas. Wydatek kilkunastu złotych za butelkę, ale warto w przypadku włosów farbowanych na blond - świetnie zapobiega żółknięciu. Moje włosy po farbowaniu mają chłodny odcień, bez tego szamponu jednak przy codziennym myciu, nabierały okropnego wyglądu. Teraz do farbowania doczekują w stanie nadającym się do oglądania. Nie powiem, że odżywka to must have i czyni cuda, ale szampon na pewno.

2. Bielenda, Neuro Glicol + Vit. C

Serum do stosowania na noc. Na chodzenie na kwasy do kosmetyczki nie mam teraz absolutnie czasu i serum mi to zastępuje, przy czym oczywiście jest łagodniejsze. Po kwasach u kosmetyczki wyglądałam jak po oparzeniu twarzy, tu taki efekt nie zachodzi, ale skóra jest o wiele świeższa. Zaczęłam go stosować późną jesienią, używam 3-4 razy w tygodniu, zużyłam pół opakowania. Koszt: dwadzieścia kilka złotych.

3. Sally Hansen - Insta Dry

Wysuszacz do paznokci - realnie zmienił moje życie. Mam wreszcie szansę pomalować paznokcie, gdy dzieci są w domu. Robię to z reguły wieczorem, gdy pokładę je do łóżek, w związku z czym żyję w stresie, że będą coś chciały, a ja z mokrymi paznokciami. Z Insta Dry poziom mojego stresu znacznie umniejszył, gdyż realnie, tak jak się reklamuje, wysusza paznokcie w 1 minutę. Od nałożenia lakieru czekamy 2 minuty, w związku z czym łącznie okres suszenia to ok. 3 minuty. Wydatek ok. 35 zł.

4. Clinique Take the day off

Jest to balsam do zmywania makijażu. Odkryłam jego istnienie zapewne wtedy, gdy wszyscy już go zdążyli wypróbować. Kupiłam go na wyprzedaży w IPerfumy, kosztował ok. 100 zł, najdroższy w całym zestawieniu, ale używam go kilka razy w tygodniu i do tej pory zużyłam niecałe pół opakowania. Nigdy nie lubiłam zmywać makijażu mleczkiem (kto jeszcze to robi?), balsam zmywa dość dobrze, praktycznie nie mam co nim doczyszczać, uwielbiam w nim to relaksujące uczucie, że dzień pracy się skończył, jestem w domu i mogę wreszcie odpocząć od maski na twarzy:)

5. Suchy szampon Batiste

Chodzę bardzo wcześnie z rana na siłownię, nie mam po prostu czasu i siły myć włosów przed, budząc wszystkich domowników. Z tłustymi strąkami jednak też niefajnie iść między ludzi. Batiste działa, jestem nim zachwycona i jest wart każdych pieniędzy, przy czym kosztuje ok 16 zł. Przy okazji napiszę Wam o najgorszym suchym szamponie, z którym zdradziłam Batiste - Aussie. Leży już u mnie w koszu na śmieci, gdyż naprawdę nie potrzebowałam lakieru do włosów, a tak właśnie działał. Efektu suchego szamponu żadnego, za to niepojęty efekt lakieru, jak najbardziej.

Czy macie jakieś kosmetyczne odkrycia godne polecenia?



Today I am being far away from being looked after - I am ill for more than a week. I hope however that a good time returns and I will be able to think more symphatetic to such products esp. that these listed underneath really changed my life. Sounds exaggerated but it is really true. Interesting why? Continue reading!

1. Shampoo and conditioner Swiss O-Par Silver

This is a must have for blond colored hair. I had problems with the shade of my blond some time after colouring - my hair became kind of yellow with greenish shade - now this problem does not exist, I can wait in a presentable way for next visit at the hairdresser. I would not say that the conditioner is a must have but the shampoo - yes, it will be sufficient.

2. Bielenda, Neuro Glicol + Vit C

This is a Polish product which allows me to use such means without going to cosmetologist. My face is also more presentable after such face treatment than after a vist at beautitian-when I used to do such a professional peel-off treatment my faced looked like after a burn. I began to use it late autum, continue using 3-4 times a week and used app. half a bottle. My face looks much fresher, at least I hope so.

3. Sally Hansen Insta Dry

This is a real miracle! Now I can make my nails at home when kids go to bed and may still need something from me. It was always stressfull that my nails would not dry and I will have to do everything from the begining. You need to wait 2 minutes after nail polish and 1 minute after using this Insta Dry and the nails are literally dry and safe.

4. Clinique - Take the day off

I am probably the last person who tried it out. I hate using lotion to remove make - up (who stil does it?). I would not say that Clinique balm removes 100% make up but it is easy to use and gives me a nice relaxing feeling that my work day is off and I am back and home.

5. Batiste - Dry Shampoo

I wake up very early to get to the gym. No time, no energy and no possibilites to wash my hair, especially that I do not want to wake up my whole family. Batiste allows me to look like a human being before I wash my hair after my work out. Here I have a caution! Do not buy Aussie dry shampoo - it works like a hair lack, no effect of clean hair. I suffered trying to use it but finally it eneded up in a dust bin.

Do you have any cosmetics discoveries to recommend?






Wesołych Świąt!/Merry Christmas!

Wesołych Świąt!/Merry Christmas!


Drodzy Obserwatorzy i Wizytatorzy, wątpiąc, by o tej porze wiele osób zaglądało na Bloggera, nie mogłabym sobie jednak darować, by nie złożyć Wam najserdeczniejszych życzeń wesołych Świąt Bożego Narodzenia! A w nadchodzącym Nowym Roku spełnienia wielu Waszych marzeń! Dziękuję, że tu zaglądacie!
Dear Followers and Visitors, having doubts if anyone before Christmas spends time on Blogger, I would like however to wish you merry Christmas and very successful New Year! Thank you for your visits here!

Najlepsze i najgorsze we wrześniu- babski kącik/The best and the worst in September - Women's corner

Najlepsze i najgorsze we wrześniu- babski kącik/The best and the worst in September - Women's corner



Dzisiejsze zestawienie dotyczy głównie zakupów, ale będzie też jedna książka, przy czym ilość bubli znacząco przewyższa ilość moich faworytów. Czasem po prostu tak jest. W życiu trzeba mieć szczęście, jak to mawia mój szef, jak widać, dotyczy to również zakupów. Zaczynamy zatem od bubli lub co najmniej mocno nieudanych nabytków. Podam Wam też orientacyjne ceny tych zakupów, co byście mogły razem ze mną zapłakać nad moją głupotą (na szczęście de facto rozłożoną na 2-3 ostatnie miesiące). Zatem lecimy i na zdjęciu powyżej widzicie następujące niewypały (zaczynając od lewego dolnego rogu, podążamy ruchem wskazówki zegarka):

1. Torebka z SheIn

W sumie czego można się spodziewać po torebce z chińskiej strony internetowej za 11 dolarów? I tak powinnam się cieszyć, że w ogóle do mnie dotarła. Jednak byłoby to duże uproszczenie, jako że zakupy na tej stronie są loterią. Klika nabytych tam rzeczy uważam za hity, kilka zaś, włącznie z tą torebką, za duże niewypały. Po pierwsze torebka jest wykonana z lichego PCV i to widać (niestety nie na zdjęciu), po drugie już mi się rozerwał łańcuszek do jej noszenia (co jest jeszcze do naprawy). Jednak odkrycie sposobu w jaki się otwiera, zajęło mi równo 2 miesiące, a w dodatku nie ja to odkryłam ale mój syn. Hmm. Generalnie nie polecam, choć i tak nie jest już dostępna na stronie.

2. Olejek Kneipp "Piękne ciało" nabyty w Rossmanie

Koszt trzydzieści kilka złotych. Niby mało, ale olejku po pierwsze nie jest dużo a po drugie chyba trzeba by było się urodzić tajska masażystką, żeby wykonać nim masaż tzw. stref problematycznych (dla niewtajemniczonych chodzi o tył ud, pośladki i brzuch). Mam wrażenie, że olejek, mimo, że pięknie pachnie, składa się głównie z wody i nie daje praktycznie żadnego "poślizgu". W związku z tym również każda próba jego użycia powoduje, że rozchodzi się nieproporcjonalnie szybko, choć może to i dobrze, bo długo się nie będę z nim męczyć.

3. Golarki PolSilver z Rossmana

Wydatek kilkuzłotowy, ale to jest dopiero hardcore. Jedna golarka nie wystarcza nawet na 1 pachę, tępa się robi w zatrważającym tempie. Więcej pisać chyba nie trzeba.



4. Podkład L'Oreal Infallible 24-hr matte z Rossmana

Wydatek kilkudziesięciu złotych (ale na pewno więcej niż 50). Boże, co za dziadostwo, nałożyć równo tego nie sposób, tworzy jakieś koszmarne zacieki na twarzy, szczoteczka do podkładu ledwie sobie z tym radzi. Poza tym "pięknie" podkreśla meszek na twarzy. Spodziewałam się cudów, a okazał się naprawdę niewypałem. Myślę, że z pazerności vel oszczędności go zużyję, ale męka to niesamowita.

5. Korres Wild Rose Cream z IPerfumy

Wydatek dokładnie 124 zł za 40 ml. Miał matować skórę tłustą i mieszaną. Efekt zupełnie niezauważalny. Fakt, pachnie obłędnie. Jednak dziwna maska, którą zostawia na twarzy, jest masakryczna. Nie wchłania się, ale właśnie tworzy taką skorupę. Przy niezbyt dokładnym nałożeniu biała skorupa jest nawet widoczna. Może gdybym bardziej się znała na chemii, byłabym w stanie powiedzieć, co to takiego, generalnie jednak kremowi mówię nie, a szkoda, bo skutecznie powtrzymuje mnie to od zakupu innych produktów tej greckiej marki, reklamowanej jako kosmetyki naturalne.



Faworytów śladowe ilości, jak już widać na zdjęciu, ale za to do polecenia z pełną odpowiedzialnością. Zaczynamy?

1. "Tysiąc pięter" Katharine McGee

Najlepsza i najbardziej wciągająca książka, którą czytałam w tym roku (z rodzaju literatury lekkiej). Jedna z tych, które kiedy się kończą, ogarnia cię rozpacz bo tak się zżyłaś z bohaterami, że chcesz więcej i więcej. Dobrze, że kończy się taki sposób, iż możemy się spodziewać kontynuacji. Akcja powieści dzieje się w Nowym Jorku, ponad 100 lat od naszych czasów. Miasto przeniosło się do ogromnej wieży, możemy się jednak domyślać, że reszta świata żyje po staremu. Nowoczesne technologie nie zmieniły jednak ludzkiej mentalności, uczuć oraz uzależnień, a przede wszystkim rozwarstwienia w społeczeństwie. Emocjonująca, wciągająca i zaskakująca (pod kątem nie tylko tego, że nadal w modzie będą jeansowe rurki).

2. Sneakersy z Zary

Kiedyś to się nazywało "addidasami", dziś już tak chyba nie wypada mówić. Mogę tylko napisać-jeśli ktoś lubi, by wszyscy patrzyli na niego na ulicy, to są buty tego typu (panterka, ćwieki i w dodatku białe buty niby-sportowe). Atrakcja za 159 zł, przy czym polecam o rozmiar mniejsze - 40-stka okazała się na mnie za duża. Oczywiście nie jest to skóra i zapewne posłużą mi na jeden sezon, ale raz się żyje.

3. Eveline - Kawa - głęboko odżywczy balsam do ciała

Wydatek rzędu kilkunastu złotych. W przeciwieństwie jednak do dr Kneippa da radę go rozsmarować. Ten zapach! Pachnie jak jakiś deser kawowy i w dodatku w sposób super trwały. Gdy użyję go o 8 z rana, o 15 nadal pachnie bardzo intensywnie. Dla mnie zdecydowany faworyt i na pewno szykuję się na zakup kolejnego tej zimy.



Today's post is mostly about my shopping but it contains also one book. This time we are having here more trash goods than favorites but sometimes shit happens. You need to have luck in life, as my boss says and it is true. I will also give you app. prices so we can cry together over my stupidity (luckly this is shopping from last few months so it is not that bad). Let's start from the left bottom corner of the first picture above, moving clockwise.

1. SheIn bag

To be honest, what can you expect from a bag bought from a Chinese site for USD11? You need to be happy enough that it was delivered. But of course, this is a simplification as shopping there is like a lottery. First of all the bag is made of very bad plastic material, which is visible. Secondly the chain is alerady broken (which can be fixed, I guess). The worse was that I have discovered how to open it only after 2 months of unsuccessful trying and to be honest, my son did it. Well. I could not recomand it to anybody but anyway it is not available anymore.

2. Dr Kneipp body oil 'Beatiful body'

It costs app. 8-9 USD which is not so much but first of all the bottle is not big, secondly you would have to be born a Thai masseur to be able to use it. I feel like it consist mostly of water with a beatiful smell as I can hardly spread it over so called 'problematic parts' of female body (for those who are not aware these are tights, buttocks and belly). Accordinly, each attempt to use it causes that it disappears very quickly but maybe it is good as I would not have to botehr myself with it long.

3. PolSilver shavers

Did you ever had such shavers with which you could not even shave one armhole? Yes, this is exacly this type and no more comments are needed. Yes, they were cheap but this is not an excuse for the producer.

4. L'Oreal Infallible 24-hr matte foundation

Cost: app. USD 15. Well, this is really bad foundation. I cannot use it not having smuges all over my face even if I use foundation brush. Additionally it 'beautifully' underlines all light hair over your face. This is surely not the effect I would expect to from such a product.

5. Wild rose Korres cream

It costs USD 31 for 40 ml. It was supposed to matte my face. I have not noticed such an affect but I discovered that after using it I am having a kind of a very strange mask over my face. If I use a bit too much it is even visible as it congeal into a white something over my face. Well, if I have had paid more attention at chemistry lessons at school, I would tell you what is is. No, thank you, I will never buy it again which is a big shame as Korres is a Greek brand known for its natural products.

Now, about my favorites. Not many but really recommendable.

1. 'The Thousandth Floor' by Katherine McGee

The best novel I have read this year. The kind of a book which, when you are finishing it, you feel terribly sorry because you grew accustomed to its heroes. Luckly the end of the book reveals that we may expect a second part. The plot takes place in New York more than 100 years from our times. The city is now a huge tower but the rest of the World still lives in the same manner as we do nowadays. All modern technologies would not change human nature, habits, additcions and startification of the society. Emotional, addictive and surprizing (not only with the fact that skinny jeans would still be in fashion).

2. Zara sneakers

It costs app. USD 40. This is the type of shoes that you wear it when you want that everyone is staring at you. Yes, they are white, they are studed and they have panther print. Of course, they are not leather so they would probably last one season but that's ok as long as you are aware of this risk.

3. Eveline coffee body balm

It costs app. USD 4 and in comparsion to the Kneipp's oil you can easly spread it over your body. It smells so nice and when I use it at 8 a.m. I can still feel it at 4 p.m.! Surely I will buy it again.

Czy znacie któryś z tych produktów? Co o nich sądzicie?
Do you know any of these? What do you think about them?

Copyright © 2016 daleka droga , Blogger